<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Chronos24.pl &#187; Testy i recenzje zegarków</title>
	<atom:link href="http://chronos24.pl/kategoria/recenzje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://chronos24.pl</link>
	<description>Strona miłośników zegarów i zegarków &#124;&#124; Watches &#38; time on-line</description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 07:24:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>Test: D.Dornblüth &amp; Söhn Cal.99.2</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-d-dornbluth-sohn-cal-99-2/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-d-dornbluth-sohn-cal-99-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 16:43:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[Cal.99.2]]></category>
		<category><![CDATA[D.Dornblüth&Sohn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=24542</guid>
		<description><![CDATA[Za zegarek niezależnego twórcy trzeba zazwyczaj zapłacić mała fortunę. Dirk Dornblüth to jeden z przystępniejszych niezależnych, który za rozsądną cenę oferuje bezkompromisową jakość i styl. Kalbe to mała, licząca sobie nieco ponad 8000 mieszkańców miejscowość nad rzeką Milde w północnych Niemczech, w kraju związkowym Saksonia–Anhalt. W tej oddalonej o 320km od niemieckiego centrum zegarmistrzostwa – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Za zegarek niezależnego twórcy trzeba zazwyczaj zapłacić mała fortunę. Dirk Dornblüth to jeden z przystępniejszych niezależnych, który za rozsądną cenę oferuje bezkompromisową jakość i styl.</p>
<p><span id="more-24542"></span></p>
<p>Kalbe to mała, licząca sobie nieco ponad 8000 mieszkańców miejscowość nad rzeką Milde w północnych Niemczech, w kraju związkowym Saksonia–Anhalt. W tej oddalonej o 320km od niemieckiego centrum zegarmistrzostwa – Glashutte – miejscowości, przy ulicy Westpromenade 7, ulokowana jest mała rodzinna manufaktura klanu Dornblüthów. Dieter (ojciec) i Dirk (syn) Dornblüthowie uczyli się fachu w szkole zegarmistrzowskiej Glashutte (więcej o tym pisaliśmy <a href="http://chronos24.pl/d-dornbluth-sohn-rodzinna-manufaktura/">TUTAJ</a>). Dumnie nosząca ich nazwisko firma swoje początki datuje na rok 1959, choć tak naprawdę w obecnym kształcie marka działa od roku 1994. Wtedy to powstał – rękami Dirka Dornblütha &#8211; pierwszy, inspirowany klasycznym, niemieckim stylem czasomierz, dający początek niezależnej manufakturze, hołdującej tradycji ręcznego wykonywania mechanicznych zegarków najwyższej jakości i klasy. W branży zegarkowej, która dzisiaj bardziej swoim kształtem i strukturą przypomina w pełni zindustrializowany przemysł niż tradycyjną, rzemieślniczą sztukę (w niczym nie umniejszając niektórym firmom) D.Dornblüth &amp; Söhn, ze swoją filozofią ręcznego budowania czasomierzy jest prawdziwą perełką. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w manufakturze próżno szukać nowoczesnych, komputerowo sterowanych obrabiarek CNC (Dornblüthowie od początku uznali to za zbędny luksus). Firma jest absolutnie odporna na zmieniające się jak w kalejdoskopie trendy oraz mody i wreszcie cena produkowanych w mocno ograniczonej ilości zegarków nie wywołuje palpitacji serca jak w przypadku 99% innych „niezależnych”.</p>
<p>W bardzo konsekwentnym stylistycznie i mechanicznie portfolio Dornblütha, obejmującym obecnie 8 różnych modeli, jeden odgrywa szczególnie istotną rolę. Kaliber 99.2 był pierwszym w pełni własnym projektem Ditera i Dirka Dornblüthów. Wyposażony (a raczej doposażony – ale o tym za chwilę) w małą sekundę i wskaźnik rezerwy chodu model, a precyzyjniej mówiąc kaliber, stał się wyjściową bazą dla wszystkich pozostałych konstrukcji powstających w Kalbe.</p>
<div id="attachment_24550" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd1.jpg" rel="lightbox[24542]" title="D.Dornblüth &amp; Söhn Cal.99.2"><img class="size-large wp-image-24550" title="D.Dornblüth &amp; Söhn Cal.99.2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd1-573x429.jpg" alt="D.Dornblüth &amp; Söhn Cal.99.2" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">D.Dornblüth &amp; Söhn Cal.99.2</p></div>
<p>Dzięki uprzejmości Dirka przez pełne 3 tygodnie miałem przyjemność nosić stworzony specjalnie dla nas egzemplarz modelu 99.2.</p>
<p><strong>Niemiecki styl</strong></p>
<p>Niemiecka szkoła zegarmistrzowska ma, podobnie jak wiele innych aspektów życia i działalności naszych zachodnich sąsiadów, zestaw bardzo poukładanych, konkretnych i konserwatywnych zasad. Zasady te tyczą się, w przypadku zegarków Made In Germany, zarówno mechanicznej, jak i stylistycznej części projektu każdego zegarka – i na całe szczęście oba elementy mają swoje niezaprzeczalne zalety. Zacznijmy od zewnętrza.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd6.jpg" rel="lightbox[24542]" title="Test: D.Dornblüth &#038; Söhn Cal.99.2"><img class="alignright size-medium wp-image-24553" style="margin: 10px;" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd6-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a> Każdy zegarek sygnowany prostym logo D.Dornblüth&amp; Söhn ma kilka wspólnych stylistycznie elementów. Mierząca „klasyczne współcześnie” 42mm średnicy i 11.5mm wysokości koperta wykonana jest ze stali (opcjonalnie można zamówić wersję z różowego złota). Jej bardzo tradycyjna forma i proporcje podkreślone są kombinacją starannych wykończeń: satynowanymi bokami, bezelem i deklem (z szafirowym okienkiem) oraz polerowaną górną powierzchnią uszu, wąską ramką wokół szafirowego, wypukłego szkiełka oraz boków bezela i dekla. Prosta, aczkolwiek bardzo elegancka i piękna koperta kryje srebrną, chropowatą, lekko połyskującą tarczę designersko mocno inspirowaną morskimi chronometrami pokładowymi, jakich prekursorzy oceanicznych podróży używali do nawigowania swoimi statkami po nieznanych, bezkresnych wodach mórz i oceanów świata. Kluczowe elementy tej morsko-chronometrycznej stylistyki to ring minutowy z wyraźną, czytelną podziałką (często nazywany „rail-track”), duże-małe tarcze sekundnika i, w testowanym modelu, rezerwy chodu (AB/AUF na godz. 3) i stylizowane, vintagowe wskazówki, termicznie niebieszczone – oczywiście ręcznie – celem uzyskania krystalicznie błękitnego, metalicznego koloru. Czytelna i perfekcyjnie skomponowana kompozycja to wzór sprawdzony i znany doskonale nie tylko z kolekcji praktycznie każdej marki niemieckiej (kojarzycie go zapewne również z 7-dniowym IWC Portuguese Automatic, ikoną w swojej i nie tylko swojej kategorii). Jeśli jednak design tarczy Ref.Cal.99.2 można uznać za wtórny, znany i powielany dziesiątki, jeśli nie setki razy przez dziesiątki manufaktur, prawdziwa unikalność i specialite de la maison zegarków Dornblüth &amp; Söhn (tego i każdego innego) ukryte są pod syntetycznym, szafirowym szkiełkiem dekla.</p>
<div id="attachment_24556" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd7.jpg" rel="lightbox[24542]" title="kaliber 99.2"><img class="size-large wp-image-24556" title="kaliber 99.2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd7-573x429.jpg" alt="kaliber 99.2" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 99.2</p></div>
<p><strong>Złote serce</strong></p>
<p>Choć nie bez powodu D.Dornblüth &amp; Söhn jest nazywany manufakturą, tworzonego przez firmę kalibry nie są w 100% własnymi dziełami zegarmistrzów marki. Bazą każdego kalibru zamykanego w zegarku Dornblütha jest doskonale znany i sprawdzony w boju, manualnie nakręcany UNITAS 6497. Jednakże baza, to nie do końca właściwe określenie tego, ile de facto finalny kaliber sygnowany grawerami manufaktury ma wspólnego z tym sygnowanym logotypami fabrycznymi. Z całego, stockowego UNITASA modyfikowana konstrukcja czerpie jedynie przekładnie napędową z kołem minutowym, wychwytem, kołem balansowym, sprężyną włosową i mechanizmem naciągu – wszystkie inne elementy bazowego mechanizmu lądują w koszu. Do gotowej przekładni Dirk Dornblüth dokłada własne, ręcznie wykonane płyty, mostki, koła, przekładnie i komplikacje, tworzone już w 100% In-house. Co więcej, z siermiężnego i przeciętnie urodziwego UNITASA powstaje przepiękny, topowo wykończony mechanizm reprezentujący to co najlepsze w niemieckiej szkole dekoracyjnej. Duże elementy kalibru wraz z przykrywającą konstrukcję od góry płytą ¾ (charakterystyczną dla niemieckich mechanizmów) i ręcznie grawerowanym mostkiem koła balansowego, wykonane są z miedzi, a następnie pokrywane różowym złotem. Płytę bazową zdobi groszkowanie. 4 z 20 rubinowych kamieni łożyskowych umieszczone są w złotych szatonach, mocowanych niebieskimi śrubkami (pozostałe także są barwione na niebiesko termicznie). Powierzchnię płyty ¾ ozdabiają z kolei pasy genewskie oraz ręcznie grawerowane inskrypcje, wypełnione dla kontrastu żółtym złotem. Wreszcie dwa duże, stalowe koła naciągu ozdabia podwójny szlif słoneczny. Sam balans, pracujący z dostojną częstotliwością 18.800 wahnięć na godzinę, reguluje tzw. łabędzia szyja. Prawdopodobnie, zależnie od stopnia zaawansowania Waszej zegarkowej pasji, widzieliście już dziesiątki czasomierzy napędzanych różnie dekorowanym i działającym UNITASEM. Zapewniam jednak, że tak niesamowitej i perfekcyjnie zmodyfikowanej jego wersji nie zobaczycie nigdzie indziej. Kaliber 99.2 wygląda jak małe dzieło sztuki z dużo wyższej zegarmistrzowskiej półki, niż w rzeczywistości jest. Dodatkowo działa perfekcyjnie, a nakręcenie sprężyny co każde 2 dni (pełna rezerwa to 50h) to czysta przyjemność.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/mechanizm1.jpg" rel="lightbox[24542]" title="Test: D.Dornblüth &#038; Söhn Cal.99.2"><img class="alignnone size-large wp-image-24565" title="" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/mechanizm1-573x573.jpg" alt="" width="573" height="573" /></a></p>
<p>I jeszcze słowo o dwóch dołożonych do mechanizmu, Dornblüthowych komplikacjach. Choć bazowy UNITAS ma sam w sobie komplikację małego sekundnika, Dirk Dornblüth w miejsce seryjnej przekładni montuje niezależną od głównego napędu, pośrednią przekładnię z dodatkową sprężyną i wałkiem. Rezerwa chodu zaś (jej analogowe wskazanie na tarczy) to stożkowa przekładnia dyferencyjna, połączona z mechanizmem naciągu sprężyny głównej.</p>
<div id="attachment_24559" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd3.jpg" rel="lightbox[24542]" title="złote serce..."><img class="size-large wp-image-24559" title="złote serce..." src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd3-573x429.jpg" alt="złote serce..." width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">złote serce...</p></div>
<p>Doskonale pamiętam pierwsze zetknięcie z marką D.Dornblüth&amp;Sohn, dzięki zamieszczonej parę lat temu na forum Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków foto-relacji z wizyty w Kalbe jednego z klubowych kolegów, &#8222;nakręconej&#8221; przy okazji odbierania przez niego swojego egzemplarza Dornblütha (modelu Cal.99.1. z biała tarczą, małą sekundą i błękitnymi wskazówkami). To, co szczególnie zwróciło moją uwagę – świeżego jeszcze wtedy pasjonata zegarków – to nie tylko piękny, ręcznie wykonywany w zgodzie z zegarmistrzowską tradycją czasomierz. Dirk Dornblüth to inne, świeże (choć tradycyjne) podejście do tworzenia mechanicznego zegarka. Możliwość dość dowolnej personalizacji wymarzonego egzemplarza, a nawet jego osobistego odbioru (po średnio 6-8 miesiącach oczekiwania) to dodatkowe smaczki, potęgujące wyjątkowość każdego kolejnego Dornblütha, szczególnie tego z własnymi inicjałami, wygrawerowanymi na płycie mechanizmu, zaraz nad tykającym balansem (bo i taka opcja istnieje).</p>
<p>Za recenzowany model Cal.99.2 trzeba zapłacić 5.300Euro (około 22.000PLN). W zamian, w pięknym, drewnianym pudełku z okienkiem odsłaniającym tarczę niczym stary zegar biurkowy, dostajemy klasyczny, ale z pewnością nie klasycznie nudny zegarek stworzony do codziennego, regularnego użytkowania. Jasne, że D.Dornblüth&amp;Sohn nie oferuje multi-funkcji sportowego G-Shocka ani blichtru złotego ROLEXA – ale propozycja z pewnością nie jest skierowana do szukającego takich cech klienta. Ja zakwalifikowałbym czasomierz, który widzicie na zdjęciach (z góry przepraszam za ich słabą jakość) jako idealny classic-casual. Dirk Dornblüth definiuje swoją pracę jako <strong><em>„tworzenie czasomierzy wedle własnego postrzegania zasad rzemiosła w zgodzie z tradycją starych mistrzów oraz udowodnienie, że niemiecka szkoła zegarmistrzowska kultywowana przez naszych poprzedników, jest ciągle możliwa do realizowania bez pomocy komputerowo sterowanych maszyn, nawet w erze internetu”</em></strong>.</p>
<p>Świetne ręczne wykonanie, klasyczny chronometrycznie inspirowany design i praktycznie wszystko, czego można oczekiwać i wymagać od zegarka na co dzień – te wartości odnajdziecie w zegarkach wykonywanych w saksońskim Kalbe. I nawet z zasady mniej praktyczna niż naciąg automatyczny  konieczność nakręcenia czasomierza co każde dwa dni daje całe mnóstwo przyjemności, połączonych z charakterystycznym, głośnym tykaniem zapadki naciągu i widokiem przepięknego, złotego mechanizmu. Mechanizmu przywodzącego na myśl tradycyjny, zegarmistrzowski fach, który, nie bez powodu, zwykliśmy nazywać sztuką. Uwielbiam ten zegarek.</p>
<div id="attachment_24569" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd9.jpg" rel="lightbox[24542]" title="Cal. 99.2 na ręku..."><img class="size-large wp-image-24569" title="Cal. 99.2 na ręku..." src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/05/dd9-573x429.jpg" alt="Cal. 99.2 na ręku..." width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">Cal. 99.2 na ręku...</p></div>
<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- spójny, historycznie inspirowany design<br />
- idealny komfort i czytelność<br />
- przepiękny, mocno modyfikowany kaliber<br />
- bardzo wysoka jakość wykonania i wykończenia<br />
- niezależna, mała manufaktura<br />
- bardzo przyzwoita cena</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- brak stop sekundy (opcjonalna, za duża dopłatą)<br />
- zbyt delikatna i za mała klamerka<br />
- goły, stalowy pierścień dekla</p>
<p><strong>D.Dornblüth &amp; Söhn Cal.99.2</strong><br />
Ref: 99.2. (5) ST<br />
Mechanizm: Caliber 99.2, manualny, 50h rezerwy chodu, 18.800 A/h, mała sekunda, rezerwa chodu<br />
Tarcza: srebrna z nakładanymi indeksami arabskimi i niebieskimi wskazówkami<br />
Koperta: 42&#215;11.5mm, stal, szafirowe szkło z antyrefleksem, szafirowy dekiel<br />
Wodoszczelność: 30m (3atm)<br />
Pasek: skóra aligatora z białym przeszyciem, stalowa klamerka zapinana na trzpień<br />
Limitacja: —<br />
Cena: 5.300Euro (~22.300PLN)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/qzFV1mtgxKs?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/qzFV1mtgxKs?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zegarek do testów dostarczyła manufaktura <strong>D.Dornblüth &amp; Söhn</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie i zdjęcia: Łukasz Doskocz<br />
Materiały pomocnicze: Dirk Dornblüth</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-d-dornbluth-sohn-cal-99-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test: BREITLING Chronomat B01</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-breitling-chronomat-b01/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-breitling-chronomat-b01/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Apr 2012 13:35:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[B01]]></category>
		<category><![CDATA[Breitling]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[Chronomat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=24269</guid>
		<description><![CDATA[Jeden z najważniejszych modeli w długiej historii marki Breitling teraz w manufakturowym, dopieszczonym wydaniu – czyżby narodziny nowego klasyka? Dla każdej poważnej marki zegarkowej celem nadrzędnym (poza oczywiście dodatnim rachunkiem ekonomicznym) jest możliwość legitymizowanego posługiwania się pojęciem „manufaktura”. Jako, że w branży mianem manufaktury przyjęło się określać firmę mogącą pochwalić się własnym, stworzonym własnym sumptem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Jeden z najważniejszych modeli w długiej historii marki Breitling teraz w manufakturowym, dopieszczonym wydaniu – czyżby narodziny nowego klasyka?</p>
<p><span id="more-24269"></span></p>
<p>Dla każdej poważnej marki zegarkowej celem nadrzędnym (poza oczywiście dodatnim rachunkiem ekonomicznym) jest możliwość legitymizowanego posługiwania się pojęciem „manufaktura”. Jako, że w branży mianem manufaktury przyjęło się określać firmę mogącą pochwalić się własnym, stworzonym własnym sumptem (zaprojektowanym i wykonanym) kalibrem mechanicznym, do posiadania takowego kalibru „in-house” dąży każdy. Wielcy gracze, którzy własne mechanizmami mogą pochwalić się od niepamiętnych lat, projektują i rozwijają coraz to nowe mikro-mechaniczne cudeńka. Dla małych, pretendujących do miana prawdziwej manufaktury, stworzenie pierwszego własnego mechanizmu to zadanie niemal tytaniczne, od samych możliwości i umiejętności zaczynając, na gigantycznych kosztach i ogromnym ryzyku kończąc. Choć ulokowana w Grenchen firma Breitling istnieje na zegarkowej mapie już dobrze ponad 120 lat, dopiero rok 2009 pozwolił firmie z dumą i pełną odpowiedzialnością dopisać tak upragnione określenie „manufaktura” do swojego, skąd inąd bardzo popularnego, wizerunku.</p>
<p>Sprawcą tak przełomowego wydarzenia był pokazany w Bazylei (na targach BaselWorld) kaliber 01, w 100% własny, zaprojektowany i wykonany w przeprojektowanej siedzibie firmy chronograf prezentujący wszystko, co najlepsze w historii konstrukcji mechanicznego stopera. Na pierwszy zegarek, wyposażony w świeżutki kaliber, wybrano historycznie umocowany w kolekcji model Chronomat 01 (01 rzecz jasna oznaczające kaliber) – zegarek, który z całą pewnością stanie się jednym z najważniejszych modeli w bogatej historii marki&#8230; a raczej manufaktury, już w pełnym tego słowa znaczeniu.</p>
<div id="attachment_24276" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling550.jpg" rel="lightbox[24269]" title="Chronomat B01"><img class="size-large wp-image-24276" title="Chronomat B01" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling550-573x720.jpg" alt="Chronomat B01" width="573" height="720" /></a><p class="wp-caption-text">Chronomat B01</p></div>
<p>Chronomat, po raz pierwszy przedstawiony w roku 1984, w wersji przygotowanej dla jednostki akrobacyjnej Włoskich Sił Powietrznych – Frecce Tricolori – to chyba najważniejszy czasomierz w portfolio Breitlinga (choć wielu powiedziałoby pewnie, że pozycja ta należy się Navitimerowi). W odświeżonej wersji i z manufakturowym mechanizmem, Chronomat 01 wydaje się być bezbłędnym przepisem na sukces.</p>
<div id="attachment_24295" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling554.jpg" rel="lightbox[24269]" title="Chronomat B01"><img class="size-large wp-image-24295" title="Chronomat B01" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling554-573x381.jpg" alt="Chronomat B01" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Chronomat B01</p></div>
<p><strong>01</strong></p>
<p>Mówiąc szczerze, nigdy nie byłem fanem specyficznej stylistyki Breitlinga. Mocno zakorzeniony w awiacji wizerunek marki na czele z Navitimerem i bijącym po oczach, nieco krzykliwym Avangerem nie spotkał się z moimi zainteresowaniem, choć stawiająca głównie na moją ulubioną komplikację – chronograf – firma, ma swoją oddaną rzeszę fanów, a sama marka jest jedną z najpopularniejszych w skali globalnej. Zapowiedź a następnie prezentacja zupełnie nowego modelu z, co ważniejsze, nowym, in-housowym chronografem, wywołała spore zamieszanie. Breitling powstał dumnie, niczym feniks z popiołów i wrócił na pozycję liczącego się producenta luksusowych czasomierzy Swiss Made. A zasługa to głównie świetnego kalibru 01.</p>
<div id="attachment_24280" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/chronomatb012.jpg" rel="lightbox[24269]" title="kaliber 01"><img class="size-medium wp-image-24280" title="kaliber 01" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/chronomatb012-300x206.jpg" alt="kaliber 01" width="300" height="206" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 01</p></div>
<p>Ze stricte technicznej perspektywy, kaliber 01 to zaprojektowany z myślą o masowej, przemysłowej produkcji mechaniczny chronograf z wyższej półki (choć seryjny) z kołem kolumnowym, wertykalnym sprzęgłem, pokaźną, 70-godzinną rezerwą chodu (uzyskiwaną z automatycznego, centralnie zamocowanego wahnika) i wreszcie 4-Hercowym balansem, który pozwala odmierzać czas z dokładnością do ¼ sekundy (na tyle części podzielona jest każda sekunda na tarczy). Za technicznymi parametrami idzie znakomite wykonanie mechanizmu, jego świetne parametry (ponad wymogi przypisanego mu certyfikatu chronometru COSC, nomen omen charakteryzującego wszystkie kalibry Breitlinga), niezawodna i solidna konstrukcja oraz nie pozostawiająca prawie żadnych zastrzeżeń obsługa. W zgodnej opinii branżowych dziennikarzy kaliber 01 to, w swojej klasie, jeden z najbardziej udanych chronografów ostatnich lat i jednocześnie znakomity dowód na możliwości oraz przemyślaną, długofalową strategię firmy. Co godne podkreślenia, 01 jest również znakomitą bazą rozwojową, choćby dla stworzonych już modyfikacji z GMT, wiecznym kalendarzem czy „World-Timem”.</p>
<div id="attachment_24283" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling559.jpg" rel="lightbox[24269]" title="Chronomat B01"><img class="size-large wp-image-24283" title="Chronomat B01" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling559-573x381.jpg" alt="Chronomat B01" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Chronomat B01</p></div>
<p>Nie będę udawał, że jestem specjalnym ekspertem od ściśle technicznych aspektów zegarkowej mechaniki. Mimo tych edukacyjnych braków mogę jednak, po mniej więcej 2-tygodniowym użytkowaniu Chronomata B01 stwierdzić, że opinie o nadprzeciętnie udanej konstrukcji zegarmistrzów Breitlinga nie są ani trochę przesadzone. Pozwalający zmierzyć czas do maksimum 12 godzin stoper ma klasyczny zestaw wskazań tzw. tri-compax: centralny sekundnik (zakończony vintagowym logo „B”) oraz dwie małe tarcze, 30-minutową i 12-godzinną, odpowiednio na godzinie 3 i 6. Choć jak na mechanizm z kołem kolumnowym wystartowanie stopera wymaga nieco siły, operowanie dwoma przyciskami (klasycznie, start/stop na godz. 2 i reset na godz.4) jest łatwe i wygodne. Sekundnik płynnie startuje i zatrzymuje się dokładnie w momencie wciśnięcia przycisku, a wskazówka licznika minutowego skacze do kolejnej minuty idealnie w momencie przekraczania 60-tej sekundy przez grot wskazówki sekundowej. Nawet niekoniecznie lubiane rozwiązanie z zakręcanymi tulejkami, blokującymi oba przyciski, jest idealnie spasowane, a zakręcenie i odkręcenie nie sprawia najmniejszego kłopotu. Mechanizm idealnie trzyma rezerwę chodu, a i do samej dokładności nie mam zastrzeżeń (choć weryfikuję, jak zwykle niestety, na oko). Kaliber 01 to znakomita konstrukcja chronografu, który tak bardzo przydałby się innym firmom, oferującym czasomierze bazujące tylko na Valjoux 7750.</p>
<p><strong>„Blink-blink”</strong></p>
<div id="attachment_24286" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling566.jpg" rel="lightbox[24269]" title="Chronomat B01"><img class="size-large wp-image-24286" title="Chronomat B01" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling566-573x456.jpg" alt="Chronomat B01" width="573" height="456" /></a><p class="wp-caption-text">Chronomat B01</p></div>
<p>To chyba najczęściej pojawiający się zarzut względem stylistyki czasomierzy Breitlinga. Poza legendarnym Navitimerem (który, jeśli już przy nim jesteśmy, nigdy mi się nie podobał), historycznie inspirowanym Superoceanem i dopiero co wprowadzoną do portfolio linią Transocean (klasyczną i nieco nudnawą) niemal wszystkie bez wyjątku zegarki manufaktury kojarzą się z, nazwijmy to, dość nachalną, specyficzną, ostrą i często przeładowaną stylistyką oraz owym „blink-blink” – efektem, jaki nieuchronnie daje wielki, stalowy, wypolerowany na lustrzany połysk zegarek w zetknięciu z odbijającym się od niego światłem. Choć stylistycznie Chronomat 01 bez wątpienia trzyma tę charakterystyczną stylistykę (mocno zbliżoną do oryginału z roku 84), suma summarum nie jest tak źle, jak się obawiałem. Z pewnością nie każdemu do gustu przypadnie masywna, ciężka i spora (44&#215;16.5mm) stalowa koperta z jajowatą koronką, zestawiona, w egzemplarzu który miałem przyjemność nosić, ze stalową bransoletą typy Pilot. Design designem (de gustibus&#8230;), podstawowym mankamentem projektu okazać się może wykończenie – całość została starannie wypolerowana. Nie jestem przekonany, czy aż tak świecący zegarek to to, co chciałbym nosić na co dzień. Pewien jestem natomiast, że takie sposób wykończenia gwarantuje cała masę biorących się niewiadomo skąd mikro-rysek, szczególnie błyskawicznie „ozdabiających” powierzchnię zapięcia. Oczywiście z problemem tym można sobie poradzić od ręki (dzięki specjalnym ściereczkom) albo po prostu wybrać model na jednym z kilku pasków (ze skóry lub gumy). Dodatkowo (in minus) bransoleta zapina się na zatrzaskiwaną klamrę, którą ciężko otwierać bez tak pomocnych przy podobnym typie zapięcia przycisków. Kwestię zapięcia ratuje nieco wygodna mikro-regulacja (teleskopem w trzech pozycjach) i skręcane ogniwa bransolety, dzięki którym stosunkowo łatwo wyregulować jej długość.</p>
<div id="attachment_24289" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling562.jpg" rel="lightbox[24269]" title="Chronomat B01"><img class="size-large wp-image-24289" title="Chronomat B01" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling562-573x381.jpg" alt="Chronomat B01" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Chronomat B01</p></div>
<p>Nie bardzo rozumiem, czemu miało służyć zamontowanie na kopercie pseudo-nurkowego bezela. Mimo, że z jednej strony wyraziste indeksy minutowe dodają nieco sportowego charakteru, a luminescencyjna kropka na godz. 12 wygląda świetnie, Chronomat 01 to z cała pewnością nie diver (choć wodoszczelność na poziomie 500m imponuje), a i sam bezel łatwiej by było chyba urwać, niż płynie obracać.</p>
<p>O ile całe zewnętrze Chronomata 01 może być kwestią dyskusyjną, o tyle zamknięta w polerowanej obudowie tarcza to prawdziwa perełka, wykonana na absolutnie rewelacyjnym poziomie. Atencja do detali imponuje w każdym elemencie wykończenia cyferblatu, od matowo-szlifowanej powierzchni, przez nałożone, wypolerowane indeksy godzinowe i uskrzydlone logo, otoczone stalowymi obwódkami totalizatory stopera i małej sekundy (każdy z dwoma rodzajami zdobienia) aż po dyskretnie naniesione napisy oraz wypolerowane, proste wskazówki. To małe dzieło sztuki (jedna z najlepiej wykonanych i najładniejszych tarcz, jaką dane mi było oglądać) dostępne jest w kilkunastu łącznie wariantach kolorystycznych, które z grubsza można podzielić na bardziej klasyczne, z czarnymi totalizatorami i pierścieniem tachometru i nieco bardziej sportowe z detalami w kolorze białym. W testowanym egzemplarzu cyferblat to zestawienie szaro-antracytowej tarczy z czarnymi licznikami – połączenie piękne i eleganckie, choć może delikatnie mało czytelne – szara powierzchnia zlewa się nieco ze stalowymi wskazówkami.</p>
<div id="attachment_24292" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling568.jpg" rel="lightbox[24269]" title="genialna tarcza..."><img class="size-large wp-image-24292" title="genialna tarcza..." src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling568-573x381.jpg" alt="genialna tarcza..." width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">genialna tarcza...</p></div>
<p>Ciężko mi jednoznacznie wyrazić emocje i ocenić manufakturowego Chronomata 01. Bez wątpienia na ogromny plus zasługuje znakomity kaliber, idealnie funkcjonalny (stop-sekunda przy ustawianiu czasu, szybka korekta daty, dokręcanie koronką) i doskonale spełniający swoją rolę &#8211; choćby używać go tylko do gotowania jaj. Jako jednak, że przy wyborze zegarka większość osób kieruje się wrażeniem estetycznym (i nie ma się co dziwić) kwestia oceny nie jest już tak jednoznaczna. Chronomat, choć stonowany i &#8222;uładniony&#8221;, nadal przejawia pewne agresywne elementy designu, które mogą mu przyspożyć w równej mierze gorących zwolenników jak i zagorzałych przeciwników – choć pewnie ta pierwsza grupa, włącznie z moją skromną osobą, będzie liczniejsza. Świetny poziom starannego wykonania i wykończenia zegarka, szczególnie przy odpowiednim oświetleniu, daje piękny efekt. Nie do przecenienia jest również historyczny background linii Chronomat, która od dekad definiuje charakter manufaktury. I tak jak niespełna 30 lat temu pierwszy model stworzył pozycję marki, tak i teraz już w pełni manufakturowa wersja stała się flagowym czasomierzem w ofercie firmy, za nieco ponad 32.000PLN. Za trudną i wymagająca zegarmistrzowsko komplikację stopera (100% in-house) opakowaną w bardzo dobrze wykonane zewnętrze z kapitalną tarczą to cena na bardzo przyzwoitym poziomie.</p>
<p>&nbsp;</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-breitling-chronomat-b01/breitling571/' title='Breitling571'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling571-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Breitling571" title="Breitling571" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-breitling-chronomat-b01/breitling569/' title='Breitling569'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling569-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Breitling569" title="Breitling569" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-breitling-chronomat-b01/breitling556/' title='Breitling556'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/Breitling556-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Breitling556" title="Breitling556" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong><br />
- świetny, manufakturowy mechanizm<br />
- szybka korekta datownika<br />
- stop-sekunda<br />
- piękna tarcza<br />
- bardzo wygodna obsługa</p>
<p><strong>Na (-)</strong><br />
- polerowana koperta i bransoleta = nieuniknione zarysowania<br />
- niewygodne, toporne zapięcie<br />
- nieco nieczytelna tarcza (w testowanym wariancie kolorystycznym)</p>
<p><strong>BREITLING Chronomat 01</strong><br />
Ref: AB011012/F546/375A<br />
Mechanizm: Caliber 01, automatyczny, 70h rezerwy chodu, 28.800 A/h, koło kolumnowe<br />
Tarcza: szara z czarnymi totalizatorami<br />
Koperta: 44&#215;16.5mm, stal, szafirowe szkło z antyrefleksem, pełny dekiel<br />
Wodoszczelność: 500m<br />
Pasek: stalowa bransoleta z zapięciem na zatrzask<br />
Limitacja: &#8212;<br />
Cena: 32.330 PLN</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/B2wmmgtv3ZM?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/B2wmmgtv3ZM?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>Zegarek do recenzji dzięki firmie <strong>APART</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: Dariusz Lewiński (<a href="http://http://fotodaro.pl/" target="_blank">fotodaro.pl</a>)</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-breitling-chronomat-b01/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test: Linde Werdelin SpidoSpeed DLC</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-linde-werdelin-spidospeed-dlc/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-linde-werdelin-spidospeed-dlc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 07:34:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[DLC]]></category>
		<category><![CDATA[Linde Werdelin]]></category>
		<category><![CDATA[SpidoSpeed]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=23513</guid>
		<description><![CDATA[Sportowy chronograf powinien być niezawodny, precyzyjny, komfortowy i mieć charakter. SpidoSpeed – propozycja duetu Morten Linde &#8211; Jorn Werdelin to wszystkie te cechy plus dodatkowy smaczek – genialny design. Oczywistym krokiem dla marki o profilu takim jak Linde Werdelin było wybranie chronografu, jako swojej pierwszej stricte sportowej komplikacji (pierwszą w ogóle były fazy księżyca w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Sportowy chronograf powinien być niezawodny, precyzyjny, komfortowy i mieć charakter. SpidoSpeed – propozycja duetu Morten Linde &#8211; Jorn Werdelin to wszystkie te cechy plus dodatkowy smaczek – genialny design.</p>
<p><span id="more-23513"></span></p>
<p>Oczywistym krokiem dla marki o profilu takim jak Linde Werdelin było wybranie chronografu, jako swojej pierwszej stricte sportowej komplikacji (pierwszą w ogóle były fazy księżyca w modelu Okotopus Moonphase). Dla firmy stawiającej sobie za zadanie konstruowanie idealnych zegarków sportowych, mechaniczny stoper był ruchem nieuniknionym – wszak żadna inna znana zegarmistrzostwu komplikacja nie ma tak mocnego związku ze sportem, jak chronograf pozwalający na odmierzanie wybranych odcinków czasu np.: czasu nurkowania czy czasu okrążenia wyścigu samochodowego. To właśnie sporty motorowe (szeroko rozumiane, bez konkretnej serii czy rodzaju) były inspiracją dla projektu modelu SpidoSpeed. W założeniu zestawienie dwóch słów miało łączyć szybkość (a więc rzeczone wyścigi i mierzenie ich czasu) ze szkieletowaną konstrukcją, znaną z serii SpidoLite.</p>
<div id="attachment_23526" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed6.jpg" rel="lightbox[23513]" title="SpidoSpeed DLC"><img class="size-large wp-image-23526" title="SpidoSpeed DLC" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed6-573x380.jpg" alt="SpidoSpeed DLC" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">SpidoSpeed DLC</p></div>
<p><strong>Mniej znaczy więcej</strong></p>
<p>Poza założeniem sportowego charakteru, drugim kluczowym motywem przewodnim działania Linde Werdelin jest komfort. Każdy powstający w głowach Mortena Lindea i Jorna Werdelina czasomierz, na ręku przyszłego użytkownika powinien gwarantować pełne i łatwe użytkowanie oraz niczym nie zakłócany komfort. Celem osiągnięcia tego ostatniego, za jeden z kluczowych elementów designu (i w ogóle całej koncepcji) przyjęto szkieletowanie. Jednak, podczas gdy w zegarmistrzostwie szkieletowanie dotyczy zwyczajowo mechanizmu i tarczy, w wydaniu Linde Werdelin sztuka usuwania zbędnych ilości materiału przeniesiona została na zewnętrze. Pierwszy raz szkieletowaną kopertę zaprezentowano przy okazji modelu SpidoLite. SpidoSpeed otwiera kolejny, zupełnie nowy rozdział.</p>
<div id="attachment_23529" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed11.jpg" rel="lightbox[23513]" title="SpidoSpeed DLC"><img class="size-medium wp-image-23529" title="SpidoSpeed DLC" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed11-300x199.jpg" alt="SpidoSpeed DLC" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">SpidoSpeed DLC</p></div>
<p>Stalowa, pokryta czarnym DLC koperta (tę właśnie wersję testowałem) została pozbawiona nadmiaru stalowego materiału w imponującej ilości. Obrabiarka CNC odchudziła obudowę o fragmenty bezela, korpusu, uszu i boków, do których nadal można swobodnie doczepić jeden z elektronicznych instrumentów LW – The Rock lub The Reef. Tak odchudzona koperta jest nie tylko znacznie lżejsza, ale, co równie istotne, wygląda rewelacyjnie. Szkieletowana filozofia to w równej mierze użytkowy jak i estetyczny patent, który nadaje zegarkowi charakteru.</p>
<p><em>„Szkieletowana koperta wyrosła z pomysłu na alternatywny sposób redukcji wagi bez konieczności kompromisu przy wyborze materiału. Inspiracja pochodziła częściowo z branży motoryzacyjnej i samochodów wyścigowych, które są ogołacane ze wszystkich zbędnych komponentów celem zwiększenia osiągów. Tę samą filozofię zastosowaliśmy przy kopercie SpidoSpeed aby połączyć użytkowość z unikalnym, pięknym designem”</em> – Morten Linde (dla chronos24.pl)</p>
<p>W zestawieniu ze szkieletowanym zewnętrzem również tarcza SpidoSpeed skonstruowana został w częściowo transparentny sposób. Całość składa się z dwóch warstw. Dolna to ozdobiona perłowaniem płyta bazowa z naniesionym logo firmy oraz perforowanymi sekcjami w miejscu tarcz chronografu. Górna to szkieletowana podziałka minutowa wraz z małymi tarczami chronografu. Nałożone na perforowaną powierzchnię pod spodem, tarczki te mają imitować dyski hamulcowe samochodów wyczynowych. Choć, jak we wszystkich zegarkach Linde Werdelin, także i tutaj otwór tarczy jest mały w stosunku do gabarytów całego zegarka (mniej więcej 31mm), czarno-biała kompozycja (na biało pomalowano indeksy) jest zadziwiająco czytelna, a duże wskazówki (ze skromną ilością luminowy) zapewniają łatwe odczytywanie czasu. Problem może nastręczać jedynie słaba powłoka antyrefleksyjna na szafirowym szkle oraz mała tarcza 30-minutowa (na godzinie 3) – jej rozmiar czyni precyzyjne odczytanie aktualnie odmierzanej minuty nieco kłopotliwym. Duża litera R, wkomponowana w licznik godzinowy stopera, na pozycji godziny 4, oznacza czas niezbędny do naładowania jednego z instrumentów LW. A&#8230; niestety nie ma datownika.</p>
<div id="attachment_23551" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed3.jpg" rel="lightbox[23513]" title="SpidoSpeed DLC"><img class="size-large wp-image-23551" title="SpidoSpeed DLC" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed3-573x380.jpg" alt="SpidoSpeed DLC" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">SpidoSpeed DLC</p></div>
<p><strong>Mechaniczne Concepto</strong></p>
<p>W świecie mechanicznych chronografów zdominowanych przez kalibry Valjoux i ETA to właśnie jednego z tych mechanizmów można by się spodziewać pod szafirowym deklem SpidoSpeed. O dziwo jednak wybór Linde Werdelin padł na zupełnie inny silnik, dostarczony przez stosunkowo mało znaną szwajcarską manufakturę Concepto. Ten pracujący w recenzowanym zegarku to kaliber 2251, w dużej mierze bazujący na konstrukcji VJ 7750 (28.800 A/h, 48h rezerwy chodu, brak koła kolumnowego). Oznaczony numerem LW03 (oznaczającym trzeci kaliber specjalny LW) ma zintegrowany chronograf (tzn. wbudowany w mechanizm) – konieczność, jaką narzucała konstrukcja koperty zegarka. Wykończone czarną powłoką mostki, polerowane elementy stalowe oraz personalizowany wahnik nadają kalibrowi fajnego, technicznego charakteru, a i sama jego praca nie budzi zastrzeżeń.</p>
<p>Jedyna rzecz, jaką na szczęście poprawiono w trakcie finalnych prac nad zegarkiem, to obsługa stopera dwoma przyciskami zintegrowanymi ze szkieletowaną kopertą. W oryginalnym projekcie (i w testowanym, próbnym egzemplarzu) przyciski były wpuszczone w kopertę. Choć wizualnie taka konstrukcja była spójna, wciskanie takich przycisków graniczyło z cudem&#8230; dosłownie. W gotowym, wprowadzonym do sprzedaży SpidoSpeed do płaskich przycisków dołożone zostały małe, okrągłe wypustki – i choć nie wygląda to już tak spójnie, działa idealnie. Niestety czasami forma musi ustąpić funkcjonalności.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed101.jpg" rel="lightbox[23513]" title="Test: Linde Werdelin SpidoSpeed DLC"><img class="alignnone size-large wp-image-23572" title="" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed101-573x477.jpg" alt="" width="573" height="477" /></a></p>
<p><em>„SpidoSpeed, podobnie jak SpidoLite wyposażony jest w skomplikowaną, szkieletowaną kopertę. Zawsze wybieramy specjalny kaliber do każdego modelu Linde Werdelin. Wybraliśmy Concepto, ponieważ to zintegrowany chronograf (co pozwala na umieszczenie przycisków i koronki na jednej płaszczyźnie), jest wykonany i wykończony na wysokim poziomie (szczególnie jak na sportowy zegarek) oraz pozwala na dowolne modyfikowanie systemu przycisków chronografu”</em> – Jorn Werdelin (dla chronos24.pl).</p>
<div id="attachment_23532" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed5.jpg" rel="lightbox[23513]" title="Concepto 2251 - LW03"><img class="size-large wp-image-23532" title="Concepto 2251 - LW03" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed5-573x380.jpg" alt="Concepto 2251 - LW03" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">Concepto 2251 - LW03</p></div>
<p><strong>LW na nadgarstku</strong></p>
<p>Choć spory (46x44x15mm) Linde Werdelin SpidoSpeed, największy czasomierz w ofercie firmy, nadspodziewanie dobrze leży i prezentuje się na nadgarstku (jak zresztą wszystkie inne zegarki LW). Szkieletowana koperta jest dość lekka, jej konstrukcja dopasowana do kształtu przegubu, a czarny kolor dodatkowo optycznie pomniejsza zegarek. Duża część komfortu to zasługa szerokiego, tekstylnego, perforowanego paska z szeroką klamerką.</p>
<div id="attachment_23536" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed2.jpg" rel="lightbox[23513]" title="SpidoSpeed DLC"><img class="size-large wp-image-23536" title="SpidoSpeed DLC" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed2-573x380.jpg" alt="SpidoSpeed DLC" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">SpidoSpeed DLC</p></div>
<p>Niektórzy stawiają model SpidoSpeed w szranki z chronografem Royal Oak Offshore od Audemars Piguet czy Big Bang od HUBLOT. Choć z wielu względów porównanie takie jest kompletnie niemiarodajne, a same marki raczej nieporównywalne (inna historia, osiągnięcia, dorobek) zbliżony poziom cenowy pozwala takie teoretyczne porównanie przeprowadzić. Cena wersji DLC to 12.360Euro (około 51.500PLN), mniej więcej rejony cenowe wspomnianego HUBLOTA i jakieś 2.500Euro mniej niż &#8222;wejściowy&#8221; RO Offshore. Wszystkie 3 zegarki oferują sportowy, nieszablonowy design, wszystkie to chronografy – żadnego nie napędza manufakturowy, własny kaliber. Czy propozycja Linde Werdelin to realna alternatywa dla legendarnego Audemarsa czy popularnego HUBLOTA – końcowy wybór zawsze będzie kwestią gustu. Z moje punktu widzenia SpidoSpeed (podobnie jak pozostałe pozycje w portfolio LW) to zegarek dla indywidualisty, który niekoniecznie przy zakupie zegarka kieruje się historią, pozycjonowaniem marki czy ewentualną wartością przy późniejszej odsprzedaży. Chronograf Linde Werdelin to świetny design, bardzo solidne wykonanie, dobry kaliber i marka o zdecydowanie niestandardowym podejściu. Dość spora kwota, jaką trzeba wyłożyć na jeden ze 100 limitowanych egzemplarzy, wymaga pewnej dozy fantazji i &#8211; w pewnym stopniu &#8211; irracjonalności, ale zdecydowanie decyzja i zegarek są tego warte. I zdaję sobie sprawę, że mogę być w tym poglądzie odosobniony – do mnie Linde Werdelin SpidoSpeed przemawia zdecydowanie, szczególnie w wersji w niepowleczonej stali (nieco tańszej i bardziej &#8222;charakternej&#8221;).</p>
<div id="attachment_23558" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed9.jpg" rel="lightbox[23513]" title="SpidoSpeed DLC"><img class="size-large wp-image-23558" title="SpidoSpeed DLC" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/03/spidospeed9-573x380.jpg" alt="SpidoSpeed DLC" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">SpidoSpeed DLC</p></div>
<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- kapitalny design (!)<br />
- chronograf<br />
- wyjątkowy charakter<br />
- tekstylny pasek świetnej jakości<br />
- limitacja<br />
- godna konkurencja dla innych sportowych chronografów</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- dość wysoka cena<br />
- niesprawdzony (jak na razie) kaliber<br />
- słaby antyrefleks<br />
- brak datownika</p>
<p>P.S. SpidoSpeed dostępny jest w sumie w 6 wariantach. Poza recenzowanym, czarnym DLC, zegarek powstał także w stali, antracytowym DLC, tytanowym DLC połączonym z różowym złotem, stali połączonej z czarnym DLC i pomarańczowymi wstawkami oraz w różowym złocie.</p>
<p><strong>Linde Werdelin SpidoSpeed DLC</strong><br />
Ref: &#8212;<br />
Mechanizm: Concepto 2251 (LW03), automatyczny, 48h rezerwy chodu, 28.800 A/h<br />
Tarcza: czarna, szkieletowana<br />
Koperta: 46x44x15mm, stal pokryta czarnym DLC, szafirowe szkło z antyrefleksem, szafirowy dekiel<br />
Wodoszczelność: 100m<br />
Pasek: tekstylny z zapięciem na trzpień<br />
Limitacja: 100<br />
Cena: 12.360 EURO</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/Qyd9occmspc?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/Qyd9occmspc?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zegarek do recenzji dzięki uprzejmości <strong>Linde Werdelin</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: Łukasz Doskocz</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-linde-werdelin-spidospeed-dlc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test: Baume &amp; Mercier Classima Jumping Hour</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-baume-mercier-classima-jumping-hour/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-baume-mercier-classima-jumping-hour/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Feb 2012 09:16:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[Baume&Mercier]]></category>
		<category><![CDATA[Classima]]></category>
		<category><![CDATA[jumping hour]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=22557</guid>
		<description><![CDATA[Zegarmistrzostwo w wydaniu klasycznym to bardzo sterylny zestaw stylistycznych zasad. W tym sterylnym środowisku propozycja Baumer &#38; Mercier to jakże przyjemny powiew świeżości. Mijający właśnie rok był bez wątpienia jednym z najważniejszych w historii Baume &#38; Mercier. Choć mieszcząca się w Genewie firma datuje swojej początki na rok 1830, to właśnie rok 2011 jest, z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Zegarmistrzostwo w wydaniu klasycznym to bardzo sterylny zestaw stylistycznych zasad. W tym sterylnym środowisku propozycja Baumer &amp; Mercier to jakże przyjemny powiew świeżości.</p>
<p><span id="more-22557"></span></p>
<p>Mijający właśnie rok był bez wątpienia jednym z najważniejszych w historii Baume &amp; Mercier. Choć mieszcząca się w Genewie firma datuje swojej początki na rok 1830, to właśnie rok 2011 jest, z punktu widzenia wizerunku i pozycji marki, krokiem milowym w tej, jak by nie liczyć, już przeszło 180-letniej historii. Pod nowym kierownictwem CEO Alana Zimmermana i bacznym nadzorem Georgesa Kerna (CEO IWC Schaffhausen) Baume &amp; Mercier kompletnie przedefiniował swój wizerunek, politykę i marketing odnawiając oblicze firmy, często uważanej dotychczas za czarną owcę grupy Richemont.</p>
<p>Mimo, że B&amp;M nadal pozostaje najbardziej przystępną cenowo firmą grupy (zrzeszającej m.in. Jaeger-LeCoultre, Vacheron Constantin, PANERAI, Cartier, IWC i Roger Dubuis), zredukowanie kolekcji do &#8222;ogarnialnego&#8221; poziomu, na czele z odświeżoną linią Hampton (wokół której zbudowano całą kampanię reklamową) było krokiem więcej niż koniecznym. Obok prostokątnych Hamptonów, stylistycznie nawiązujących do modeli z historii i odwołującego się również do przeszłości chronografu Capeland Flyback, ciekawe nowinki pojawiły się także w kolekcji Classima. Zwłaszcza najtańszy na rynku mechaniczny roczny kalendarz – Classima Annual Calendar – oraz bardzo interesujące urozmaicenie klasycznej minimalistki – skacząca godzina w modelu Classima Jumping Hour. To właśnie ten drugi zegarek miałem okazję przetestować przez mniej więcej 2 tygodnie.</p>
<p><strong>Klasycznie inaczej</strong></p>
<p>Komplikacja skaczącej godziny czyli odmierzania upływających godzin w postaci cyfrowego wskazania, „przeskakującego” z jednej godziny na kolejną, to rozwiązanie znane w zegarmistrzowskiej sztuce od dekad. Prawdopodobnie najlepiej kojarzącymi się z tym patentem czasomierzami są kieszonkowe zegarki Pallweber produkowane przez manufakturę IWC w latach 1885-87. Zamknięty w kopercie klasycznej kieszonki mechanizm – Elgin II – wyposażony był w skaczące, cyfrowe wskazanie nie tylko godzin, ale i mijających minut. We współczesnym zegarmistrzostwie czasomierze inspirowane wynalazkiem Josefa Pallwebera policzyć można na palcach jednej&#8230; no, może dwóch rąk. Ostatnio po nieco zapomniane skaczące cyferki sięgnęła manufaktura A.Lange &amp; Sohne (model Zeitwerk). Komplikację tę postanowił wskrzesić także Baume &amp; Mercier. Wprowadzając mechanizm skaczącej godziny (z ang. Jumping Hour) do kolekcji Classima firma dokonała trudnej sztuki urozmaicenia klasycznego, prostego czasomierza w sposób nie burzący jego fundamentalnych wartości: prostoty i czytelności. Nawet brak tak pożądanego przez wielu (w tym mnie) datownika jest absolutnie usprawiedliwiony – nie sposób było bowiem &#8222;upchnąć&#8221; go w kompozycji, nie burząc jej symetrii i harmonii.</p>
<div id="attachment_22561" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume3.jpg" rel="lightbox[22557]" title="Classima Jumping Hour"><img class="size-large wp-image-22561" title="Classima Jumping Hour" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume3-573x380.jpg" alt="Classima Jumping Hour" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">Classima Jumping Hour</p></div>
<div id="attachment_22560" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume2.jpg" rel="lightbox[22557]" title="Classima Jumping Hour"><img class="size-large wp-image-22560" title="Classima Jumping Hour" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume2-573x380.jpg" alt="Classima Jumping Hour" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">Classima Jumping Hour</p></div>
<p>Classima Jumping Hour (ref. 10039) to klasyczny, minimalistyczny czasomierz &#8222;z bajerem&#8221;. Ciągle elegancki i idealny do wyjściowego garnituru, jednocześnie oferuje subtelną nutkę świeżości właścicielowi znudzonemu wszechobecnymi, do bólu tradycyjnymi wskazówkami. Ozdobiona giloszowaniem &#8222;grain d’orge&#8221; srebrna tarcza wskazuje czas dwiema (a jednak) złotymi wskazówkami: sekundową i minutową oraz rzeczoną &#8222;skaczącą godziną&#8221; w postaci okienka ze złotą ramką u góry tarczy, na godzinie 12. Cyferblat został asymetrycznie podzielony na mała tarczę sekund, skierowaną ku godzinie 6 i większą tarczę główną, zwróconą ku górze &#8211; ciekawa i niesztampowa kompozycja. Co fundamentalne dla &#8222;garniturowca&#8221;, prostota idzie w zegarku Bauma w parze z czytelnością, nawet mimo wyciętego kawałka tarczy minutowo-godzinowej w okolicy godziny 6. Klasyka idealnie wyraża się również w zewnętrzu czasomierza – polerowanej, stalowej kopercie o średnicy 42mm (i skromnej wodoszczelności 30m), czarnym pasku ze skóry aligatora zapinanym na ładnie wykończoną, całkiem wygodną klamrę motylkową. Szafirowe szkło wieńczące kopertę mogłoby być lekko wypukłe, ładnie oddając obłe kształty całości. Płaskie nieco „obcina” wizualnie kompozycję.</p>
<p><strong>Dubois Depraz</strong></p>
<p>Kaliber o numerze 14400 autorstwa manufaktury Dubois Depraz (bazujący na kalibrze ETA 2892A2) jest mechanicznym sercem Classimy Jumping Hour. Dostarczony przez jednego z głównych szwajcarskich masowych twórców komplikacji (słynącego przede wszystkim z modułów chronografu) mechanizm ma automatyczny naciąg nakręcający sprężynę gwarantującą mniej więcej 42 godziny chodu, balans taktowany na 28.800 A/h (4Hz), stop sekundę i pokaźny &#8211; jak na poziom cenowy &#8211; wachlarz zdobień. Przez szafirowe szkło dekla możemy podziwiać pasy genewskie na szkieletowanym wahniku z logo marki (grecką literą PHI), perłowanie na mostkach i termicznie barwione na niebiesko śrubki. W ostatecznym rozrachunku oferowany w zegarku kaliber to solidny, zadowalająco precyzyjny i nadspodziewanie urodziwy silnik odpowiednio dobrany do całej koncepcji czasomierza.</p>
<div id="attachment_22559" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume1.jpg" rel="lightbox[22557]" title="Dubois Depraz 14400"><img class="size-large wp-image-22559" title="Dubois Depraz 14400" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume1-573x380.jpg" alt="Dubois Depraz 14400" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">Dubois Depraz 14400</p></div>
<p>Recenzowana Classima jest zegarkiem wprowadzonym na rynek w ściśle limitowanej serii 500 egzemplarzy. To najmniej liczna seria w całej obecnej kolekcji marki, co z kolekcjonerskiego punktu widzenia jest niewątpliwie wartością dodaną. Indywidualny numer każdego egzemplarza wygrawerowano na stalowym pierścieniu dekla. A jeśli nie limitacja, to inny bardzo istotny argument może przemówić za potencjalnym zakupem czasomierza B&amp;M – cena. Katalogowo Classima Ref.10039 wymaga wyłożenia troszkę ponad 3613 Euro. Taka kwota za klasyczny, bardzo dobrze wykonany i zaprojektowany zegarek z nietuzinkową komplikacją, to oferta trudna do przebicia. Praktycznie jedynym argumentem przeciw, jaki przychodzi mi do głowy, może być identyczne wycenienie modelu Annual Calendar. Czy roczny kalendarz jest jednak komplikacją „cenniejszą” niż skacząca godzina? To kwestia indywidualnego wyboru.</p>
<p>&nbsp;</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-baume-mercier-classima-jumping-hour/baume7/' title='baume7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="baume7" title="baume7" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-baume-mercier-classima-jumping-hour/baume6/' title='baume6'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume6-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="baume6" title="baume6" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-baume-mercier-classima-jumping-hour/baume5/' title='baume5'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/baume5-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="baume5" title="baume5" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- oryginalne podejście do klasyki<br />
- bardzo ładnie wykończony kaliber<br />
- świetny stosunek jakość/cena<br />
- &#8222;coś innego&#8221;<br />
- limitacja</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- brak datownika<br />
- płaski szafir<br />
- wycięcie tarczy minutowej</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/X11-UMatH2Y?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/X11-UMatH2Y?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Baume &amp; Mercier Classima Executive Jumping Hour</strong><br />
<em>Nr ref.</em>: 10039<br />
<em>Mechanizm</em>: Dubois Depraz 14400, automatyczny, 42h rezerwy chodu<br />
<em>Tarcza</em>: srebrna<br />
<em>Koperta</em>: 42mm, stal, szafirowe szkło z anty-refleksem, szafirowy dekiel<br />
<em>Wodoszczelność</em>: 30m<br />
<em>Pasek</em>: skórzany z zapięciem motylkowym<br />
<em>Limitacja</em>: 500<br />
<em>Cena</em>: 3613 EURO</p>
<p>Zegarek do recenzji użyczyła firma <strong>Baume &amp; Mercier</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: Łukasz Doskocz</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-baume-mercier-classima-jumping-hour/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test: OMEGA Speedmaster Co-Axial Chronograph</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 10:24:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[Co-Axial]]></category>
		<category><![CDATA[krzem]]></category>
		<category><![CDATA[Moonwatch]]></category>
		<category><![CDATA[Omega]]></category>
		<category><![CDATA[Speedmaster]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=21959</guid>
		<description><![CDATA[Legendarny Moonwatch w nowej &#8211; stylistycznie i mechanicznie – odsłonie. Teraz z własnym automatem, datą i większą, stalową kopertą. Każdego roku branża zegarkowa wytwarza dziesiątki, jeśli nie setki milionów sztuk zegarków. W tym czasie światło dzienne oglądają setki, jeśli nie tysiące nowych modeli, dołączających do milionów już obecnych. Gdyby pomnożyć by to przez lata funkcjonowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Legendarny Moonwatch w nowej &#8211; stylistycznie i mechanicznie – odsłonie. Teraz z własnym automatem, datą i większą, stalową kopertą.</p>
<p><span id="more-21959"></span></p>
<p>Każdego roku branża zegarkowa wytwarza dziesiątki, jeśli nie setki milionów sztuk zegarków. W tym czasie światło dzienne oglądają setki, jeśli nie tysiące nowych modeli, dołączających do milionów już obecnych. Gdyby pomnożyć by to przez lata funkcjonowania branży, liczba modeli przyprawiłaby zapewne o trudny do ogarnięcia zawrót głowy. Wśród nich jest jednak pewna, bardzo wąska grupa takich, które dzisiaj śmiało można określać mianem kultowych – pojęciem często w zegarkowym świecie eksploatowane do granic przyzwoitości. Bez wątpienia jedną z ikon zegarmistrzowskiej sztuki jest OMEGA Speedmaster – mechaniczny chronograf z manufaktury w Biel, jeden z najważniejszych zegarków w przebogatej historii naręcznych czasomierzy.</p>
<div id="attachment_22010" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/omega-speedmaster-professional-moonwatch-apollo-11-nasa-original-01-570x855.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Moonwatch z misji Apollo 11"><img class="size-medium wp-image-22010" style="margin-top: 10px; margin-bottom: 10px;" title="Moonwatch z misji Apollo 11" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/omega-speedmaster-professional-moonwatch-apollo-11-nasa-original-01-570x855-300x450.jpg" alt="Moonwatch z misji Apollo 11" width="300" height="450" /></a><p class="wp-caption-text">Moonwatch z misji Apollo 11</p></div>
<p>Popularnie nazywany „Moonwatch” (za sprawą NASA i obecności na rękach, a raczej skafandrach amerykańskich kosmonautów podczas misji kosmicznych) Speedmaster to dla wielu wzór idealnego chronografu. Tarcza typu tri-compax (z trzema totalizatorami), klasyczna stalowa koperta o odpowiednich proporcjach, ręcznie nakręcany kaliber – wszystkie te elementy razem stanowiły o gigantycznym sukcesie kolejnych wersji zegarka i kultowym statusie modeli najbardziej zbliżonych do oryginału z 1969 roku. To właśnie w tym roku, dokładnie 21 lipca, misja Apollo 11, a konkretnie moduł księżycowy statku, wylądowała na księżycu, a Speedmaster stał się pierwszym i jak dotąd jedynym zegarkiem obecnym na jego powierzchni. W kolejnych latach czasomierz jeszcze kilkukrotnie poleciał w przestrzeń kosmiczną, m.in. ratując życie załodze misji Apollo 13 (mechaniczny stoper podczas awarii komputerowych systemów pokładowych posłużył do odmierzenia czasu niezbędnego przy bezpiecznym wejściu kapsuły w atmosferę ziemską).</p>
<p>Kolejny wielki krok w historii chronografu Omegi przyniosło ubiegłoroczne BaselWorld. Ekipa projektantów marki pod wodzą Jeana-Clauda Monachona podjęła się wielkiego wyzwania – przeprojektowania (odświeżenia) kultowego Speedmastera. Jakiekolwiek ruszanie tak sprawdzonego i uwielbianego wzorca wydawać się może misją samobójczą – nowy „Moonwatch” (choć puryści zapewne nie będą już tak nowych modeli nazywać) to bardzo subtelna, ale ewolucja.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed9.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Test: OMEGA Speedmaster Co-Axial Chronograph"><img class="alignnone size-large wp-image-21968" title="" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed9-573x404.jpg" alt="" width="573" height="404" /></a></p>
<p>Przeszło 50 lat po swoich narodzinach, współczesny „Speedy” to w dużej mierze nienaruszona wersja, która, zupełnie przypadkiem, idealnie spełnia wszystkie moje prywatne oczekiwania względem poprzednich wcieleń. Dodatkowo zegarek można uznać za nowy model, który de facto nie ma za zadanie wyprzeć czy konkurować z podstawową wersją Professional.</p>
<div id="attachment_21961" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed1.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph"><img class="size-large wp-image-21961" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed1-573x383.jpg" alt="Speedmaster Co-Axial Chronograph" width="573" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">Speedmaster Co-Axial Chronograph</p></div>
<p><strong>Diabeł tkwi w szczegółach</strong></p>
<p>Na pierwszy rzut oka Speedmaster A.D.2011 to czasomierz niemal tożsamy stylistycznie z poprzednikami. Profil koperty, czarny bezel ze skalą tachymetru, wypukłe szkło a pod nim czarna, matowa tarcza z białymi detalami (i świetnie, jaskrawo świecącą luminową) to elementy charakterystyczne dla DNA kolekcji. Pierwszą rzeczą, która niemal natychmiast zwraca uwagę, jest brak trzeciego totalizatora. W jego miejsce, na godzinie 6, wstawiono teraz spore, czytelne okienko datownika (wreszcie!). Wskazania chronografu w testowanym Speedmasterze skupione są na jednej, wspólnej dla płynnie odmierzanych minut i godzin, tarczy na godzinie 3. Wszystko to za sprawą nowego mechanizmu „in-house” Omegi – kalibru 9300. Wyposażony w koło kolumnowe, podwójny bęben sprężyny gwarantujący 60h rezerwy chodu, wychwyt współosiowy Co-Axial oraz elementy krzemowe mechanizm, to nowe, high-end’owe dziecko manufaktury i pierwszy własny kaliber chronografu w długoletniej historii firmy – krok milowy bez cienia przesady. Zważywszy, że dotychczasowe automatyczne Speedmastery bazowały na seryjnych kalibrach ETA lub Valjoux, przedstawienie wersji z własnym automatem jest znaczącym krokiem w rozwoju pozycji i wizerunku Omegi.</p>
<div id="attachment_21966" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed7.jpg" rel="lightbox[21959]" title="kaliber 9300"><img class="size-medium wp-image-21966" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="kaliber 9300" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed7-300x200.jpg" alt="kaliber 9300" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 9300</p></div>
<p>Co jednak ważniejsze, 9300 to bardzo udana i co najmniej dobra konstrukcja. Widoczne od strony dekla (ukryte pod mostkiem mechanizmu) koło kolumnowe z wertykalnym sprzęgłem gwarantuje przyjemne i płynne operowanie stoperem, a umieszczenie wskazań na jednej małej tarczy poprawia czytelność (choć sam do tego rozwiązania nadal nie jestem do końca przekonany). Dwa ulokowane obok siebie bębny sprężyny głównej, nakręcane masywnym wahnikiem (wydajnie nakręcającym sprężynę obrotem w obu kierunkach) dają łącznie 2,5 doby zapasu energii. Umocowany na pełnym mostku wychwyt Co-Axial z włosem wykonanym z krzemu gwarantuje stabilność, precyzję i znacznie zredukowane zapotrzebowanie na smarowanie, a co za tym idzie, zwiększoną żywotność całej konstrukcji. Skokowa (w godzinowych odstępach) korekta wskazówki godzinowej, pozwala łatwo zmienić czas, pełniąc jednocześnie funkcję korektora datownika (brak szybkiej korekty samej daty to jednak duży minus). Wreszcie niestandardowe wykończenie barwionymi na czarno śrubkami, powlekanym również na czarno kołem balansowym, czerwonymi grawerami i pasami genewskimi typu „arabesque” (tworzącymi formę efektownego wachlarza) gwarantujące rozpoznawalność i własny charakter. Kaliber 9300 to znakomity chronograf, jedna z ciekawszych tego typu konstrukcji ostatnich czasów (śmiało mogąca konkurować z uznanym za prawie pozbawiony wad kalibrem 01 od Breitlinga). Choć puryści zapewne zwieszą nos na kwintę na samą myśl o automatycznym mechanizmie w ich ukochanym Speedmasterze, jakość i parametry werku mogą sprawić, że nawet ci najbardziej zatwardziali zmienią stanowisko.</p>
<div id="attachment_21979" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed10.jpg" rel="lightbox[21959]" title="kaliber 9300"><img class="size-large wp-image-21979" title="kaliber 9300" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed10-573x383.jpg" alt="kaliber 9300" width="573" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 9300</p></div>
<p>Poza automatycznym kalibrem (dla mnie daleko bardziej funkcjonalnym w zegarku na co dzień, niż werk manualny) i datownikiem (moim zdaniem komplikacją absolutnie obowiązkową) ostatnia zmiana, której po cichu oczekiwałem, dotyczy gabarytów koperty. Speedmaster Professional z cała pewnością nie był zegarkiem małym. Jego 42mm dla wielu są rozmiarem optymalnym, dobrym na mniejszy i większy nadgarstek. Jednak pewne elementy konstrukcji koperty w moim odczuciu sprawiały, że czasomierz wydawał się na ręce zbyt mały i delikatny. Speedmaster Co-Axial Chronograph otrzymał powiększoną, dość masywną kopertę o wymiarach 44.25x16mm. Jej lekko wygięte ku dołowi, płynnie zespolone z kopertą uszy wraz z dużym, wystającym, wypukłym szafirowym deklem pozwalają dobrze układać się zegarkowi na nadgarstku – nawet przy pokaźnych 16mm grubości. Dobrze komponuje się również skórzany, zintegrowany z kopertą pasek, zapinany na motylkową klamrę z zabezpieczeniem (niestety nie miałem okazji przymierzyć wersji na bransolecie). Tylko jego matowy odcień jakoś mnie nie przekonał.</p>
<div id="attachment_21967" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed8.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph"><img class="size-large wp-image-21967" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed8-573x383.jpg" alt="Speedmaster Co-Axial Chronograph" width="573" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">Speedmaster Co-Axial Chronograph</p></div>
<p>Wprowadzenie przez Omegę modelu Speedmaster Co-Axial Chrono zapewne nie zmieni faktu, że dla znakomitej większości kolekcjonerów i pasjonatów prawdziwym i jedynym Moonwatch’em zawsze będzie wersja Professional z ręcznie nakręcaną Lemanią, hesalitowym (plastikowym) szkiełkiem, pełnym deklem i trzema małymi totalizatorami. Z drugiej strony jednak nie było intencją marki (tak sądzę) tworzenie nowego Moonwatcha w rozumieniu zastąpienia starszej wersji, która zresztą nadal będzie dostępna w niezmienionej formie. Nowy zegarek to zupełnie nowa oferta – według mnie w lepszym użytkowo i jakościowo – wydaniu. Czy lepszym o tyle, aby uzasadnić 100% wzrost ceny (26.200 PLN) – moim zdaniem tak. Suma, jaką należy wyłożyć za zegarek (na pasku) jest adekwatna do jakości jego wykonania, materiałów, a przede wszystkim świetnego, precyzyjnego mechanizmu. W tym przedziale cenowym ciężko znaleźć na rynku konkurenta (może poza wspomnianym Breitlingiem). Uwielbiam chronografy, czynnie korzystam z datownika, cenię wygodę automatycznego naciągu – Speedmaster Co-Axial Chronograph to wreszcie Speedmaster, którego chciałbym mieć, bez żadnego &#8222;ale&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/speed5/' title='speed5'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed5-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="speed5" title="speed5" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/speed3/' title='speed3'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="speed3" title="speed3" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/speed2/' title='speed2'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="speed2" title="speed2" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- wreszcie data<br />
- świetny, własny, automatyczny mechanizm<br />
- powiększona, ale nie za duża koperta<br />
- doskonała czytelność<br />
- kultowy design<br />
- historyczny background</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- brak szybkiej korekty datownika<br />
- 100% wzrost ceny</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/9MHp6dMYtc4?version=3&amp;hl=en_US" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/9MHp6dMYtc4?version=3&amp;hl=en_US" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>OMEGA Speedmaster Co-Axial Chronograph</strong><br />
<em>Nr ref.</em>: 311.33.44.51.01.001<br />
<em>Mechanizm</em>: 9300, automatyczny, 60h rezerwy chodu, krzemowy włos<br />
<em>Tarcza</em>: czarna<br />
<em>Koperta</em>: 44.25x16mm, stal, szafirowe szkło z anty-refleksem, szafirowy dekiel<br />
<em>Wodoszczelność</em>: 100m (330feet)<br />
<em>Pasek</em>: skórzany z zapięciem motylkowym<br />
<em>Limitacja</em>: &#8212;<br />
<em>Cena</em>: 26.200 PLN</p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła marka <strong>OMEGA</strong>.</p>
<p>Strona poświęcona historii misji kosmicznych związanych z Moonwatch&#8217;em (EN): <a href="http://www.omegawatches.com/minisites/speedmaster/generic/minisite.html" target="_blank">TUTAJ</a>.</p>
<p>Więcej o współpracy Omegi i NASA &#8211; <a href="http://chronos24.pl/producenci/omega/omega-i-nasa/">TUTAJ</a>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: <a href="http://www.fotodaro.pl/" target="_blank">Dariusz Lewiński</a><br />
Materiały pomocnicze: OMEGA, Wikipedia</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test: CORUM Admiral&#8217;s Cup Seafender 46 Chrono Dive</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 11:26:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[CORUM]]></category>
		<category><![CDATA[Seafender]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=21023</guid>
		<description><![CDATA[Admiral&#8217;s Cup od manufaktury CORUM w wydaniu ekstremalnym, czyli rasowy chronograf dla rasowego nurka. Dobrze pamiętam, jak przeglądając spływające z początkiem roku materiały na temat nowości przygotowywanych na zegarkowe targi BaselWorld doszedłem do premier manufaktury CORUM. Obok bezsprzecznie świetnego Golden Bridge z automatycznym naciągiem w formie poruszającego się w pionie ciężarka i przeprojektowanej do formy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Admiral&#8217;s Cup od manufaktury CORUM w wydaniu ekstremalnym, czyli rasowy chronograf dla rasowego nurka.</p>
<p><span id="more-21023"></span></p>
<p>Dobrze pamiętam, jak przeglądając spływające z początkiem roku materiały na temat nowości przygotowywanych na zegarkowe targi BaselWorld doszedłem do premier manufaktury CORUM. Obok bezsprzecznie świetnego Golden Bridge z automatycznym naciągiem w formie poruszającego się w pionie ciężarka i przeprojektowanej do formy klasyka kolekcji Admiral’s Cup (Legend), kolejną nowością była seria Seafender – dedykowane nurkom zegarki w wersji trzywskazówkowej i z chronografem. Fanem „diverów” (tj. zegarków „do nurkowania”) nie jestem, ale surowy look designu Admiral’s Cup w monochromatycznej wersji tytanowej zrobił – na zdjęciach – rewelacyjne wrażenie. Wrażenie, które tylko spotęgowało się w Bazylei, gdzie dane nam było zbadać zegarek już organoleptycznie. Teraz, dzięki uprzejmości marki, miałem okazję przekonać się &#8222;na własnej ręce&#8221;, czy pierwsze, wizualne zauroczenie sportowym CORUMEM to tylko przysłowiowa ocena książki po okładce, czy rzeczywiście Seafender 46 Chrono Dive (wersję z chronografem testowałem) to kawał świetnego, rasowego nurka.</p>
<div id="attachment_21029" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum2.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-large wp-image-21029" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum2-573x272.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="573" height="272" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>
<p>Admiral’s Cup to bezbłędnie rozpoznawalna kolekcja sportowych zegarków o żeglarskich konotacjach. Charakterystyczna 12-kątna koperta, flagi sygnałowe w miejsce indeksów godzinowych, ostre, kanciaste krawędzie kopert – DNA linii gwarantuje jej rozpoznawalność i charakter. Testowany zegarek to ewolucja kolekcji AC (Admiral’s Cup), teraz podzielonej na 3 podkolekcje: wspomnianą Legend, Chalenger i właśnie Seafender – najbardziej ekstremalną i sportową (choć o dziwo, zawierającą również tourbillona). Tegoroczne nowości to jednocześnie niejako ewolucja ubiegłorocznego modelu Deep Dive – wielkiego, 48mm „tool-watch’a” o wodoszczelności na poziomie 1000m. Seafender 46 można uznać za pomniejszoną wersję Deep Dive, oferowaną jako standardowy automat z podwójnym datownikiem (dzień tygodnia i miesiąca) oraz chronograf – komplikacja stworzona wręcz dla zegarka sportowego.</p>
<div id="attachment_21032" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum17.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-medium wp-image-21032" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum17-300x232.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="300" height="232" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>
<p>Idealne określenie, którym możnaby opisać w jednym słowie nurkowego CORUMA to surowość. Wszystko, od materiałów, poprzez wykończenie, design aż po detale czasomierza stanowi surową, techniczną, wręcz zimną całość. Jeśli rasowy diver (rasowy, nie biurkowy) ma być narzędziem, a nie ozdobą – Seafender 46 Chrono Dive spełnia tę rolę niemal idealnie, pod każdym prawie względem. Ciągle wielka, tutaj 46mm koperta (wodoszczelna do 300m) wraz ze swoimi troszkę ponad 16mm grubości, to kawał dużego zegara na spory nadgarstek. Z drugiej jednak strony zastosowane materiały plus gumowy pasek i rewelacyjne zapięcie (duża, dwustronna klamra) zapewniają komfort codziennego noszenia w wodzie i poza nią. Materiałem użytym do „wykucia” koperty jest tytan – lekki, wytrzymały metal wprost stworzony do tego typu czasomierzy. Koperta sprawia wrażenie, jakby istotnie została wykuta z jednego, monolitycznego kawałka tytanowego bloku z ostrymi krawędziami i mocno szczotkowaną powierzchnią, włącznie z obracanym w jednym kierunku (przeciwnie do ruchu wskazówek zegara) nurkowym bezelem z grawerowanymi indeksami. Jedyny właściwie ozdobny szlif całej powierzchni, to polerowane uszy oraz sygnowana logo koronka wraz z przyciskami chronografu. Z techniczną kopertą idealnie współgra monochromatyczna (choć nie biało, a bladozielono-czarna) – surowa jak i cała reszta, tarcza z trzema totalizatorami i okienkiem datownika na godzinie 6, zestawiona z rodowanymi wskazówkami. Na plus tarczy zaliczyć trzeba naprawdę duża ilość świecącej na jaskrawo-zielono luminowy, na minus prawie niewidoczną wskazówkę sekundową stopera. Zakładając, że potencjalny użytkownik korzystać będzie z chronografu, odczytanie cieniutkiej, wypolerowanej wskazówki na tle matowej, czarnej tarczy może być nie lada wyzwaniem. Niby to detal, jednak mechaniczny stoper to mechaniczny stoper i to niedociągnięcie uznać należy za niedoróbkę lub niedopatrzenie, gdzieś na etapie projektowania. Co ciekawe, Sefaender 46 jest jednym z bardzo niewielu „nurków” pozbawionych zaworu helowego. Jednak, jako że 300m wodoszczelności zegarka jest granicą początkową sensowności stosowania zaworu, na jego brak śmiało można przymknąć oko. A swoją drogą, ciekawe jaki promil posiadaczy zegarków z zaworem kiedykolwiek go użył?</p>
<div id="attachment_21034" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum8.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-large wp-image-21034" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum8-573x515.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="573" height="515" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>
<p>Jeśli jesteśmy już przy stoperze, warto wspomnieć o napędzającym zegarek mechanizmie, choć cudów spodziewać się nie należy. Pod pełnym, grawerowanym deklem Seafendera 46 w wersji Chrono Dive pracuje mechanizm doskonale znany nawet mniej zorientowanym w zegarmistrzowskiej sztuce pasjonatom kaliber Valjoux 7753 (wersja standardowego 7750 z korektorem datownika w postaci przycisku zintegrowanego z kopertą na godzinie 10) z 48-godzinną rezerwą chodu i balansem taktowanym na 28.800 wahnięć/h. CORUM sygnuje mechanizm numerem CO753 i poddaje weryfikacji testem chronometrycznym COSC. Z jednej strony szkoda, że CORUM nie decyduje się na wypuszczenie własnego mechanicznego chronografu (wszak chronograf, jako typ zegarka, to spora część DNA firmy), z drugiej jednak dobry diver stawia wymóg niezawodnego, sprawdzonego, komfortowego (w użytkowaniu) i precyzyjnego werku – a tu Valjoux jest wyborem niemal intuicyjnym. Praktycznie jedynym &#8222;ale&#8221;, jakie możnaby mieć do pracy automatycznego serca czasomierza jest bardzo głośno pracujący wahnik. Niestety taka uroda Valjoux. Masywny, ciężki rotor umieszczony na nieproporcjonalnie małym łożysku, w połączeniu z jednokierunkowym nakręcaniem sprężyny generuje przy jałowym obrocie (tzn. tym w kierunku nienakręcającym sprężyny głównej) cała gamę wibracji i dźwięków. Ich siłę uwypukla dodatkowo tytan koperty, który przepuszcza fale dźwiękowe znacznie lepiej, niż np. stal.</p>
<div id="attachment_21037" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum4.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-large wp-image-21037" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum4-573x381.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>

<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum5/' title='corum5'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum5-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum5" title="corum5" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum7/' title='corum7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum7" title="corum7" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum16/' title='corum16'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum16-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum16" title="corum16" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum15/' title='corum15'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum15" title="corum15" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum22/' title='corum22'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum22-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum22" title="corum22" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum18/' title='corum18'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum18-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum18" title="corum18" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum13/' title='corum13'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum13-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum13" title="corum13" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum12/' title='corum12'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum12-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum12" title="corum12" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum10/' title='corum10'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum10-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum10" title="corum10" /></a>

<p>Wspomniałem wcześniej, że nie jestem miłośnikiem zegarków nurkowych, które to są prawdopodobnie najbardziej popularnym typem zegarków mechanicznych. Moja niechęć bierze się głównie stąd, że znakomita większość tzw. diverów udaje coś czym nie są, a i samo pojęcie divera jest chyba najbardziej niemiarodajnym zegarkowym terminem (pomijając kwestię technicznych certyfikatów). Czy można bowiem zestawić ze sobą czasomierz pokroju ROLEXA Submarinera i opisywanego CORUMA? Niby jeden i drugi zegarek to divery, de facto jednak dzieli je przepaść. Z mojego punktu widzenia to CORUM ze swoją linią Seafender proponuje zegarek faktycznie nurkowy – tj. taki, który na ręku profesjonalnego nurka spełniłby swoją rolę. Jasne, że w dobie elektronicznych komputerów żaden poważny i odpowiedzialny adept sztuki eksplorowania głębin nie zawierzy swojego życia li tylko mechanicznemu zegarkowi. Połączenie natomiast wszystkich niezbędnych narzędzi z mechanicznym czasomierzem o odpowiedniej niezawodności, czytelności i komforcie to kwintesencja tego, do czego taki zegarek jest tworzony. Żeby nie było, Sefaender 46 Chrono Dive to równie dobry zegarek na co dzień. Odpowiednio szeroki nadgarstek, zasobny portfel (9.900CHF &#8211; całkiem sporo) i gust skierowany w kierunku takich czasomierzy da nie mniej satysfakcji, niż nurkowanie z nim w krystalicznie błękitnych wodach spowitego ciemnością Blue Hole w Dahab (Egipt) czy innym kultowym miejscu światowego divingu.</p>
<div id="attachment_21056" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum24.jpg" rel="lightbox[21023]" title="...na ręku"><img class="size-large wp-image-21056" title="...na ręku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum24-573x424.jpg" alt="...na ręku" width="573" height="424" /></a><p class="wp-caption-text">...na ręku</p></div>
<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- prawdziwy diver<br />
- surowy, techniczny design<br />
- idealny komfort noszenia<br />
- genialna klamra</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- &#8222;niewidzialna&#8221; wskazówka stopera<br />
- ciężko dokręcane/odkręcane przyciski<br />
- akustyczny wahnik</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/PRJYfXsEeqA?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/PRJYfXsEeqA?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła manufaktura <strong>CORUM</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: Dariusz Lewiński</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test &#8211; (nowa) Omega Seamaster Planet Ocean</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2011 11:30:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[ceramika]]></category>
		<category><![CDATA[Co-Axial]]></category>
		<category><![CDATA[krzem]]></category>
		<category><![CDATA[Omega]]></category>
		<category><![CDATA[Planet Ocean]]></category>
		<category><![CDATA[Seamaster]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=19659</guid>
		<description><![CDATA[Jeden z najpopularniejszych sportowych diverów na rynku, zegarek Jamesa Bonda, teraz z dopieszczonymi detalami w nowym, in-house&#8217;owym wcieleniu. Ci, którzy śledzą strony naszego portalu od początku zapewne skojarzą, że mieliśmy już okazję recenzować sportową ikonę kolekcji Seamaster manufaktury OMEGA w poprzedniej, doskonale znanej wszystkim wersji (dla przypomnienia TUTAJ). Tamta Planeta (czyli Planet Ocean) to z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Jeden z najpopularniejszych sportowych diverów na rynku, zegarek Jamesa Bonda, teraz z dopieszczonymi detalami w nowym, in-house&#8217;owym wcieleniu.</p>
<p><span id="more-19659"></span></p>
<p>Ci, którzy śledzą strony naszego portalu od początku zapewne skojarzą, że mieliśmy już okazję recenzować sportową ikonę kolekcji Seamaster manufaktury OMEGA w poprzedniej, doskonale znanej wszystkim wersji (dla przypomnienia <a href="http://chronos24.pl/omega-seamaster-planet-ocean-zegarek-jamesa-bonda/">TUTAJ</a>). Tamta Planeta (czyli Planet Ocean) to z pewnością jeden z najpopularniejszych sportowych, stalowych zegarków mechanicznych na rynku (nie tylko rodzimym). Zasługa to po części spójnego, książkowego wręcz designu typowego divera, solidnego kalibru z Co-Axialem (o którym więcej za moment), świetnego poziomu wykonania, przystępnej ceny i wreszcie marki – a w tej kategorii Omega jest graczem bardzo solidnym i bezbłędnie rozpoznawalnym. Stare PO obecne było w ofercie firmy, w niezmienionej wersji, długie 6 lat. Aż do roku bieżącego. BaselWorld 2011, największe branżowe targi zegarkowe i arena prezentacji wszelkiej maści nowinek przyniosły dwie bardzo znaczące zmiany w portfolio manufaktury z Biel. Zmiany, które można uznać za zwiastun wprowadzanych w firmie zmian (m.in. funkcjonującego na razie jako plotka całkowitego przejścia na mechaniczne, manufakturowe kalibry w perspektywie kilku najbliższych lat). Pierwsza dotyczy legendarnej kolekcji Speedmaster, druga związanej z tematem recenzji &#8211; linii Planet Ocean. Obie połączone są przedstawieniem nowego, manufakturowego kalibru chronografu 9300/9301 (z naciągiem automatycznym, kołem kolumnowym i Co-Axial’em) umieszczonego w nowym Speedmasterze i jednej z wersji Planet Ocean. Ta druga kolekcja wzbogaciła się także o model trzywskazówkowy. I to na nim skupimy się w poniższym tekście.</p>
<div id="attachment_19667" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/2.jpg" rel="lightbox[19659]" title="Seamaster Planet Ocean"><img class="size-large wp-image-19667" title="Seamaster Planet Ocean" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/2-573x462.jpg" alt="Seamaster Planet Ocean" width="573" height="462" /></a><p class="wp-caption-text">Seamaster Planet Ocean</p></div>
<p>Przyjrzyjmy się zmianom, modyfikacjom i usprawnieniom jakie Omega zaimplementowała w nowej Plant Ocean. I odpowiedzmy sobie na kluczowe pytanie – czy to działa?</p>
<p><strong>Stare/Nowe</strong></p>
<p>Na pierwszy rzut oka nowa Planet Ocean przypomina jako żywo poprzednią wersję. Ekipa pracująca nad tegoroczną edycją wyszła z bardzo słusznego założenia, że sprawdzonego i lubianego zmieniać nie należy, natomiast usprawnić i dopieścić z wyczuciem można. I tak, choć ogólna forma i design PO pozostały w większości nienaruszone, detale sprawiają, że nowa wersja to rzeczywiście nowy zegarek. Niby taki sam, jednak wyraźnie inny.</p>
<div id="attachment_19670" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/4.jpg" rel="lightbox[19659]" title="nowe PO vs. stare PO"><img class="size-large wp-image-19670" title="nowe PO vs. stare PO" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/4-573x380.jpg" alt="nowe PO vs. stare PO" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">nowe PO vs. stare PO</p></div>
<p>Ogólny kształt stalowej koperty, jej średnica (45.5mm w testowanej wersji Big Size; 42mm w wersji mniejszej), potężna waga, forma płynnie wychodzących z korpusu uszu i zintegrowana, masywna, stalowa bransoleta są tożsame z wersją poprzednią. W bransolecie wymienione zostało zapięcie – teraz mniejsze (oraz wygodniejsze) i ozdobione jedynie logo firmy – oraz sposób łączenia ogniw – teraz zabezpieczany mikro-śrubkami w miejsce wciskanych i niewygodnych pinów. Zakręcana koronka i manualny zawór helowy wykończone zostały piaskowaną powierzchnią z wytłoczonymi symbolami.</p>
<div id="attachment_19673" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/3.jpg" rel="lightbox[19659]" title="Planet Ocean"><img class="size-large wp-image-19673" title="Planet Ocean" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/3-573x381.jpg" alt="Planet Ocean" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Planet Ocean</p></div>
<p>Nowa PO prezentuje dość pokaźny wachlarz „podliftingowanych” detali. Nurkowy bezel (czyli pierścień z podziałką minutową służący do obliczania czasu zanurzenia bądź dekompresji) ma przeprofilowane rowkowanie krawędzi bocznej i wkładkę ceramiczną w ciemnoszarym kolorze. Ceramika zastąpiła podatne na uszkodzenie aluminium, jednocześnie dodając zegarkowi klika punktów do ekskluzywności. Pod wypukłym, szafirowym szkłem z antyrefleksem (już bez charakterystycznej błękitnej poświaty) zamknięto tarczę o lekko połyskującej pod pewnymi kątami powierzchni z bardzo subtelną, chropowatą fakturą (dostrzec to można jedynie przy sporym powiększeniu). Tarcza, tradycyjnie w kolorze czerni, ma nakładane indeksy godzinowe, trzy nakładane, stalowe polerowane indeksy 6,9 i 12 (w miejsce malowanych) delikatnie pogrubione wskazówki i małe, ale wręcz idealnie czytelne okienko datownika (dzięki naniesionym „na grubo”, jakby tłoczonym liczbom).</p>
<div id="attachment_19727" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/20.jpg" rel="lightbox[19659]" title="&quot;lume-shot&quot;"><img class="size-medium wp-image-19727" title="&quot;lume-shot&quot;" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/20-300x199.jpg" alt="&quot;lume-shot&quot;" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;lume-shot&quot;</p></div>
<p>Indeksy, wskazówki i punkt trójkąta na godzinie 12 pierścienia wypełnia spora ilość mocno świecącej, dwukolorowej luminowy. Większość wskazań świeci na niebiesko, natomiast te najbardziej kluczowe ze względów użytkowych – wskazówka minutowa oraz punkt na pierścieniu &#8211; na zielono.</p>
<p>Podczas gdy odświeżenie frontu zegarka to tylko kosmetyczne, choć bardzo udane i sprawiające wrażenie spotęgowanej „luksusowości” zmiany, najbardziej znaczące novum odsłania obrócenie zegarka.</p>
<p><strong>In-house do podziwiania</strong></p>
<div id="attachment_19677" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/5.jpg" rel="lightbox[19659]" title="kaliber OMEGA 8500 Co-Axial"><img class="size-large wp-image-19677" title="kaliber OMEGA 8500 Co-Axial" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/5-573x510.jpg" alt="kaliber OMEGA 8500 Co-Axial" width="573" height="510" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber OMEGA 8500 Co-Axial</p></div>
<p>Planet Ocean w wydaniu 2011 to przede wszystkim nowy, własny kaliber. Transplantacja mechanicznego serca zaowocowała zmianą starego i wysłużonego kalibru 2500 na w 100% manufakturowy kaliber 8500. Pokazany w 2007 roku mechanizm OMEGI jest świetnym połączeniem tradycji i nowoczesności, sprawdzonych rozwiązań i nowych technologii. Absolutna ikona, sprawca sukcesu i obecnej pozycji marki, wychwyt współosiowy Co-Axial z elementami wykonanymi z krzemu (przypomina o tym wygrawerowany na pierścieniu dekla symbol Si14), pełnym mostkiem balansu i dwoma bębnami sprężyny gwarantującymi 60-godzinną rezerwę chodu to idealny koń pociągowy &#8211; jak zwykło się mawiać o niezawodnych i precyzyjnych kalibrach. Patentowe rozwiązanie autorstwa dr Georga Danielsa, które OMEGA tworzy masowo jako jedyna marka na świecie, choć nie do końca zgodne jest z założeniami legendarnego brytyjskiego twórcy (m.in. nieudane całkowite wyeliminowanie konieczności smarowania) daje manufakturze należącej do Swatch Group niezależność i szeroki wachlarz możliwości, nie wspominając o wizerunku &#8211; słyszysz „Co-Axial”, myślisz OMEGA.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/6.jpg" rel="lightbox[19659]" title="Test - (nowa) Omega Seamaster Planet Ocean"><img class="alignnone size-large wp-image-19680" title="" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/6-573x381.jpg" alt="" width="573" height="381" /></a></p>
<p>Oczywiście w ślad za wyższą technologią idą również lepsze osiągi – parafrazując terminologię motoryzacyjną. Kaliber 8500 to precyzyjny mechanizm ze znacznie poprawioną (dzięki współosiowemu wychwytowi i krzemowi) żywotnością oraz odchyłkach dobowych rzędu +/- 2-3 sekundy – wynik to więcej niż bardzo dobry. Także z punktu widzenia „przyjazności użytkowania” 8500 wnosi przydatne funkcje, tj. stop sekundę i skokowe przestawianie wskazówki godzinowej, przydatne szczególnie przy zmianie stref czasowych (oczywiście bez ingerencji w pracę zegarka).</p>
<p>&nbsp;</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/9-2/' title='9'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/9-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="9" title="9" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/8-2/' title='8'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/8-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="8" title="8" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/7-2/' title='7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="7" title="7" /></a>

<p>Co ucieszy miłośników obserwowania zegarkowej mechaniki, rewers czasomierza osłania przeszklony szafirem dekiel. Dzięki temu oryginalnie udekorowany werk ze zbiegającymi ku środkowi na wzór wachlarza pasami genewskimi plus czerwonymi grawerami i czarnymi śrubkami, można podziwiać w dowolnym momencie, w pełnej krasie. Jedni przyjmą to rozwiązanie z radością – zawsze miło popatrzeć na pracujący mechanizm. Pojawiło się już jednak wiele opinii, że rezygnacja z pięknego pełnego dekla z wytłoczonym konikiem morskim to błąd, a diver ze szklanym deklem to nieporozumienie. Z drugiej jednak strony szafirowy dekiel przy utrzymaniu takiej samej wodoszczelności (600m/2000ft) technicznie nie jest problemem, więc sporna może w tym przypadku być jedynie estetyka. A ta &#8211; w myśl łacińskiej maksymy de gustibus non est disputandum &#8211; jest kwestią indywidualnych upodobań.</p>
<p>Suma summarum wprowadzone w nowej odsłonie Seamaster Planet Ocean zmiany, jak słusznie zauważył jeden z moich znajomych, poprawiają i tak już bardzo porządny zegarek. W nowej szacie i z nowym silnikiem zegarek awansował co najmniej o jeden poziom w hierarchii prestiżu – oczywiście pozycjonując się w wyższym segmencie i zwiększając odpowiednio swoją cenę.</p>
<p><strong>Nowa polityka = nowa marka = sukces (?)</strong></p>
<p>OMEGA ze swoimi sportowym Seamasterem od zawsze stawiana była w szranki z jedną konkretną marką – ROLEX. Planet Ocean do tej pory przegrywał z konkurencyjnym Submarinerem na całej linii i bez cienia wątpliwości. Nowa PO to w tym pojedynku zupełnie inny oponent. ROLEX to synonim jakości, historii, precyzji i prestiżu. OMEGA z jakością, historią i prestiżem problemów nie ma, ale czy jest to zegarek na tym samym poziomie? Wielu pewnie powie nie, choć moim zdaniem o jednoznaczny osąd ciężko. Nowa OMEGA ma swoje niezaprzeczalne zalety, ale ostateczny werdykt wystawi rynek i klienci głosujący swoimi portfelami. Katalogowe 19.400 PLN to spory skok w stosunku do poprzedniej ceny, jednak w dużej mierze uzasadniony wprowadzonymi zmianami. Teraz Planet Ocean to czasomierz bardziej skręcający w stronę sportowego casualu, niż rasowego nurkowania, choć i tu i tu zegarek sprawdzi się znakomicie. Bezpiecznie można stwierdzić, że OMEGA powoli awansuje w zegarmistrzowskiej piramidzie prestiżu, a posiadacze starszej wersji Planet Ocean będą mieli ciężki orzech do zgryzienia (prawda Tomek ?).</p>
<div id="attachment_19688" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/19.jpg" rel="lightbox[19659]" title="...na ręku"><img class="size-large wp-image-19688" title="...na ręku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/19-573x429.jpg" alt="...na ręku" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">...na ręku</p></div>

<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/18-2/' title='branzoleta z wkręcanymi ogniwami'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/18-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="branzoleta z wkręcanymi ogniwami" title="branzoleta z wkręcanymi ogniwami" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/10-3/' title='rozpięta przedłużka nurkowa'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/10-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="rozpięta przedłużka nurkowa" title="rozpięta przedłużka nurkowa" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/17-2/' title='koronka'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/17-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="koronka" title="koronka" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/11-4/' title='koronka'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/11-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="koronka" title="koronka" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/12-3/' title='zawór helowy'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/12-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zawór helowy" title="zawór helowy" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/16-2/' title='ceramiczny bezel'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/16-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="ceramiczny bezel" title="ceramiczny bezel" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/15-2/' title='nowa Planet Ocean'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="nowa Planet Ocean" title="nowa Planet Ocean" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/14-3/' title='nowa Planet Ocean'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/14-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="nowa Planet Ocean" title="nowa Planet Ocean" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/13-3/' title='nowa Planet Ocean'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/13-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="nowa Planet Ocean" title="nowa Planet Ocean" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- ogólne dopieszczenie detali<br />
- ceramiczny pierścień<br />
- świetna czytelność wskazań (czas i data)<br />
- precyzyjny i ładny in-house za szafirowym deklem<br />
- nieruszony design</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- waga ciężka (całe 222g)<br />
- brak mikroregulacji zapięcia<br />
- sporo wyższa półka cenowa</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/5f7_wDjnGA0?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/5f7_wDjnGA0?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polecam również świetną prezentację nowej kolekcji Planet Ocean (sporo zdjęć i filmów) <a href="http://www.omegawatches.com/gents/product-presentations/seamaster-planet-ocean/" target="_blank">TUTAJ</a>.</p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła marka <strong>OMEGA</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: <a href="http://www.fotodaro.pl" target="_blank">Dariusz Lewiński</a><br />
Materiały pomocnicze: OMEGA, Timezone</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test &#8211; ZENITH El Primero Striking 10th</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 17:08:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[El Primero]]></category>
		<category><![CDATA[El Primero Striking 10th]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>
		<category><![CDATA[Zenith]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=19137</guid>
		<description><![CDATA[El Primero Striking 10th jest więcej niż doskonałym dowodem na wspaniałe odrodzenie manufaktury Zenith pod wodzą nowego CEO – Jeana Frederica Dufoura. Choć zapewne Polakom marka ZENITH kojarzy się w pierwszej kolejności ze specyficznymi stalowo-plastikowymi długopisami tudzież analogowymi aparatami produkcji radzieckiej, pod nazwą tą kryje się również szwajcarska zegarmistrzowska manufaktura. I to manufaktura licząca sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>El Primero Striking 10th jest więcej niż doskonałym dowodem na wspaniałe odrodzenie manufaktury Zenith pod wodzą nowego CEO – Jeana Frederica Dufoura.</p>
<p><span id="more-19137"></span></p>
<p>Choć zapewne Polakom marka ZENITH kojarzy się w pierwszej kolejności ze specyficznymi stalowo-plastikowymi długopisami tudzież analogowymi aparatami produkcji radzieckiej, pod nazwą tą kryje się również szwajcarska zegarmistrzowska manufaktura. I to manufaktura licząca sobie już prawie 150 lat niebagatelnej historii i bogatej tradycji.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/favrejacot.jpg" rel="lightbox[19137]" title="Georges Favre-Jacot"><img class="alignright size-full wp-image-19154" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="Georges Favre-Jacot" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/favrejacot.jpg" alt="Georges Favre-Jacot" width="242" height="286" /></a>Firmę założył w 1865 roku szwajcarski gentleman-zegarmistrz imieniem Georges Favre-Jacot. Jej siedziba od dnia narodzin po dzień dzisiejszy mieści się w położnym w górach Jury Le Locle – jednym z kluczowych miejsc szwajcarskiej mapy zegarmistrzowskiej. Jej ideę natomiast od samego początku stanowiło pragnienie tworzenia wyjątkowych i maksymalnie precyzyjnych mechanicznych czasomierzy w zgodzie z najwyższymi szwajcarskimi standardami. Przez 146 lat istnienia firma zliczyła, podobnie zresztą jak i praktycznie każdy jej branżowy konkurent, serię wzlotów i upadków, z naciskiem na te pierwsze, nie rzadko zapisane złotymi literami w historii zegarmistrzostwa. Nagrodzona setkami prestiżowych nagród (w ilości 1420), niemal unicestwiona kwarcowym kryzysem (rok 1970), odrodzona dzięki uporowi i pasji Charlesa Vermota (1984), przejęta przez koncern LVMH (2000) i zdegradowana w oczach pasjonatów nieudolną polityką ekscentrycznego szefa Thierrego Natafa (2001-2009) marka święci dziś triumfy i wielki come-back pod wodzą jednego z najwyżej cenionych CEO w całej zegarkowej branży – Jeana Frederica Dufoura. W całej masie ważnych i kluczowych dat jest jednak jedna absolutnie kluczowa – 1969. W roku, w którym swoją podniebną przygodę zaczynały ponaddźwiękowy Concorde i Boeing 747 „Jumbo Jet” a dowódca kosmicznej misji Apollo 11, Neil Armstrong, jako pierwszy człowiek postawił stopę na powierzchni księżyca, w Le Locle powstał mechanizm o znaczeniu równie fundamentalnym dla zegarmistrzostwa, co wspomniane wydarzenia dla historii ludzkości. Kaliber ten, oceniany jako jeden z najznamienitszych w całej wielkie „historii kalibrów mechanicznych”, to El Primero – legenda chronografów, tj. mechanicznych stoperów odmierzających określone odcinki czasu.</p>
<p>Od 40 lat produkowany w niemal niezmienionej formie, dostarczany takim zegarkowym markom jak Rolex, PANERAI, Parmigiani, Ebel, Concord i Tag Heuer, El Primero jest bezbłędnie rozpoznawalnym znakiem firmowym manufaktury Zenith. Bijący z częstotliwością 36.000 wahnięć mechanizm z chronografem zdolnym mierzyć czas z dokładnością do 1/10 sekundy to żywa, mechaniczna ikona firmy. Kaliber, którego powstanie pochłania 9 miesięcy pracy angażującej 20 zegarmistrzów wykonujących łącznie 5500 operacji, w ubiegłym roku wreszcie wykorzystano w pełnej, należytej formie.</p>
<div id="attachment_19205" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/Untitled-1-copy1.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero z 1969 i 2010 roku"><img class="size-large wp-image-19205" title="El Primero z 1969 i 2010 roku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/Untitled-1-copy1-573x404.jpg" alt="El Primero z 1969 i 2010 roku" width="573" height="404" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero z 1969 i 2010 roku</p></div>
<p><strong>Striking 10th</strong></p>
<p>Kiedy Jean Frederic Dufour obejmował stery manufaktury ZENITH po będącym swoim zupełnym przeciwieństwem, totalnie niepasującym do firmy Thierry Natafie, jego pomysł na rezurekcję świetności marki był prosty i wydawać by się mogło, oczywisty. ZENITH miał znów być firmą o wizerunku klasycznej zegarmistrzowskiej manufaktury, czerpiącej garściami ze swej tradycji i niewątpliwych dokonań na polu zegarkowej mechaniki. Radykalne zredukowanie liczby referencji, porzucenie szalonej i stylistycznie koszmarnej (to oczywiście kwestia gustu) linii Defy i wreszcie właściwe potraktowanie El Primero miały być sposobem na osiągnięcie sukcesu – z jak najbardziej pozytywnym zresztą skutkiem.</p>
<p>Bijący 10 razy na każdą odmierzoną sekundę balans kalibru El Primero nigdy tak naprawdę nie został w pełni wykorzystany w zegarku, nigdy bowiem odczytanie tak precyzyjnie odmierzonego czasu nie było możliwe bezpośrednio z cyferblatu czasomierza. Nigdy aż do roku 2010 i premiery modelu Striking 10th – zegarka z komplikacją w pełni wykorzystującą możliwości legendarnego mechanizmu dzięki czytelnej, centralnej wskazówce stopera, wykonującej jeden pełny obrót po tarczy wyskalowanej w 10 sekundach, każdej podzielonej na dokładnie 10 części.</p>
<div id="attachment_19149" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst11.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero w wersji 4052 B"><img class="size-large wp-image-19149" title="El Primero w wersji 4052 B" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst11-573x381.jpg" alt="El Primero w wersji 4052 B" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero w wersji 4052 B</p></div>
<p>Bazujący na podstawowym kalibrze El Primero mechanizm modelu Striking 10th określono numerem 4052 B. Za funkcję wprawiającą sekundnik chronografu w nadnaturalnie szybki, 10 sekundowy pełny obrót odpowiada zintegrowany z mechanizmem, 11elementowy moduł kół zębatych, z jednym podwójnym o 100 zębach, wykonanym z krzemu. Jego zadaniem, mówiąc obrazowo, jest przekonwertowanie impulsów płynących z regulatora tak, aby centralnie umocowana wskazówka sekundowa poruszała się z prędkością 6krotnie większą, niż standardowa. Wspomniane 100 zębów odpowiada 100 skokom wskazówki, przypadającym na każde 10 upływających sekund.</p>
<div id="attachment_19151" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst9opis.jpg" rel="lightbox[19137]" title="moduł Striking 10th&quot;"><img class="size-large wp-image-19151" title="moduł Striking 10th&quot;" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst9opis-573x381.jpg" alt="moduł &quot;Striking 10th&quot;" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">moduł &quot;Striking 10th&quot;</p></div>
<p>Wyposażony w 50godzinną rezerwę chodu werk ma 30m średnicy, 6.6mm grubości, koło kolumnowe i rzecz jasna, pracuje z częstotliwością 5Hz (czyli 36.000 wahnięć/h). Stoper, oprócz „10sekundowego” sekundnika, posiada sprzęgnięty z nim licznik 60 sekundowy oraz 60 minutowy, niestety bez możliwości mierzenia dłuższych odcinków czasu. Poza chronografem El Primero pokazuj aktualny czas i płynnie zmieniającą się w okolicach północy datę, ulokowaną w okienku na godzinie 6.</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst8/' title='zenithst8'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst8-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst8" title="zenithst8" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst3/' title='zenithst3'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst3" title="zenithst3" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst10/' title='zenithst10'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst10-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst10" title="zenithst10" /></a>

<p>Jak na legendarny kaliber i nową/starą filozofię marki przystało, na opakowanie Striking 10th wybrano klasyczny i sprawdzony wzór. Design zegarka inspirowany jest bezpośrednio (można nawet powiedzieć, że odpowiednio powielony) vintage’owym, oryginalnym modelem El Primero A386. Kosmetyczne zmiany nowej wersji dotyczą gabarytów koperty, pozycji datownika i drobnych elementów związanych z komplikacją. Pięknie wykonana, polerowana stalowa koperta z płynnie przechodzącymi w korpus uszami i delikatnym bezelem ma teraz 42mm średnicy (w stosunku do 38mm w oryginale) i 12.75mm grubości. Gdyby odjąć do tego wypukłe, mocno wystające ponad profil koperty szafirowe szkiełko, grubość zredukowała by się do mniej więcej 10mm – niewiele jak na chronograf z automatycznym naciągiem i kołem kolumnowym. Koperta wraz z idealnie grubym, podszytym gumową powłoką skórzanym aligatorem (dostępna jest również opcja na stalowej bransolecie), zapinanym na prostą, delikatną klamerkę, zapewnia przyjemny komfort noszenia ważny przy użytkowaniu codziennego zegarka. Użycie gumowej podszewki praktycznie eliminuj problem związany z potem, skutecznie niszczącym standardowe skórzane paski większości zegarków. Inne manufaktury powinny gremialnie skopiować to rozwiązanie.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst21.jpg" rel="lightbox[19137]" title="tarcza Striking 10th"><img class="size-medium wp-image-19164 alignright" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="tarcza Striking 10th" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst21-300x199.jpg" alt="tarcza Striking 10th" width="300" height="199" /></a></p>
<p>W kopercie pod szkłem zamknięto srebrną, subtelnie ozdobioną szlifem słonecznym tarczę z charakterystycznymi dla oryginalnego El Primero trójkolorowymi, nachodzącymi na siebie tarczami chronografu i małej sekundy. Patrząc od lewej tarcze te to szaro-srebrny sekundnik, czarny totalizator 60minutowy oraz ciemnoniebieski (zdecydowanie ciemniejszy od tego widocznego na komputerowych wizualizacjach) totalizator 60sekundowy stopera. Wszystkie ozdobiono koncentrycznym giloszowaniem. Centralną, czerwoną wskazówkę chronografu wieńczy z jednego końca gwiazdką ZENITHA. Drugim koniec zaś „dotyka” najbardziej zewnętrznego pierścienia tarczy z podziałką 10sekundową. Cyferblat jest czytelny, proporcjonalny i idealnie skomponowany. Mówiąc szczerze nie zmienił bym ani jednego elementu, ani jednego detalu stylistycznego. Jedynie nachodzące na siebie małe tarcze pewnie nie każdemu przypadną do gustu, a ich układ ma pewien, choć nieprzesadnie znaczący wpływ na czytelność niektórych wskazań.</p>
<p><strong>Limitowana przyjemność</strong></p>
<p>Z punktu widzenia fenomenalności ZENITHA Striking 10th, do miana jego głównych wad urasta cena, a przede wszystkim limitacja. Powstanie dokładnie 1969 sztuk (rzecz jasna na część daty premiery kalibru El Primero), a sądząc po numerze testowanego egzemplarza zegarek już jest, lub lada moment będzie nieosiągalny. Limitacja na poziomie 2 tysięcy zegarków to z jednej strony dużo, z drugiej jednak niewiele, gdy spojrzeć na to, co otrzymujemy. Katalogowe $10.700USD przekłada się na klasyczny, bez zarzutu wykonany czasomierz z legendarnym, bardzo dokładnym i cieszącym oko kalibrem. Widoczne na mocno otwartym mechanizmie dekoracje to m.in. pasy Genewskie na szkieletowanym wahniku, perłowanie mostków, polerowane stalowe oraz termicznie barwione na niebiesko śrubki i &#8211; choć to nie element dekoracji &#8211; krzemowe, błękitno-fioletowe koło modułu Striking 10th.</p>
<div id="attachment_19169" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst1.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero Striking 10th na nadgarstku"><img class="size-large wp-image-19169" title="El Primero Striking 10th na nadgarstku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst1-573x388.jpg" alt="El Primero Striking 10th na nadgarstku" width="573" height="388" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero Striking 10th na nadgarstku</p></div>
<p>ZENITH El Primero Striking 10th to zegarek idealny – o ile określenie ideału jest w jakikolwiek sposób miarodajne czy możliwe. Magazyn REVOLUTION przyznał czasomierzowi tytuł Najlepszego Zegarka Męskiego (Best Men’s Watch) 2010 podkreślając, że Striking 10th jest idealnym odzwierciedleniem filozofii ZENITHA, polegającej na zawieraniu praktycznych innowacji i użytecznych funkcji w pięknych i stylowych czasomierzach. Z kolei na swoim blogu HODINKEE Benjamin Clymer, podsumowując recenzję Striking 10th napisał o jego niezwykłym sexapilu – tu także zgadzam się w pełnej rozciągłości. Zegarek ZENITHA to klasyka, elegancja i historia zamknięte w jednym kapitalnym czasomierzu, „uderzająco” dobrym („striking” – ang. „uderzający”). Najlepszym, jaki dane mi było recenzować do tej pory.</p>
<div id="attachment_19197" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst14.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero Striking 10th"><img class="size-large wp-image-19197" title="El Primero Striking 10th" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst14-573x371.jpg" alt="El Primero Striking 10th" width="573" height="371" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero Striking 10th</p></div>

<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst7/' title='zenithst7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst7" title="zenithst7" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst20/' title='zenithst20'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst20-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst20" title="zenithst20" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst19/' title='zenithst19'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst19-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst19" title="zenithst19" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst18/' title='zenithst18'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst18-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst18" title="zenithst18" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst15/' title='zenithst15'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst15" title="zenithst15" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst12/' title='zenithst12'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst12-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst12" title="zenithst12" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong><br />
- vintagowy, piękny, dyskretny design<br />
- komfort użytkowania<br />
- legendarny, precyzyjny kaliber z historią<br />
- podszyty gumą pasek<br />
- ponadprzeciętny fun-factor<br />
- bardzo dobry stosunek jakość/cena<br />
- limitacja</p>
<p><strong>Na (–)</strong><br />
- luźny dysk datownika<br />
- nieco oporny reset stopera<br />
- chronograf tylko do 60 minut<br />
- limitacja</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="360" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/rSyDHB48jGM?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;hd=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="360" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/rSyDHB48jGM?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;hd=1" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła firma <strong>APART</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: <a href="http://www.fotodaro.pl/" target="_blank">Dariusz Lewiński</a><br />
Zdjęcie modelu z 1969 roku: Paul Gavin / www.heuerworld.com<br />
Materiały pomocnicze: Zenith</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TAG Heuer Carrera Calibre 16 Day-Date</title>
		<link>http://chronos24.pl/tag-heuer-carrera-calibre-16-day-date/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/tag-heuer-carrera-calibre-16-day-date/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jun 2011 08:06:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[Calibre 16]]></category>
		<category><![CDATA[Carrera]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[Day-Date]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[TAG Heuer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=18438</guid>
		<description><![CDATA[Z pozoru wydawać by się mogło, że nazwa najlepiej rozpoznawalnej kolekcji zegarków marki TAG Heuer – Carrera – pochodzi od legendarnego modelu samochodu Porsche. Zwłaszcza, że debiut zegarka przypadł dokładnie w tym samym roku co premiera kultowej 911-tki. W istocie jednak doskonale kojarzona przez każdego miłośnika czasomierzy nazwa ma zgoła inne, choć także motoryzacyjne pochodzenie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Z pozoru wydawać by się mogło, że nazwa najlepiej rozpoznawalnej kolekcji zegarków marki TAG Heuer – Carrera – pochodzi od legendarnego modelu samochodu Porsche. Zwłaszcza, że debiut zegarka przypadł dokładnie w tym samym roku co premiera kultowej 911-tki. W istocie jednak doskonale kojarzona przez każdego miłośnika czasomierzy nazwa ma zgoła inne, choć także motoryzacyjne pochodzenie.</p>
<p><span id="more-18438"></span></p>
<p>Jack W. Heuer – legendarny zegarmistrz marki – zaprojektował i stworzył zegarek, któremu imię nadał na cześć jednego z najbardziej niebezpiecznych wyścigów samochodowych w historii motoryzacji – Carrera Panamericana Mexico. Rozegrana zaledwie pięć razy impreza (w latach 1950-54) przyciągała na świeżo oddaną do użytku autostradę Panamerican Highway przedstawicieli praktycznie każdej kategorii sportów motorowych znanych na świecie. Pięć kolejnych imprez pochłonęło łącznie życie 27 zawodników, aż po tragicznym wyścigu na torze Le Mans w roku 1955 (w następstwie wypadku Pierra Levegha śmierć poniosło 83 widzów oraz sam kierowca) imprezę uznano za niebezpieczną i została zamknięta. Raptem pięć lat wystarczyło jednak, aby stworzyć zupełnie nową jakość w sportach motorowych. W Carrera Panamericana Mexico udział wzięła całą gama najznamienitszych w owych czasach kierowców wyścigowych, ścigających się w pojazdach technologicznie daleko wyprzedzających motoryzację przełomu XX wieku. Uczestnikiem imprezy był m.in. Argentyńczyk Juan-Manuel Fangio, prywatnie miłośnik i posiadacz zegarków Heuer’a.</p>
<div id="attachment_18450" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera16.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera z 1964 roku "><img class="size-medium wp-image-18450" style="margin-top: 20px; margin-bottom: 20px;" title="Carrera z 1964 roku " src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera16-300x239.jpg" alt="Carrera z 1964 roku " width="300" height="239" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera z 1964 roku </p></div>
<p>Idea projektu czasomierza Jacka Heuera, nazwanego na część meksykańskiego wyścigu, polegała na stworzeniu prostego, czytelnego, elegancko-sportowego czasomierza nawiązującego designem do ukochanej przez twórcę motoryzacji. Finalny projekt chronografu Carrera powstał w roku 1963, a jego oficjalna premiera odbyła się rok później, początkując produkcję jednej z najlepiej rozpoznawalnych kolekcji sportowych zegarków w historii zegarmistrzostwa. Przez lata powstała niezliczona ilość modeli Carrery. Do tych najważniejszych zaliczyć należy model z automatycznym naciągiem w postaci kalibru 11 z roku 1969 (oryginał miał naciąg ręczny) czy kompletnie łamiącą koncepcję i projekt pierwowzoru awangardową kolekcję Grand Carrera z roku 2007, która zresztą jest jedynym jak do tej pory odstępstwem marki od wzorca Carrery nakreślonego przez Jacka W. Heuera przeszło 45 lat temu.</p>
<p>Recenzowany model chronografu Carrera w wersji Day-Date zadebiutował kilka lat temu jako największy w historii serii (gabarytowo), nieco przestylizowany model.</p>
<p><strong>Design</strong></p>
<div id="attachment_18455" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera2.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera Calibre 16 Day-Date"><img class="size-large wp-image-18455" title="Carrera Calibre 16 Day-Date" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera2-573x382.jpg" alt="Carrera Calibre 16 Day-Date" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera Calibre 16 Day-Date</p></div>
<p>Od kiedy sięgam pamięcią model TAG Heuer Carrera był jednym z moich absolutnie ulubionych stylistycznie zegarków. Szczególnie doskonale znana wersja Carrera Tachymetre w stalowej kopercie, na stalowej bransolecie i z czarną tarczą ozdobioną jedynie srebrnymi ringami totalizatorów chronografu była moim wielkim, zegarkowym marzeniem. Projekt pana Heuera zakładający minimalizm, czytelność i elegancję nigdy się nie zestarzał, mimo przecież dynamicznie zmieniających się w branży zegarkowej trendów. Elegancka Carrera ze sportowym smaczkiem w postaci zewnętrznego bezela ze skalą tachymetru, to zegarek w moim odczuciu stylistycznie kompletny. I, choć nie oferuje wielkich zegarmistrzowskich rozwiązań ani szczególnie wybitnego poziomu wykonania, jest jednym z najpopularniejszych chronografów (marka podaje, że 1 na 3 kupowane chronografy pochodzi z manufaktury TAG’a).</p>
<p>Carrea Day-Date była, tak przypuszczam, lekkim skłonieniem się nowym trendom. Przede wszystkim projektanci marki wyszli naprzeciw rosnącym gabarytom zegarków i stworzyli model w dużej, powiększonej o 2mm kopercie ze stali szlachetnej (teraz mierzącej 43mm), na szczęście zachowując jej formę i kształty. Niezmienione pozostały wiec nieco kanciaste, długie uszy oraz stalowy pierścień tachymetryczny. Lekko przeprojektowano jedynie koronkę z lakierowanym logo firmy i przyciski z dodanymi elementami kolorystycznymi, powtórzonymi również na czarnej tarczy (zegarek dostępny jest także w brązowej i białej kolorystyce).</p>
<div id="attachment_18458" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera9.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera - detale tarczy"><img class="size-medium wp-image-18458" style="margin-top: 20px; margin-bottom: 20px;" title="Carrera - detale tarczy" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera9-300x200.jpg" alt="Carrera - detale tarczy" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera - detale tarczy</p></div>
<p>Największe zmiany designerskie zaszły właśnie na cyferblacie. Tu niestety postanowiono pójść pod prąd założeniom Jacka Heuera i wzbogacono tarczę o wiele niekoniecznie potrzebnych czy słusznych elementów. Prosta do tej pory tarcza Carrery w modelu Day-Date jest nieco przeładowana. Najbardziej chybionym, niepotrzebnym i zwyczajnie nieładnym elementem projektu są duże, nakładane, cyfrowe indeksy minutowe, które zastąpiły obecne w innych wersjach prostsze rozwiązania. Zaaplikowanie na cyferblacie 12 dużych liczb przytłacza resztę elementów, a dodatkowo wypolerowane na wysoki połysk indeksy są gorzej widoczne i czytelne – choć to zależy od kąta padania światła. Niepotrzebne było również umieszczenie dużej liczby napisów, w tym zupełnie zbędny „Automatic Chronograph” wokół tarczy małej sekundy, na godzinie 9.</p>
<div id="attachment_18485" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera5.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera Calibre 16 Day-Date"><img class="size-large wp-image-18485" title="Carrera Calibre 16 Day-Date" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera5-573x382.jpg" alt="Carrera Calibre 16 Day-Date" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera Calibre 16 Day-Date</p></div>
<p>Z drugiej strony dobrze wkomponowany został podwójny datownik z dniem tygodnia i miesiąca (na godzinie 3) oraz dodające smaczku i elegancji stalowe logo TAG Heuer, nałożone na tarczę powyżej ładnie obramowanych okienek datownika. Gdyby projektanci zegarka nie zdecydowali się na aplikację wielkich stalowych indeksów i inskrypcji, to w zestawieniu z zachowanymi z poprzednich wersji wskazówkami, obwódkami totalizatorów stopera, tachymetrem i stalową konstrukcją (również bardzo przyjemną i ładną bransoletą z satynowano-polerowanymi ogniwami) Carrera Day-Date byłaby zegarkiem bliskim ideałowi – oczywiście w swojej kategorii. Powiększenie koperty do 43mm także zaliczam na plus, choć zegarek sprawia wrażenie dużego i być może 42mm byłyby rozwiązaniem lepszym.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<div id="attachment_18465" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera11.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Calibre 16 = Valjoux 7750"><img class="size-large wp-image-18465" title="Calibre 16 = Valjoux 7750" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera11-573x382.jpg" alt="Calibre 16 = Valjoux 7750" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Calibre 16 = Valjoux 7750</p></div>
<p>TAG Heuer, jak zresztą wielu innych szwajcarskich producentów zegarków, ma dziwną tendencję opisywania stosowanych przez siebie kalibrów własnymi nazwami, choć de facto 99% z nich pochodzi od zewnętrznych dostawców. Recenzowany zegarek napędza mechanizm opatrzony nazwą Calibre 16, czyli w rzeczywistości Valjoux 7750 w praktycznie oryginalnej wersji. Doskonale znany z napędzania całej gamy mechanicznych chronografów mechanizm, tworzony przez manufakturę ETA, wyposażony jest w podstawowy stoper oraz datownik ze wskazaniem dnia miesiąca i tygodnia. Chronograf pozwala odmierzać czas do maksymalnie 12 godzin.<br />
Calibre 16/Valjoux 7750 posiada automatyczny naciąg w postaci centralnie umieszczonego wahnika, 42-godzinną rezerwę chodu i balans pracujący z częstotliwością 28.800 A/h. Ta ostatnia wartość oznacza, że stoper mierzy czas z dokładnością do ¼ sekundy (odpowiednia podziałka umieszczona jest na wewnętrznym pierścieniu tarczy).</p>
<p>Niestety także w kwestii dekoracyjnej kaliber napędzający opisywanego TAG’a nie prezentuje niczego specjalnego. Jedyną dekoracją i jednocześnie modyfikacją dokonaną przez markę jest częściowo szkieletowany, grawerowany rotor, ozdobiony pasami genewskimi. Motyw ten pojawia się także na jednym z mostków. Dodatkowo płyta bazowa udekorowana jest perłowaniem. Jak na mechanizm widoczny w pełnej krasie przez szafirowy dekiel to niezbyt wiele.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<div id="attachment_18470" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera4.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask"><img class="size-large wp-image-18470" title="Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera4-573x382.jpg" alt="Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask</p></div>
<p>Zmiany wprowadzone przez projektantów TAG Heuer do modelu Carrera Day-Date odbiły się także na jego wartościach użytkowych. Duża koperta wraz z solidną, stalową bransoletą robi spore wrażenie (zegarek wygląda na większy) i sporo waży, obniżając komfort codziennego noszenia (choć tu prostym rozwiązaniem jest zmiana na skórzany pasek). Jeśli jednak posiadacz zdecyduje się na noszenie zegarka na zintegrowanej bransolecie z bardzo przyjemnym zapięciem, nie będzie zawiedziony. Jedynym jej minusem jest brak jakiejkolwiek mikroregulacji – dopasowanie rozmiaru do nadgarstka odbywa się za pomocą zdejmowania lub dokładania ogniw i jest mało precyzyjne. W moim przypadku idealne przypasowanie nie było możliwe.</p>
<p>Jak każdy zegarek wyposażony w Valjoux 7750, tak i obsługa testowanej Carrery jest łatwa, prosta i przyjemna. Stoper chodzi płynnie, wskazanie minut przeskakuje w odpowiednim momencie gwarantując precyzję. Mała niedogodność związana jest z datownikiem, a konkretnie z czasem, jaki zajmuje zmiana daty na następny dzień. Proces rozpoczyna się w okolicach godziny 23 i trwa, lekko licząc do godziny 1 dnia następnego, więc przez całe 2 godziny dwa dyski mozolnie zmieniają swoje położenie o raptem 1 stopień.</p>
<p>Średnio prezentuje się łatwość odczytywania wskazania czasu, czyli po prostu aktualnej godziny. Smukłe, polerowane stalowe wskazówki na tle dość zajętej tarczy są momentami słabo widoczne (szczególnie nad datownikiem i tarczami stopera). W ciemności wskazówki świecą, dzięki niewielkiej ilości luminowy, dość intensywnie, lecz krótko.</p>
<p><strong>Video – TAG Heuer Carrera</strong></p>
<p><object width="580" height="465"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/G7-3qiYQuV4?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="465" src="http://www.youtube.com/v/G7-3qiYQuV4?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Jak zaznaczyłem wcześniej, jestem fanem kolekcji Carrera od wielu lat, a to nieco zmienia optykę patrzenia na ten konkretny zegarek. Mimo wszystkich wymienionych i opisanych niedociągnięć, model Calibre 16 Day-Date ma to, co każda Carrera od dnia narodzin linii – ducha sportowej elegancji. Przez to pompatyczne nieco określenie rozumiem zawartą w kolekcji czasomierzy Carrera myśl przewodnią Jacka W. Heuera (dziś honorowego prezydenta marki). Naręczne chronografy sygnowane nazwą serii miało charakteryzować minimalistyczne wzornictwo i sportowy (motoryzacyjny) sznyt.</p>
<div id="attachment_18475" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera15.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera Calibre 16 Day-Date"><img class="size-large wp-image-18475" title="Carrera Calibre 16 Day-Date" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera15-573x382.jpg" alt="Carrera Calibre 16 Day-Date" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera Calibre 16 Day-Date</p></div>
<p>Choć minimalizm w przypadku recenzowanego modelu został nieco zatracony, a wprowadzone zmiany niekoniecznie trafiają w mój gust, to ta wersja kultowego TAG’a znajdzie z pewnością swoje grono odbiorców. Szczególnie tych o nieco większych nadgarstkach, kochających motoryzację, z którą bezbłędnie kojarzy się logo firmy. Dla siebie wybrałbym pewnie najnowszy model Carrery z manufakturowym kalibrem 1887, co w połączeniu z pachnącym nowością Porsche 911 Carrera (najlepiej w wersji GT) dałoby iście zabójczą kompozycję.</p>
<p><em><strong>Zegarek do testów użyczyła firma WPC Sp. z o.o. (oficjalny dystrybutor marki TAG Heuer na Polskę)</strong></em></p>
<p><strong>TAG Heuer Carrera Calibre 16 Day-Date</strong></p>
<p>Referencja: CV2A10.BA0796<br />
Kaliber: Calibre 16 (Valjoux 7750)<br />
Kamienie: 25<br />
Rezerwa chodu:42 godziny<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 43mm<br />
Grubość koperty: 14mm<br />
Wodoszczelność: 100m</p>
<p><strong>Końcowa ocena</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-18446" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarreradaydate.jpg" alt="" width="272" height="168" /></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-18447" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /></p>
<div class="podpis">opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
zdjęcia: Jakub Filip Szymaniak<br />
materiały pomocnicze: TAG Heuer</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/tag-heuer-carrera-calibre-16-day-date/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IWC Portuguese Yacht Club</title>
		<link>http://chronos24.pl/iwc-portuguese-yacht-club/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/iwc-portuguese-yacht-club/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 May 2011 21:34:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[IWC]]></category>
		<category><![CDATA[IWC Schaffhausen]]></category>
		<category><![CDATA[Portuguese]]></category>
		<category><![CDATA[Portuguese Yacht Club]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=17753</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy w latach 30-tych do manufaktury w Schaffhausen przybyło dwóch portugalskich handlarzy &#8211; Rodrigues i Teixeria &#8211; zapewne nie zdawali sobie sprawy, że złożone przez nich zamówienie zapoczątkuje jedną z najznamienitszych zegarkowych sag naszych czasów. Zamówienie to opiewało na zamknięty w stalowej kopercie zegarek naręczny łączący w sobie wszystkie zalety morskiego chronometru na czele z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Kiedy w latach 30-tych do manufaktury w Schaffhausen przybyło dwóch portugalskich handlarzy &#8211; Rodrigues i Teixeria &#8211; zapewne nie zdawali sobie sprawy, że złożone przez nich zamówienie zapoczątkuje jedną z najznamienitszych zegarkowych sag naszych czasów. Zamówienie to opiewało na zamknięty w stalowej kopercie zegarek naręczny łączący w sobie wszystkie zalety morskiego chronometru na czele z niezawodnością i precyzją. </p>
<p><span id="more-17753"></span></p>
<p>W roku 1939 powstał pierwszy, ochrzczony imieniem Portuguese, czasomierz w dużej (a jak na tamte czasy i standardy, wręcz olbrzymiej) stalowej kopercie z ręcznie nakręcanym kalibrem przeniesionym żywcem z zegarka kieszonkowego typu „hunter” (z koronką po prawej stronie i małą sekundą na godzinie 6). Zegarek ten, przełomowy z perspektywy czasu, w którym powstał, dał początek jednej z najlepiej rozpoznawalnych i cenionych kolekcji zegarkowych w historii – Portuguese (u nas nazywanej Portugalczyk).</p>
<div id="attachment_17771" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-17771" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="IWC Yacht Club (1967)" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/img56475068-300x210.jpg" alt="IWC Yacht Club (1967)" width="300" height="210" /><p class="wp-caption-text">IWC Yacht Club (1967)</p></div>
<p>Połowa lat 60-tych ubiegłego wieku przyniosła nowy sposób spędzania wolnego czasu. Europejska elita po uporaniu się z powojenną traumą zaczęła wieść coraz bardziej luksusowe i rozrywkowe życie. Jedną z ulubionych form odpoczynku stały się podróże i relaks na pokładach własnych, prywatnych jachtów, coraz liczniej pojawiających się na wodach Morza Śródziemnego, a nawet małych, lokalnych akwenów. To właśnie wtedy manufaktura IWC, wychodząc naprzeciw rosnącemu zapotrzebowaniu na adekwatne do nowej formy aktywności zegarki, stworzyła specjalną kolekcję Yacht Club. Nazwa oraz parametry techniczne zegarka miały bezbłędnie kojarzyć się z luksusem w lekko sportowym wydaniu. Automatyczne modele YC z lat 60-tych i 70-tych stały się prawdziwymi ikonami marki, marzeniem kolekcjonerów i jednymi z najlepiej sprzedających się zegarków w całej, bogatej historii marki. Prawie 37mm koperta, automatyczny mechanizm z podstawowym zestawem wskazań i 100m wodoszczelności dawało w rezultacie czasomierz wręcz idealnie dopasowany do potrzeb żeglującego klienta.</p>
<p>W ubiegłym roku, prawie pół wieku po premierze oryginalnego Yacht Cluba, manufaktura IWC Schaffhausen reaktywowała kultową i doskonale kojarzącą się wszystkim nazwę w zupełnie nowej i nijak nie podobnej do pierwowzoru wersji. Przypisany do kolekcji Portuguese, nowy Yacht Club, choć od oryginału różni się dokładnie wszystkim oprócz nazwy, można, z lekką dozą marketingowego fantazjowania, uznać za współczesną interpretację luksusowego zegarka quazi-sportowego dla posiadacza luksusowego jachtu… i nie tylko.</p>
<p><strong>Design</strong></p>
<div id="attachment_17775" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview4.jpg" rel="lightbox[17753]" title="Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami"><img class="size-large wp-image-17775" title="Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview4-573x429.jpg" alt="Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami</p></div>
<p>Jest kilka stylistycznych detali, które znakomicie definiują całą kolekcję Portuguese: minutowy ring okalający tarczę, zwany Railway Track (z racji tego, że przypomina tory kolejowe), nakładane na tarczę arabskie indeksy o charakterystycznym kroju czcionki oraz, również aplikowane ręcznie na powierzchnię tarczy, prostokątne indeksy godzinowe z masą luminescencyjną. Te, w połączeniu z czystą, czytelną tarczą znajdziemy w każdym z „Portugalczyków” – również w Yacht Clubie. Tworząc jedyny w kolekcji zegarek o sportowym zacięciu, projektanci z Schaffhausen umiejętnie połączyli charakterystyczne elementy DNA linii i elementy sportowe, nadające zegarkowi własnego charakteru.</p>
<p>Na pierwszy rzut oka Yacht Club bezbłędnie kojarzy się z linią Portuguese &#8211; i jest to niewątpliwie wartość dodana. Srebrna tarcza (dostępny jest również bardziej sportowy model z czarną i antracytową, przy złotej kopercie) w dużej mierze przypomina tę znaną z modelu Chronograph. Oprócz wspomnianych indeksów i pierścienia minutowego dołożono najbardziej zewnętrzny, okalający tarczę pod lekkim kątem ring z podziałką sekundową (dla stopera) oraz małe okienko datownika na godzinie 3. Podstawowa różnica dotyczy jednak totalizatorów chronografu. Dzięki manufakturowemu kalibrowi 89360 (o którym szerzej za chwilę) totalizatory stopera: 60-minutowy i 12-godzinny, zintegrowane są w jedną tarczę &#8211; niczym zegarek w zegarku. Rozwiązanie to ma swoje plusy i minusy, na pewno jednak znacznie upraszcza całą kompozycję, potęgując wrażenie bardziej casualowego, niż stricte sportowego czasomierza. Jedne kolorystyczne detale na monochromatycznym cyferblacie to krwistoczerwona wskazówka sekundowa chronografu oraz indeksy 12 i 60 na jego totalizatorze.</p>
<div id="attachment_17777" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview1.jpg" rel="lightbox[17753]" title="stylizowana osłona koronki i przyciski stopera"><img class="size-medium wp-image-17777" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="stylizowana osłona koronki i przyciski stopera" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview1-300x225.jpg" alt="stylizowana osłona koronki i przyciski stopera" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">stylizowana osłona koronki i przyciski stopera</p></div>
<p>Bardzo mocnym punktem Yacht Cluba jest koperta. Wykonana została ze szlachetnej stali i ma średnicę 45.4mm i grubość 14.5mm – czyniąc zegarek największym w historii kolekcji Portuguese (a przez wąski pierścień i dużą tarczę wrażenie rozmiaru jest jeszcze spotęgowane). Przyjrzenie się jej z bliska odkrywa całe piękno i ogrom pracy, jaki włożono w wykończenie. Większość powierzchni wypolerowano na wysoki połysk (włącznie z wąskim lekko wychodzącym poza obręb reszty koperty bezelem) – co niestety ma także swój wielki minus w postaci wręcz magnetycznego przyciągania zarysowań. Jedyną satynowaną powierzchnią są boki koperty płynnie przechodzące w masywne uszy, z góry polerowane.</p>
<div id="attachment_17793" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview10.jpg" rel="lightbox[17753]" title="stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia"><img class="size-medium wp-image-17793" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview10-300x225.jpg" alt="stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia</p></div>
<p>Świetny stylistyczny smaczek ulokowany jest po prawej stronie obudowy. Sygnowana pieczęcią „Probus Scafusia” koronka oraz przyciski chronografu chronione są „przyklejoną” do koperty osłoną przypominającą detale luksusowych jachtów. Same przyciski chronografu również odzwierciedlają marynistyczne konotacje – ich kształt przypomina pachołki służące do cumowania łodzi przy nabrzeżu portowym. Zgodnie z duchem sportowego charakteru Yacht Cluba zegarek dostarczany jest na ładnie zintegrowanym z kopertą gumowym, masywnym i ponad miarę długim pasku z delikatnym wzorem wytłoczonym w jego środkowej części i specjalnym tłoczeniem na spodzie, które zapobiega nadmiernemu poceniu się ręki. Pasek zapina się na piękne stalowe zapięcie z logo Probus Scafusia i skontrastowanymi, satynowano-polerowanymi powierzchniami.</p>
<p>Koperta z obu stron zwieńczona jest szafirowym szkłem. Od strony tarczy jest ono delikatnie wypukłe i pokryte obustronną powłoką antyrefleksyjną. Pełniąc rolę dekla szkło otoczone jest stalowym pierścieniem z wygrawerowanymi nazwami modelu, w tym stosowaną rzadziej niemiecką wersją nazwy kolekcji – Portugieser.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<div id="attachment_17767" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><img class="size-large wp-image-17767" title="kaliber IWC 89360" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwc89360-573x458.jpg" alt="kaliber IWC 89360" width="573" height="458" /><p class="wp-caption-text">kaliber IWC 89360</p></div>
<p>Komplikacja mechanicznego stopera, nazywana popularnie „chronografem”, jest jedną z najbardziej wymagających zegarmistrzowskich komplikacji, czego dowodem może być choćby fakt stworzenia pierwszego funkcjonalnego chronografu dużo później, niż pierwszego repetiera, torubillonu czy wiecznego kalendarza. Po dziś dzień posiadanie w kolekcji własnego kalibru z chronografem jest powodem do dumy każdej manufaktury. Dość powiedzieć, że w całej masie zegarkowych marek niewiele jest takich, które mają możliwość wyposażania zegarków w swój „in-housowy” werk z mechaniczną funkcją rejestrowania danego odcinka czasu. Kaliber 89360, napędzający Portuguese Yacht Club, jest dowodem klasy i poziomu zegarmistrzostwa manufaktury IWC. Proces jego tworzenia zajął projektantom firmy pełne 4 lata. Owocem pracy jest kilka technicznych rozwiązań unikatowych dla werku sygnowanego znakiem jakości marki &#8211; „Probus Scafusia”. Podstawowym założeniem, na jakim skupili się projektanci, było zintegrowanie wskazań stopera w jednym punkcie, na jednej tarczy, niczym zegarek w zegarku. W rezultacie totalizator godzinowy i minutowy połączone są w jedną małą tarczę (umieszczoną na godzinie 12) z dwoma wskazówkami pokazującymi odpowiednio upływające minuty i godziny. Stoper pozwala zmierzyć czas do maksymalnie 12 godzin. Bonusową funkcją stopera jest tzw.”flyback” – powracająca wskazówka sekundowa, pozwalająca na natychmiastowe rozpoczęcie nowego pomiaru, bez konieczności resetowania stopera w tradycyjny sposób (czyli kolejno start, stop, reset, start).</p>
<p>Drugim patentowym rozwiązaniem zastosowanym w mechanizmie jest automatyczny naciąg na bazie rozwiązania stworzonego przez legendarnego zegarmistrza IWC – Alberta Pellatona. W kalibrze 89360 użyto pary podwójnych kół zapadkowych i dźwigienek oraz czegoś na kształt wała korbowego (crankshaft) dla poprawienia wydajności naciągu. Efektywność wzrosła o mniej więcej 30% (wedle danych firmy). Drobny, aczkolwiek mocno drażniący minus naciągu Pellatona w recenzowanym mechanizmie to jego dość głośna i nieprzyjemna dla ucha praca. Dodatkowo kaliber doposażony jest w specjalny mostek absorbujący wszelkie drgania oraz centralne koło chronografu z 240 specjalnie profilowanymi zębami minimalizującymi efekt skoku wskazówki sekundowej przy starcie stopera. Sercem werku jest koło kolumnowe odpowiedzialne za maksymalnie precyzyjny start, stop i reset mechanizmu jak również wspomniany „flyback”.</p>
<div id="attachment_17779" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview3.jpg" rel="lightbox[17753]" title="szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem"><img class="size-large wp-image-17779" title="szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview3-573x429.jpg" alt="szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem</p></div>
<p>Regulowany złotymi śrubkami balans wyposażony jest w sprężynę włosową Niverox i pracuje z częstotliwością 4Hz (28.800 A/h). Pełny naciąg sprężyny gwarantuje 68 godzin rezerwy chodu. Kaliber posiada także funkcję stop-sekundy i szybkiej korekty datownika – bezpośrednio za pomocą zakręcanej koronki. Na bardzo dobrym poziomie stoi dokładność chodu zegarka. Wedle wartości zmierzonych przez magazyn WatchTime (numer „Luty 2011”) kaliber osiąga średnią odchyłkę, we wszystkich testowych pozycjach, na poziomie -0.3s z włączonym i -0.8s z wyłączonym stoperem. Maksymalna różnica między wszystkimi pozycjami wyniosła 4s. W testowanym przez nas egzemplarzu wartości te oscylowałyby z pewnością na zbliżonym poziomie. Odchyłka obserwowana gołym okiem nie wyniosła więcej niż 1 -2 sekundy na dobę. Warto zaznaczyć, że pracujący chronograf nie ma znaczącego wpływu na dokładność zegarka.</p>
<p>Dość oszczędne podejście widać w udekorowaniu elementów kalibru 89360. Płyta bazowa wykończona jest perłowaniem, mostki zaś koncentrycznym wzorem przypominającym pasy genewskie. Duży, szkieletowany wahnik ozdobiono grawerowaną pieczęcią Probus Scafusia i informacją o wielkości rezerwy chodu. Jedynym dodatkowym elementem zdobienia są wypolerowane główki śrubek. Próżno zaś szukać polerowanych krawędzi czy termicznie barwionych na niebiesko śrubek, a niektóre wycięte z jednego kawałka szczotkowanej stali elementy wyglądają dość surowo i przeciętnie estetycznie.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<div id="attachment_17781" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview9.jpg" rel="lightbox[17753]" title="Portuguese Yacht Club na nadgarstku"><img class="size-large wp-image-17781" title="Portuguese Yacht Club na nadgarstku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview9-573x429.jpg" alt="Portuguese Yacht Club na nadgarstku" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">Portuguese Yacht Club na nadgarstku</p></div>
<p>Portuguese Yacht Club to zdecydowanie duży zegarek na raczej spora rękę – na mniejszej może sprawiać wrażenie budzika, choć układa się i prezentuje nie najgorzej. Lekko ponad 45mm średnicy, 14.5mm grubości i 137g wagi czuć na nadgarstku, choć nie jest to uczucie w jakikolwiek sposób przeszkadzające. Płaski dekiel w połączeniu z wyprofilowanymi uszami pozwala zegarkowi dobrze układać się na przegubie, a gumowy pasek jest na tyle miękki, że dobrze okala rękę przytrzymując całość w miejscu. Niestety są przynajmniej dwa, a nawet trzy wyraźne czynniki, które negatywnie wpływają na ocenę użytkowania zegarka IWC. Pierwszym jest klamra. Stalowe, zapinane na zatrzask zapięcie pozbawione jest przycisków, przez co odpinanie go wymaga użycia sporej siły. A kiedy końcowa część paska jest przewleczona przez dwie gumowe szlufki, jest to czynność mocno utrudniona i po prostu niewygodna.</p>
<div id="attachment_17784" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview6.jpg" rel="lightbox[17753]" title="Portuguese Yacht Club"><img class="size-medium wp-image-17784" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="Portuguese Yacht Club" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview6-300x168.jpg" alt="Portuguese Yacht Club" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">Portuguese Yacht Club</p></div>
<p>Druga niedogodność dotyczy podstawowej funkcji czasomierza – stopera. Manufakturowy kaliber 89360 napędzający zegarek jest, mówiąc obrazowo, dość sztywną konstrukcją. Co to oznacza? Operowanie stoperem jest mało komfortowe. Przyciski dość „ciężko chodzą”, a ich przyciskanie wymaga większej siły, niż mogłoby się wydawać – choć z drugiej strony to urok większości chronografów z kołem kolumnowym. Wpływa to oczywiście na precyzje pomiaru – z drugiej strony pytanie, komu niedokładność ta będzie przeszkadzała. Niekoniecznie dobrym z punktu widzenia funkcjonalności rozwiązaniem jest również zintegrowanie obu wskazań chronografu na jednym totalizatorze. Płynnie poruszająca się wskazówka minutowa stopera jest słabo czytelna, również przez mały rozmiar totalizatora a więc i skali minutowej, która się z tą wskazówką zlewa. Niepokojący jest także fakt, że wskazówka ta czasami nie trafia w poszczególne indeksy minutowe w momencie, kiedy sekundowa przechodzi przez 0 – choć tu nie potrafię stwierdzić, czy to przypadłość tego egzemplarza, czy wszystkich modeli Yacht Club.</p>
<p>Sporym minusem zegarka jest również jego wodoszczelność. Jak na sportowy czasomierz, dedykowany dodatkowo aktywności &#8222;nawodnej&#8221; &#8211; poziom WR określony na 60m to stanowczo za mało. Ba&#8230; większość współcześnie tworzonych zegarków klasycznych może się poszczycić większym poziomem wodoszczelności niż sportowe IWC, które teoretycznie stawi czoła jedynie lekkiemu zachlapaniu.</p>
<p>Podstawowe elementy obsługi czasomierza nie sprawiają żadnych kłopotów. Po odkręceniu koronki intuicyjnie dokręca się mechanizm (w razie konieczności), ustawia aktualny czas i datę. Przy obu tych czynnościach pomocne są odpowiednio: stop-sekunda i szybka korekta datownika.</p>
<p>Jedna niezaprzeczalna wartość rekompensuje (do pewnego stopnia) wszystkie minusy dotyczące użytkowania Yacht Cluba. Zegarek jest po prostu bardzo ładny, odpowiednio czytelny (mimo, że srebrne wskazówki na jasnym tle nie są może idealnym zestawieniem) i więcej niż porządnie wykonany.</p>
<p><strong>Prezentacja video</strong></p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="360" src="http://www.youtube.com/v/rifP47Ot9nw?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Kampania promocyjna nowego Yacht Cluba przedstawiała kapitana Patrica Quesnela na pokładzie luksusowego jachtu Moon Bird, z sekstantem w ręku i oczywiście zegarkiem IWC na nadgarstku. Sugestia, jakoby czasomierz był idealnym kompanem elegancko ubranego dżentelmena oddającego się przyjemności rejsu na pokładzie ekskluzywnej łodzi, jest jak najbardziej słuszna – jeśli dysponujesz taka jednostką, zegarek jest wręcz dla Ciebie stworzony. Jeśli jednak, co bardziej prawdopodobne, jesteś „jedynie” miłośnikiem klasowych mechanicznych czasomierzy, nowe IWC jest równie dobrym wyborem. Zegarek ma kilka wyraźnych wad (włącznie z dość wysoką ceną), niemniej jednak jest to porządny, świetnie wykonany i piękny zegarek. Stylistyka „Portugalczyka”, sportowe zacięcie, własny kaliber i niewątpliwy prestiż marki dają dużo satysfakcji i bez cienia wątpliwości cieszą oko. Yacht Club jest solidnym i wyważonym dopełnieniem genialnej kolekcji Portuguese.</p>
<div id="attachment_17812" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/02_PG_Yacht_Club_Mood_4c.jpg" rel="lightbox[17753]" title="kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club"><img class="size-large wp-image-17812" title="kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/02_PG_Yacht_Club_Mood_4c-573x355.jpg" alt="kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club" width="573" height="355" /></a><p class="wp-caption-text">kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club</p></div>
<p><strong>IWC Portuguese Yacht Club</strong><br />
Referencja: IW390206<br />
Kaliber: 89360<br />
Kamienie: 40<br />
Rezerwa chodu: 68 godzin<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 45.4mm<br />
Grubość koperty: 14.5mm<br />
Wodoszczelność: 60m</p>
<p><strong>Końcowa ocena</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-17828" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcyc1.jpg" alt="" width="272" height="168" /></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-17760" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /></p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła manufaktura <strong>IWC Schaffhausen</strong>.</p>
<div class="podpis">zdjęcia: Łukasz Doskocz; IWC<br />
opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
materiały pomocnicze: WatchTime</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/iwc-portuguese-yacht-club/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Minified using disk: basic
Database Caching using disk: basic
Object Caching 4116/4126 objects using disk: basic

Served from: chronos24.pl @ 2012-05-22 02:23:47 -->

<!-- W3 Total Cache: Page cache debug info:
Engine:             disk: enhanced
Cache key:          kategoria/recenzje/feed/_index.html
Caching:            disabled
Reject reason:      DONOTCACHEPAGE constant is defined
Status:             not cached
Creation Time:      1.973s
Header info:
Expires:            Thu, 19 Nov 1981 08:52:00 GMT
Cache-Control:      no-store, no-cache, must-revalidate, post-check=0, pre-check=0
Pragma:             no-cache
X-Pingback:         http://chronos24.pl/wp/xmlrpc.php
Last-Modified:      Wed, 16 May 2012 07:24:06 GMT
ETag:               "adc411d9c47df1c3dd5cef0b49fdd6f0"
Content-Type:       text/xml; charset=UTF-8
-->
