<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Chronos24.pl &#187; Testy i recenzje zegarków</title>
	<atom:link href="http://chronos24.pl/kategoria/recenzje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://chronos24.pl</link>
	<description>Strona miłośników zegarów i zegarków &#124;&#124; Watches &#38; time on-line</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 11:54:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>Test: OMEGA Speedmaster Co-Axial Chronograph</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 10:24:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[Co-Axial]]></category>
		<category><![CDATA[krzem]]></category>
		<category><![CDATA[Moonwatch]]></category>
		<category><![CDATA[Omega]]></category>
		<category><![CDATA[Speedmaster]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=21959</guid>
		<description><![CDATA[Legendarny Moonwatch w nowej &#8211; stylistycznie i mechanicznie – odsłonie. Teraz z własnym automatem, datą i większą, stalową kopertą. Każdego roku branża zegarkowa wytwarza dziesiątki, jeśli nie setki milionów sztuk zegarków. W tym czasie światło dzienne oglądają setki, jeśli nie tysiące nowych modeli, dołączających do milionów już obecnych. Gdyby pomnożyć by to przez lata funkcjonowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Legendarny Moonwatch w nowej &#8211; stylistycznie i mechanicznie – odsłonie. Teraz z własnym automatem, datą i większą, stalową kopertą.</p>
<p><span id="more-21959"></span></p>
<p>Każdego roku branża zegarkowa wytwarza dziesiątki, jeśli nie setki milionów sztuk zegarków. W tym czasie światło dzienne oglądają setki, jeśli nie tysiące nowych modeli, dołączających do milionów już obecnych. Gdyby pomnożyć by to przez lata funkcjonowania branży, liczba modeli przyprawiłaby zapewne o trudny do ogarnięcia zawrót głowy. Wśród nich jest jednak pewna, bardzo wąska grupa takich, które dzisiaj śmiało można określać mianem kultowych – pojęciem często w zegarkowym świecie eksploatowane do granic przyzwoitości. Bez wątpienia jedną z ikon zegarmistrzowskiej sztuki jest OMEGA Speedmaster – mechaniczny chronograf z manufaktury w Biel, jeden z najważniejszych zegarków w przebogatej historii naręcznych czasomierzy.</p>
<div id="attachment_22010" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/omega-speedmaster-professional-moonwatch-apollo-11-nasa-original-01-570x855.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Moonwatch z misji Apollo 11"><img class="size-medium wp-image-22010" style="margin-top: 10px; margin-bottom: 10px;" title="Moonwatch z misji Apollo 11" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/omega-speedmaster-professional-moonwatch-apollo-11-nasa-original-01-570x855-300x450.jpg" alt="Moonwatch z misji Apollo 11" width="300" height="450" /></a><p class="wp-caption-text">Moonwatch z misji Apollo 11</p></div>
<p>Popularnie nazywany „Moonwatch” (za sprawą NASA i obecności na rękach, a raczej skafandrach amerykańskich kosmonautów podczas misji kosmicznych) Speedmaster to dla wielu wzór idealnego chronografu. Tarcza typu tri-compax (z trzema totalizatorami), klasyczna stalowa koperta o odpowiednich proporcjach, ręcznie nakręcany kaliber – wszystkie te elementy razem stanowiły o gigantycznym sukcesie kolejnych wersji zegarka i kultowym statusie modeli najbardziej zbliżonych do oryginału z 1969 roku. To właśnie w tym roku, dokładnie 21 lipca, misja Apollo 11, a konkretnie moduł księżycowy statku, wylądowała na księżycu, a Speedmaster stał się pierwszym i jak dotąd jedynym zegarkiem obecnym na jego powierzchni. W kolejnych latach czasomierz jeszcze kilkukrotnie poleciał w przestrzeń kosmiczną, m.in. ratując życie załodze misji Apollo 13 (mechaniczny stoper podczas awarii komputerowych systemów pokładowych posłużył do odmierzenia czasu niezbędnego przy bezpiecznym wejściu kapsuły w atmosferę ziemską).</p>
<p>Kolejny wielki krok w historii chronografu Omegi przyniosło ubiegłoroczne BaselWorld. Ekipa projektantów marki pod wodzą Jeana-Clauda Monachona podjęła się wielkiego wyzwania – przeprojektowania (odświeżenia) kultowego Speedmastera. Jakiekolwiek ruszanie tak sprawdzonego i uwielbianego wzorca wydawać się może misją samobójczą – nowy „Moonwatch” (choć puryści zapewne nie będą już tak nowych modeli nazywać) to bardzo subtelna, ale ewolucja.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed9.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Test: OMEGA Speedmaster Co-Axial Chronograph"><img class="alignnone size-large wp-image-21968" title="" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed9-573x404.jpg" alt="" width="573" height="404" /></a></p>
<p>Przeszło 50 lat po swoich narodzinach, współczesny „Speedy” to w dużej mierze nienaruszona wersja, która, zupełnie przypadkiem, idealnie spełnia wszystkie moje prywatne oczekiwania względem poprzednich wcieleń. Dodatkowo zegarek można uznać za nowy model, który de facto nie ma za zadanie wyprzeć czy konkurować z podstawową wersją Professional.</p>
<div id="attachment_21961" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed1.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph"><img class="size-large wp-image-21961" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed1-573x383.jpg" alt="Speedmaster Co-Axial Chronograph" width="573" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">Speedmaster Co-Axial Chronograph</p></div>
<p><strong>Diabeł tkwi w szczegółach</strong></p>
<p>Na pierwszy rzut oka Speedmaster A.D.2011 to czasomierz niemal tożsamy stylistycznie z poprzednikami. Profil koperty, czarny bezel ze skalą tachymetru, wypukłe szkło a pod nim czarna, matowa tarcza z białymi detalami (i świetnie, jaskrawo świecącą luminową) to elementy charakterystyczne dla DNA kolekcji. Pierwszą rzeczą, która niemal natychmiast zwraca uwagę, jest brak trzeciego totalizatora. W jego miejsce, na godzinie 6, wstawiono teraz spore, czytelne okienko datownika (wreszcie!). Wskazania chronografu w testowanym Speedmasterze skupione są na jednej, wspólnej dla płynnie odmierzanych minut i godzin, tarczy na godzinie 3. Wszystko to za sprawą nowego mechanizmu „in-house” Omegi – kalibru 9300. Wyposażony w koło kolumnowe, podwójny bęben sprężyny gwarantujący 60h rezerwy chodu, wychwyt współosiowy Co-Axial oraz elementy krzemowe mechanizm, to nowe, high-end’owe dziecko manufaktury i pierwszy własny kaliber chronografu w długoletniej historii firmy – krok milowy bez cienia przesady. Zważywszy, że dotychczasowe automatyczne Speedmastery bazowały na seryjnych kalibrach ETA lub Valjoux, przedstawienie wersji z własnym automatem jest znaczącym krokiem w rozwoju pozycji i wizerunku Omegi.</p>
<div id="attachment_21966" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed7.jpg" rel="lightbox[21959]" title="kaliber 9300"><img class="size-medium wp-image-21966" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="kaliber 9300" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed7-300x200.jpg" alt="kaliber 9300" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 9300</p></div>
<p>Co jednak ważniejsze, 9300 to bardzo udana i co najmniej dobra konstrukcja. Widoczne od strony dekla (ukryte pod mostkiem mechanizmu) koło kolumnowe z wertykalnym sprzęgłem gwarantuje przyjemne i płynne operowanie stoperem, a umieszczenie wskazań na jednej małej tarczy poprawia czytelność (choć sam do tego rozwiązania nadal nie jestem do końca przekonany). Dwa ulokowane obok siebie bębny sprężyny głównej, nakręcane masywnym wahnikiem (wydajnie nakręcającym sprężynę obrotem w obu kierunkach) dają łącznie 2,5 doby zapasu energii. Umocowany na pełnym mostku wychwyt Co-Axial z włosem wykonanym z krzemu gwarantuje stabilność, precyzję i znacznie zredukowane zapotrzebowanie na smarowanie, a co za tym idzie, zwiększoną żywotność całej konstrukcji. Skokowa (w godzinowych odstępach) korekta wskazówki godzinowej, pozwala łatwo zmienić czas, pełniąc jednocześnie funkcję korektora datownika (brak szybkiej korekty samej daty to jednak duży minus). Wreszcie niestandardowe wykończenie barwionymi na czarno śrubkami, powlekanym również na czarno kołem balansowym, czerwonymi grawerami i pasami genewskimi typu „arabesque” (tworzącymi formę efektownego wachlarza) gwarantujące rozpoznawalność i własny charakter. Kaliber 9300 to znakomity chronograf, jedna z ciekawszych tego typu konstrukcji ostatnich czasów (śmiało mogąca konkurować z uznanym za prawie pozbawiony wad kalibrem 01 od Breitlinga). Choć puryści zapewne zwieszą nos na kwintę na samą myśl o automatycznym mechanizmie w ich ukochanym Speedmasterze, jakość i parametry werku mogą sprawić, że nawet ci najbardziej zatwardziali zmienią stanowisko.</p>
<div id="attachment_21979" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed10.jpg" rel="lightbox[21959]" title="kaliber 9300"><img class="size-large wp-image-21979" title="kaliber 9300" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed10-573x383.jpg" alt="kaliber 9300" width="573" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 9300</p></div>
<p>Poza automatycznym kalibrem (dla mnie daleko bardziej funkcjonalnym w zegarku na co dzień, niż werk manualny) i datownikiem (moim zdaniem komplikacją absolutnie obowiązkową) ostatnia zmiana, której po cichu oczekiwałem, dotyczy gabarytów koperty. Speedmaster Professional z cała pewnością nie był zegarkiem małym. Jego 42mm dla wielu są rozmiarem optymalnym, dobrym na mniejszy i większy nadgarstek. Jednak pewne elementy konstrukcji koperty w moim odczuciu sprawiały, że czasomierz wydawał się na ręce zbyt mały i delikatny. Speedmaster Co-Axial Chronograph otrzymał powiększoną, dość masywną kopertę o wymiarach 44.25x16mm. Jej lekko wygięte ku dołowi, płynnie zespolone z kopertą uszy wraz z dużym, wystającym, wypukłym szafirowym deklem pozwalają dobrze układać się zegarkowi na nadgarstku – nawet przy pokaźnych 16mm grubości. Dobrze komponuje się również skórzany, zintegrowany z kopertą pasek, zapinany na motylkową klamrę z zabezpieczeniem (niestety nie miałem okazji przymierzyć wersji na bransolecie). Tylko jego matowy odcień jakoś mnie nie przekonał.</p>
<div id="attachment_21967" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed8.jpg" rel="lightbox[21959]" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph"><img class="size-large wp-image-21967" title="Speedmaster Co-Axial Chronograph" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed8-573x383.jpg" alt="Speedmaster Co-Axial Chronograph" width="573" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">Speedmaster Co-Axial Chronograph</p></div>
<p>Wprowadzenie przez Omegę modelu Speedmaster Co-Axial Chrono zapewne nie zmieni faktu, że dla znakomitej większości kolekcjonerów i pasjonatów prawdziwym i jedynym Moonwatch’em zawsze będzie wersja Professional z ręcznie nakręcaną Lemanią, hesalitowym (plastikowym) szkiełkiem, pełnym deklem i trzema małymi totalizatorami. Z drugiej strony jednak nie było intencją marki (tak sądzę) tworzenie nowego Moonwatcha w rozumieniu zastąpienia starszej wersji, która zresztą nadal będzie dostępna w niezmienionej formie. Nowy zegarek to zupełnie nowa oferta – według mnie w lepszym użytkowo i jakościowo – wydaniu. Czy lepszym o tyle, aby uzasadnić 100% wzrost ceny (26.200 PLN) – moim zdaniem tak. Suma, jaką należy wyłożyć za zegarek (na pasku) jest adekwatna do jakości jego wykonania, materiałów, a przede wszystkim świetnego, precyzyjnego mechanizmu. W tym przedziale cenowym ciężko znaleźć na rynku konkurenta (może poza wspomnianym Breitlingiem). Uwielbiam chronografy, czynnie korzystam z datownika, cenię wygodę automatycznego naciągu – Speedmaster Co-Axial Chronograph to wreszcie Speedmaster, którego chciałbym mieć, bez żadnego &#8222;ale&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/speed5/' title='speed5'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed5-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="speed5" title="speed5" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/speed3/' title='speed3'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="speed3" title="speed3" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/speed2/' title='speed2'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/speed2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="speed2" title="speed2" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- wreszcie data<br />
- świetny, własny, automatyczny mechanizm<br />
- powiększona, ale nie za duża koperta<br />
- doskonała czytelność<br />
- kultowy design<br />
- historyczny background</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- brak szybkiej korekty datownika<br />
- 100% wzrost ceny</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/9MHp6dMYtc4?version=3&amp;hl=en_US" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/9MHp6dMYtc4?version=3&amp;hl=en_US" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>OMEGA Speedmaster Co-Axial Chronograph</strong><br />
<em>Nr ref.</em>: 311.33.44.51.01.001<br />
<em>Mechanizm</em>: 9300, automatyczny, 60h rezerwy chodu, krzemowy włos<br />
<em>Tarcza</em>: czarna<br />
<em>Koperta</em>: 44.25x16mm, stal, szafirowe szkło z anty-refleksem, szafirowy dekiel<br />
<em>Wodoszczelność</em>: 100m (330feet)<br />
<em>Pasek</em>: skórzany z zapięciem motylkowym<br />
<em>Limitacja</em>: &#8212;<br />
<em>Cena</em>: 26.200 PLN</p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła marka <strong>OMEGA</strong>.</p>
<p>Strona poświęcona historii misji kosmicznych związanych z Moonwatch&#8217;em (EN): <a href="http://www.omegawatches.com/minisites/speedmaster/generic/minisite.html" target="_blank">TUTAJ</a>.</p>
<p>Więcej o współpracy Omegi i NASA &#8211; <a href="http://chronos24.pl/producenci/omega/omega-i-nasa/">TUTAJ</a>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: <a href="http://www.fotodaro.pl/" target="_blank">Dariusz Lewiński</a><br />
Materiały pomocnicze: OMEGA, Wikipedia</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-omega-speedmaster-co-axial-chronograph/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test: CORUM Admiral&#8217;s Cup Seafender 46 Chrono Dive</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 11:26:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[CORUM]]></category>
		<category><![CDATA[Seafender]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=21023</guid>
		<description><![CDATA[Admiral&#8217;s Cup od manufaktury CORUM w wydaniu ekstremalnym, czyli rasowy chronograf dla rasowego nurka. Dobrze pamiętam, jak przeglądając spływające z początkiem roku materiały na temat nowości przygotowywanych na zegarkowe targi BaselWorld doszedłem do premier manufaktury CORUM. Obok bezsprzecznie świetnego Golden Bridge z automatycznym naciągiem w formie poruszającego się w pionie ciężarka i przeprojektowanej do formy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Admiral&#8217;s Cup od manufaktury CORUM w wydaniu ekstremalnym, czyli rasowy chronograf dla rasowego nurka.</p>
<p><span id="more-21023"></span></p>
<p>Dobrze pamiętam, jak przeglądając spływające z początkiem roku materiały na temat nowości przygotowywanych na zegarkowe targi BaselWorld doszedłem do premier manufaktury CORUM. Obok bezsprzecznie świetnego Golden Bridge z automatycznym naciągiem w formie poruszającego się w pionie ciężarka i przeprojektowanej do formy klasyka kolekcji Admiral’s Cup (Legend), kolejną nowością była seria Seafender – dedykowane nurkom zegarki w wersji trzywskazówkowej i z chronografem. Fanem „diverów” (tj. zegarków „do nurkowania”) nie jestem, ale surowy look designu Admiral’s Cup w monochromatycznej wersji tytanowej zrobił – na zdjęciach – rewelacyjne wrażenie. Wrażenie, które tylko spotęgowało się w Bazylei, gdzie dane nam było zbadać zegarek już organoleptycznie. Teraz, dzięki uprzejmości marki, miałem okazję przekonać się &#8222;na własnej ręce&#8221;, czy pierwsze, wizualne zauroczenie sportowym CORUMEM to tylko przysłowiowa ocena książki po okładce, czy rzeczywiście Seafender 46 Chrono Dive (wersję z chronografem testowałem) to kawał świetnego, rasowego nurka.</p>
<div id="attachment_21029" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum2.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-large wp-image-21029" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum2-573x272.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="573" height="272" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>
<p>Admiral’s Cup to bezbłędnie rozpoznawalna kolekcja sportowych zegarków o żeglarskich konotacjach. Charakterystyczna 12-kątna koperta, flagi sygnałowe w miejsce indeksów godzinowych, ostre, kanciaste krawędzie kopert – DNA linii gwarantuje jej rozpoznawalność i charakter. Testowany zegarek to ewolucja kolekcji AC (Admiral’s Cup), teraz podzielonej na 3 podkolekcje: wspomnianą Legend, Chalenger i właśnie Seafender – najbardziej ekstremalną i sportową (choć o dziwo, zawierającą również tourbillona). Tegoroczne nowości to jednocześnie niejako ewolucja ubiegłorocznego modelu Deep Dive – wielkiego, 48mm „tool-watch’a” o wodoszczelności na poziomie 1000m. Seafender 46 można uznać za pomniejszoną wersję Deep Dive, oferowaną jako standardowy automat z podwójnym datownikiem (dzień tygodnia i miesiąca) oraz chronograf – komplikacja stworzona wręcz dla zegarka sportowego.</p>
<div id="attachment_21032" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum17.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-medium wp-image-21032" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum17-300x232.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="300" height="232" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>
<p>Idealne określenie, którym możnaby opisać w jednym słowie nurkowego CORUMA to surowość. Wszystko, od materiałów, poprzez wykończenie, design aż po detale czasomierza stanowi surową, techniczną, wręcz zimną całość. Jeśli rasowy diver (rasowy, nie biurkowy) ma być narzędziem, a nie ozdobą – Seafender 46 Chrono Dive spełnia tę rolę niemal idealnie, pod każdym prawie względem. Ciągle wielka, tutaj 46mm koperta (wodoszczelna do 300m) wraz ze swoimi troszkę ponad 16mm grubości, to kawał dużego zegara na spory nadgarstek. Z drugiej jednak strony zastosowane materiały plus gumowy pasek i rewelacyjne zapięcie (duża, dwustronna klamra) zapewniają komfort codziennego noszenia w wodzie i poza nią. Materiałem użytym do „wykucia” koperty jest tytan – lekki, wytrzymały metal wprost stworzony do tego typu czasomierzy. Koperta sprawia wrażenie, jakby istotnie została wykuta z jednego, monolitycznego kawałka tytanowego bloku z ostrymi krawędziami i mocno szczotkowaną powierzchnią, włącznie z obracanym w jednym kierunku (przeciwnie do ruchu wskazówek zegara) nurkowym bezelem z grawerowanymi indeksami. Jedyny właściwie ozdobny szlif całej powierzchni, to polerowane uszy oraz sygnowana logo koronka wraz z przyciskami chronografu. Z techniczną kopertą idealnie współgra monochromatyczna (choć nie biało, a bladozielono-czarna) – surowa jak i cała reszta, tarcza z trzema totalizatorami i okienkiem datownika na godzinie 6, zestawiona z rodowanymi wskazówkami. Na plus tarczy zaliczyć trzeba naprawdę duża ilość świecącej na jaskrawo-zielono luminowy, na minus prawie niewidoczną wskazówkę sekundową stopera. Zakładając, że potencjalny użytkownik korzystać będzie z chronografu, odczytanie cieniutkiej, wypolerowanej wskazówki na tle matowej, czarnej tarczy może być nie lada wyzwaniem. Niby to detal, jednak mechaniczny stoper to mechaniczny stoper i to niedociągnięcie uznać należy za niedoróbkę lub niedopatrzenie, gdzieś na etapie projektowania. Co ciekawe, Sefaender 46 jest jednym z bardzo niewielu „nurków” pozbawionych zaworu helowego. Jednak, jako że 300m wodoszczelności zegarka jest granicą początkową sensowności stosowania zaworu, na jego brak śmiało można przymknąć oko. A swoją drogą, ciekawe jaki promil posiadaczy zegarków z zaworem kiedykolwiek go użył?</p>
<div id="attachment_21034" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum8.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-large wp-image-21034" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum8-573x515.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="573" height="515" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>
<p>Jeśli jesteśmy już przy stoperze, warto wspomnieć o napędzającym zegarek mechanizmie, choć cudów spodziewać się nie należy. Pod pełnym, grawerowanym deklem Seafendera 46 w wersji Chrono Dive pracuje mechanizm doskonale znany nawet mniej zorientowanym w zegarmistrzowskiej sztuce pasjonatom kaliber Valjoux 7753 (wersja standardowego 7750 z korektorem datownika w postaci przycisku zintegrowanego z kopertą na godzinie 10) z 48-godzinną rezerwą chodu i balansem taktowanym na 28.800 wahnięć/h. CORUM sygnuje mechanizm numerem CO753 i poddaje weryfikacji testem chronometrycznym COSC. Z jednej strony szkoda, że CORUM nie decyduje się na wypuszczenie własnego mechanicznego chronografu (wszak chronograf, jako typ zegarka, to spora część DNA firmy), z drugiej jednak dobry diver stawia wymóg niezawodnego, sprawdzonego, komfortowego (w użytkowaniu) i precyzyjnego werku – a tu Valjoux jest wyborem niemal intuicyjnym. Praktycznie jedynym &#8222;ale&#8221;, jakie możnaby mieć do pracy automatycznego serca czasomierza jest bardzo głośno pracujący wahnik. Niestety taka uroda Valjoux. Masywny, ciężki rotor umieszczony na nieproporcjonalnie małym łożysku, w połączeniu z jednokierunkowym nakręcaniem sprężyny generuje przy jałowym obrocie (tzn. tym w kierunku nienakręcającym sprężyny głównej) cała gamę wibracji i dźwięków. Ich siłę uwypukla dodatkowo tytan koperty, który przepuszcza fale dźwiękowe znacznie lepiej, niż np. stal.</p>
<div id="attachment_21037" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum4.jpg" rel="lightbox[21023]" title="Seafender 46 Chrono Dive"><img class="size-large wp-image-21037" title="Seafender 46 Chrono Dive" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum4-573x381.jpg" alt="Seafender 46 Chrono Dive" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Seafender 46 Chrono Dive</p></div>

<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum5/' title='corum5'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum5-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum5" title="corum5" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum7/' title='corum7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum7" title="corum7" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum16/' title='corum16'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum16-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum16" title="corum16" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum15/' title='corum15'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum15" title="corum15" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum22/' title='corum22'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum22-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum22" title="corum22" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum18/' title='corum18'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum18-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum18" title="corum18" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum13/' title='corum13'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum13-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum13" title="corum13" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum12/' title='corum12'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum12-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum12" title="corum12" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/corum10/' title='corum10'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum10-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="corum10" title="corum10" /></a>

<p>Wspomniałem wcześniej, że nie jestem miłośnikiem zegarków nurkowych, które to są prawdopodobnie najbardziej popularnym typem zegarków mechanicznych. Moja niechęć bierze się głównie stąd, że znakomita większość tzw. diverów udaje coś czym nie są, a i samo pojęcie divera jest chyba najbardziej niemiarodajnym zegarkowym terminem (pomijając kwestię technicznych certyfikatów). Czy można bowiem zestawić ze sobą czasomierz pokroju ROLEXA Submarinera i opisywanego CORUMA? Niby jeden i drugi zegarek to divery, de facto jednak dzieli je przepaść. Z mojego punktu widzenia to CORUM ze swoją linią Seafender proponuje zegarek faktycznie nurkowy – tj. taki, który na ręku profesjonalnego nurka spełniłby swoją rolę. Jasne, że w dobie elektronicznych komputerów żaden poważny i odpowiedzialny adept sztuki eksplorowania głębin nie zawierzy swojego życia li tylko mechanicznemu zegarkowi. Połączenie natomiast wszystkich niezbędnych narzędzi z mechanicznym czasomierzem o odpowiedniej niezawodności, czytelności i komforcie to kwintesencja tego, do czego taki zegarek jest tworzony. Żeby nie było, Sefaender 46 Chrono Dive to równie dobry zegarek na co dzień. Odpowiednio szeroki nadgarstek, zasobny portfel (9.900CHF &#8211; całkiem sporo) i gust skierowany w kierunku takich czasomierzy da nie mniej satysfakcji, niż nurkowanie z nim w krystalicznie błękitnych wodach spowitego ciemnością Blue Hole w Dahab (Egipt) czy innym kultowym miejscu światowego divingu.</p>
<div id="attachment_21056" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum24.jpg" rel="lightbox[21023]" title="...na ręku"><img class="size-large wp-image-21056" title="...na ręku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/12/corum24-573x424.jpg" alt="...na ręku" width="573" height="424" /></a><p class="wp-caption-text">...na ręku</p></div>
<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- prawdziwy diver<br />
- surowy, techniczny design<br />
- idealny komfort noszenia<br />
- genialna klamra</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- &#8222;niewidzialna&#8221; wskazówka stopera<br />
- ciężko dokręcane/odkręcane przyciski<br />
- akustyczny wahnik</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/PRJYfXsEeqA?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/PRJYfXsEeqA?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła manufaktura <strong>CORUM</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: Dariusz Lewiński</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-corum-admirals-cup-seafender-46-chrono-dive/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test &#8211; (nowa) Omega Seamaster Planet Ocean</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2011 11:30:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[ceramika]]></category>
		<category><![CDATA[Co-Axial]]></category>
		<category><![CDATA[krzem]]></category>
		<category><![CDATA[Omega]]></category>
		<category><![CDATA[Planet Ocean]]></category>
		<category><![CDATA[Seamaster]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=19659</guid>
		<description><![CDATA[Jeden z najpopularniejszych sportowych diverów na rynku, zegarek Jamesa Bonda, teraz z dopieszczonymi detalami w nowym, in-house&#8217;owym wcieleniu. Ci, którzy śledzą strony naszego portalu od początku zapewne skojarzą, że mieliśmy już okazję recenzować sportową ikonę kolekcji Seamaster manufaktury OMEGA w poprzedniej, doskonale znanej wszystkim wersji (dla przypomnienia TUTAJ). Tamta Planeta (czyli Planet Ocean) to z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Jeden z najpopularniejszych sportowych diverów na rynku, zegarek Jamesa Bonda, teraz z dopieszczonymi detalami w nowym, in-house&#8217;owym wcieleniu.</p>
<p><span id="more-19659"></span></p>
<p>Ci, którzy śledzą strony naszego portalu od początku zapewne skojarzą, że mieliśmy już okazję recenzować sportową ikonę kolekcji Seamaster manufaktury OMEGA w poprzedniej, doskonale znanej wszystkim wersji (dla przypomnienia <a href="http://chronos24.pl/omega-seamaster-planet-ocean-zegarek-jamesa-bonda/">TUTAJ</a>). Tamta Planeta (czyli Planet Ocean) to z pewnością jeden z najpopularniejszych sportowych, stalowych zegarków mechanicznych na rynku (nie tylko rodzimym). Zasługa to po części spójnego, książkowego wręcz designu typowego divera, solidnego kalibru z Co-Axialem (o którym więcej za moment), świetnego poziomu wykonania, przystępnej ceny i wreszcie marki – a w tej kategorii Omega jest graczem bardzo solidnym i bezbłędnie rozpoznawalnym. Stare PO obecne było w ofercie firmy, w niezmienionej wersji, długie 6 lat. Aż do roku bieżącego. BaselWorld 2011, największe branżowe targi zegarkowe i arena prezentacji wszelkiej maści nowinek przyniosły dwie bardzo znaczące zmiany w portfolio manufaktury z Biel. Zmiany, które można uznać za zwiastun wprowadzanych w firmie zmian (m.in. funkcjonującego na razie jako plotka całkowitego przejścia na mechaniczne, manufakturowe kalibry w perspektywie kilku najbliższych lat). Pierwsza dotyczy legendarnej kolekcji Speedmaster, druga związanej z tematem recenzji &#8211; linii Planet Ocean. Obie połączone są przedstawieniem nowego, manufakturowego kalibru chronografu 9300/9301 (z naciągiem automatycznym, kołem kolumnowym i Co-Axial’em) umieszczonego w nowym Speedmasterze i jednej z wersji Planet Ocean. Ta druga kolekcja wzbogaciła się także o model trzywskazówkowy. I to na nim skupimy się w poniższym tekście.</p>
<div id="attachment_19667" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/2.jpg" rel="lightbox[19659]" title="Seamaster Planet Ocean"><img class="size-large wp-image-19667" title="Seamaster Planet Ocean" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/2-573x462.jpg" alt="Seamaster Planet Ocean" width="573" height="462" /></a><p class="wp-caption-text">Seamaster Planet Ocean</p></div>
<p>Przyjrzyjmy się zmianom, modyfikacjom i usprawnieniom jakie Omega zaimplementowała w nowej Plant Ocean. I odpowiedzmy sobie na kluczowe pytanie – czy to działa?</p>
<p><strong>Stare/Nowe</strong></p>
<p>Na pierwszy rzut oka nowa Planet Ocean przypomina jako żywo poprzednią wersję. Ekipa pracująca nad tegoroczną edycją wyszła z bardzo słusznego założenia, że sprawdzonego i lubianego zmieniać nie należy, natomiast usprawnić i dopieścić z wyczuciem można. I tak, choć ogólna forma i design PO pozostały w większości nienaruszone, detale sprawiają, że nowa wersja to rzeczywiście nowy zegarek. Niby taki sam, jednak wyraźnie inny.</p>
<div id="attachment_19670" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/4.jpg" rel="lightbox[19659]" title="nowe PO vs. stare PO"><img class="size-large wp-image-19670" title="nowe PO vs. stare PO" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/4-573x380.jpg" alt="nowe PO vs. stare PO" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">nowe PO vs. stare PO</p></div>
<p>Ogólny kształt stalowej koperty, jej średnica (45.5mm w testowanej wersji Big Size; 42mm w wersji mniejszej), potężna waga, forma płynnie wychodzących z korpusu uszu i zintegrowana, masywna, stalowa bransoleta są tożsame z wersją poprzednią. W bransolecie wymienione zostało zapięcie – teraz mniejsze (oraz wygodniejsze) i ozdobione jedynie logo firmy – oraz sposób łączenia ogniw – teraz zabezpieczany mikro-śrubkami w miejsce wciskanych i niewygodnych pinów. Zakręcana koronka i manualny zawór helowy wykończone zostały piaskowaną powierzchnią z wytłoczonymi symbolami.</p>
<div id="attachment_19673" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/3.jpg" rel="lightbox[19659]" title="Planet Ocean"><img class="size-large wp-image-19673" title="Planet Ocean" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/3-573x381.jpg" alt="Planet Ocean" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">Planet Ocean</p></div>
<p>Nowa PO prezentuje dość pokaźny wachlarz „podliftingowanych” detali. Nurkowy bezel (czyli pierścień z podziałką minutową służący do obliczania czasu zanurzenia bądź dekompresji) ma przeprofilowane rowkowanie krawędzi bocznej i wkładkę ceramiczną w ciemnoszarym kolorze. Ceramika zastąpiła podatne na uszkodzenie aluminium, jednocześnie dodając zegarkowi klika punktów do ekskluzywności. Pod wypukłym, szafirowym szkłem z antyrefleksem (już bez charakterystycznej błękitnej poświaty) zamknięto tarczę o lekko połyskującej pod pewnymi kątami powierzchni z bardzo subtelną, chropowatą fakturą (dostrzec to można jedynie przy sporym powiększeniu). Tarcza, tradycyjnie w kolorze czerni, ma nakładane indeksy godzinowe, trzy nakładane, stalowe polerowane indeksy 6,9 i 12 (w miejsce malowanych) delikatnie pogrubione wskazówki i małe, ale wręcz idealnie czytelne okienko datownika (dzięki naniesionym „na grubo”, jakby tłoczonym liczbom).</p>
<div id="attachment_19727" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/20.jpg" rel="lightbox[19659]" title="&quot;lume-shot&quot;"><img class="size-medium wp-image-19727" title="&quot;lume-shot&quot;" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/20-300x199.jpg" alt="&quot;lume-shot&quot;" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;lume-shot&quot;</p></div>
<p>Indeksy, wskazówki i punkt trójkąta na godzinie 12 pierścienia wypełnia spora ilość mocno świecącej, dwukolorowej luminowy. Większość wskazań świeci na niebiesko, natomiast te najbardziej kluczowe ze względów użytkowych – wskazówka minutowa oraz punkt na pierścieniu &#8211; na zielono.</p>
<p>Podczas gdy odświeżenie frontu zegarka to tylko kosmetyczne, choć bardzo udane i sprawiające wrażenie spotęgowanej „luksusowości” zmiany, najbardziej znaczące novum odsłania obrócenie zegarka.</p>
<p><strong>In-house do podziwiania</strong></p>
<div id="attachment_19677" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/5.jpg" rel="lightbox[19659]" title="kaliber OMEGA 8500 Co-Axial"><img class="size-large wp-image-19677" title="kaliber OMEGA 8500 Co-Axial" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/5-573x510.jpg" alt="kaliber OMEGA 8500 Co-Axial" width="573" height="510" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber OMEGA 8500 Co-Axial</p></div>
<p>Planet Ocean w wydaniu 2011 to przede wszystkim nowy, własny kaliber. Transplantacja mechanicznego serca zaowocowała zmianą starego i wysłużonego kalibru 2500 na w 100% manufakturowy kaliber 8500. Pokazany w 2007 roku mechanizm OMEGI jest świetnym połączeniem tradycji i nowoczesności, sprawdzonych rozwiązań i nowych technologii. Absolutna ikona, sprawca sukcesu i obecnej pozycji marki, wychwyt współosiowy Co-Axial z elementami wykonanymi z krzemu (przypomina o tym wygrawerowany na pierścieniu dekla symbol Si14), pełnym mostkiem balansu i dwoma bębnami sprężyny gwarantującymi 60-godzinną rezerwę chodu to idealny koń pociągowy &#8211; jak zwykło się mawiać o niezawodnych i precyzyjnych kalibrach. Patentowe rozwiązanie autorstwa dr Georga Danielsa, które OMEGA tworzy masowo jako jedyna marka na świecie, choć nie do końca zgodne jest z założeniami legendarnego brytyjskiego twórcy (m.in. nieudane całkowite wyeliminowanie konieczności smarowania) daje manufakturze należącej do Swatch Group niezależność i szeroki wachlarz możliwości, nie wspominając o wizerunku &#8211; słyszysz „Co-Axial”, myślisz OMEGA.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/6.jpg" rel="lightbox[19659]" title="Test - (nowa) Omega Seamaster Planet Ocean"><img class="alignnone size-large wp-image-19680" title="" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/6-573x381.jpg" alt="" width="573" height="381" /></a></p>
<p>Oczywiście w ślad za wyższą technologią idą również lepsze osiągi – parafrazując terminologię motoryzacyjną. Kaliber 8500 to precyzyjny mechanizm ze znacznie poprawioną (dzięki współosiowemu wychwytowi i krzemowi) żywotnością oraz odchyłkach dobowych rzędu +/- 2-3 sekundy – wynik to więcej niż bardzo dobry. Także z punktu widzenia „przyjazności użytkowania” 8500 wnosi przydatne funkcje, tj. stop sekundę i skokowe przestawianie wskazówki godzinowej, przydatne szczególnie przy zmianie stref czasowych (oczywiście bez ingerencji w pracę zegarka).</p>
<p>&nbsp;</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/9-2/' title='9'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/9-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="9" title="9" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/8-2/' title='8'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/8-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="8" title="8" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/7-2/' title='7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="7" title="7" /></a>

<p>Co ucieszy miłośników obserwowania zegarkowej mechaniki, rewers czasomierza osłania przeszklony szafirem dekiel. Dzięki temu oryginalnie udekorowany werk ze zbiegającymi ku środkowi na wzór wachlarza pasami genewskimi plus czerwonymi grawerami i czarnymi śrubkami, można podziwiać w dowolnym momencie, w pełnej krasie. Jedni przyjmą to rozwiązanie z radością – zawsze miło popatrzeć na pracujący mechanizm. Pojawiło się już jednak wiele opinii, że rezygnacja z pięknego pełnego dekla z wytłoczonym konikiem morskim to błąd, a diver ze szklanym deklem to nieporozumienie. Z drugiej jednak strony szafirowy dekiel przy utrzymaniu takiej samej wodoszczelności (600m/2000ft) technicznie nie jest problemem, więc sporna może w tym przypadku być jedynie estetyka. A ta &#8211; w myśl łacińskiej maksymy de gustibus non est disputandum &#8211; jest kwestią indywidualnych upodobań.</p>
<p>Suma summarum wprowadzone w nowej odsłonie Seamaster Planet Ocean zmiany, jak słusznie zauważył jeden z moich znajomych, poprawiają i tak już bardzo porządny zegarek. W nowej szacie i z nowym silnikiem zegarek awansował co najmniej o jeden poziom w hierarchii prestiżu – oczywiście pozycjonując się w wyższym segmencie i zwiększając odpowiednio swoją cenę.</p>
<p><strong>Nowa polityka = nowa marka = sukces (?)</strong></p>
<p>OMEGA ze swoimi sportowym Seamasterem od zawsze stawiana była w szranki z jedną konkretną marką – ROLEX. Planet Ocean do tej pory przegrywał z konkurencyjnym Submarinerem na całej linii i bez cienia wątpliwości. Nowa PO to w tym pojedynku zupełnie inny oponent. ROLEX to synonim jakości, historii, precyzji i prestiżu. OMEGA z jakością, historią i prestiżem problemów nie ma, ale czy jest to zegarek na tym samym poziomie? Wielu pewnie powie nie, choć moim zdaniem o jednoznaczny osąd ciężko. Nowa OMEGA ma swoje niezaprzeczalne zalety, ale ostateczny werdykt wystawi rynek i klienci głosujący swoimi portfelami. Katalogowe 19.400 PLN to spory skok w stosunku do poprzedniej ceny, jednak w dużej mierze uzasadniony wprowadzonymi zmianami. Teraz Planet Ocean to czasomierz bardziej skręcający w stronę sportowego casualu, niż rasowego nurkowania, choć i tu i tu zegarek sprawdzi się znakomicie. Bezpiecznie można stwierdzić, że OMEGA powoli awansuje w zegarmistrzowskiej piramidzie prestiżu, a posiadacze starszej wersji Planet Ocean będą mieli ciężki orzech do zgryzienia (prawda Tomek ?).</p>
<div id="attachment_19688" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/19.jpg" rel="lightbox[19659]" title="...na ręku"><img class="size-large wp-image-19688" title="...na ręku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/19-573x429.jpg" alt="...na ręku" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">...na ręku</p></div>

<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/18-2/' title='branzoleta z wkręcanymi ogniwami'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/18-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="branzoleta z wkręcanymi ogniwami" title="branzoleta z wkręcanymi ogniwami" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/10-3/' title='rozpięta przedłużka nurkowa'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/10-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="rozpięta przedłużka nurkowa" title="rozpięta przedłużka nurkowa" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/17-2/' title='koronka'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/17-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="koronka" title="koronka" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/11-4/' title='koronka'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/11-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="koronka" title="koronka" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/12-3/' title='zawór helowy'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/12-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zawór helowy" title="zawór helowy" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/16-2/' title='ceramiczny bezel'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/16-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="ceramiczny bezel" title="ceramiczny bezel" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/15-2/' title='nowa Planet Ocean'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="nowa Planet Ocean" title="nowa Planet Ocean" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/14-3/' title='nowa Planet Ocean'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/14-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="nowa Planet Ocean" title="nowa Planet Ocean" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/13-3/' title='nowa Planet Ocean'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/09/13-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="nowa Planet Ocean" title="nowa Planet Ocean" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong></p>
<p>- ogólne dopieszczenie detali<br />
- ceramiczny pierścień<br />
- świetna czytelność wskazań (czas i data)<br />
- precyzyjny i ładny in-house za szafirowym deklem<br />
- nieruszony design</p>
<p><strong>Na (-)</strong></p>
<p>- waga ciężka (całe 222g)<br />
- brak mikroregulacji zapięcia<br />
- sporo wyższa półka cenowa</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="325" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/5f7_wDjnGA0?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="325" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/5f7_wDjnGA0?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polecam również świetną prezentację nowej kolekcji Planet Ocean (sporo zdjęć i filmów) <a href="http://www.omegawatches.com/gents/product-presentations/seamaster-planet-ocean/" target="_blank">TUTAJ</a>.</p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła marka <strong>OMEGA</strong>.</p>
<div class="podpis">Opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
Zdjęcia: <a href="http://www.fotodaro.pl" target="_blank">Dariusz Lewiński</a><br />
Materiały pomocnicze: OMEGA, Timezone</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-nowa-omega-seamaster-planet-ocean/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test &#8211; ZENITH El Primero Striking 10th</title>
		<link>http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 17:08:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[El Primero]]></category>
		<category><![CDATA[El Primero Striking 10th]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>
		<category><![CDATA[Zenith]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=19137</guid>
		<description><![CDATA[El Primero Striking 10th jest więcej niż doskonałym dowodem na wspaniałe odrodzenie manufaktury Zenith pod wodzą nowego CEO – Jeana Frederica Dufoura. Choć zapewne Polakom marka ZENITH kojarzy się w pierwszej kolejności ze specyficznymi stalowo-plastikowymi długopisami tudzież analogowymi aparatami produkcji radzieckiej, pod nazwą tą kryje się również szwajcarska zegarmistrzowska manufaktura. I to manufaktura licząca sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>El Primero Striking 10th jest więcej niż doskonałym dowodem na wspaniałe odrodzenie manufaktury Zenith pod wodzą nowego CEO – Jeana Frederica Dufoura.</p>
<p><span id="more-19137"></span></p>
<p>Choć zapewne Polakom marka ZENITH kojarzy się w pierwszej kolejności ze specyficznymi stalowo-plastikowymi długopisami tudzież analogowymi aparatami produkcji radzieckiej, pod nazwą tą kryje się również szwajcarska zegarmistrzowska manufaktura. I to manufaktura licząca sobie już prawie 150 lat niebagatelnej historii i bogatej tradycji.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/favrejacot.jpg" rel="lightbox[19137]" title="Georges Favre-Jacot"><img class="alignright size-full wp-image-19154" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="Georges Favre-Jacot" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/favrejacot.jpg" alt="Georges Favre-Jacot" width="242" height="286" /></a>Firmę założył w 1865 roku szwajcarski gentleman-zegarmistrz imieniem Georges Favre-Jacot. Jej siedziba od dnia narodzin po dzień dzisiejszy mieści się w położnym w górach Jury Le Locle – jednym z kluczowych miejsc szwajcarskiej mapy zegarmistrzowskiej. Jej ideę natomiast od samego początku stanowiło pragnienie tworzenia wyjątkowych i maksymalnie precyzyjnych mechanicznych czasomierzy w zgodzie z najwyższymi szwajcarskimi standardami. Przez 146 lat istnienia firma zliczyła, podobnie zresztą jak i praktycznie każdy jej branżowy konkurent, serię wzlotów i upadków, z naciskiem na te pierwsze, nie rzadko zapisane złotymi literami w historii zegarmistrzostwa. Nagrodzona setkami prestiżowych nagród (w ilości 1420), niemal unicestwiona kwarcowym kryzysem (rok 1970), odrodzona dzięki uporowi i pasji Charlesa Vermota (1984), przejęta przez koncern LVMH (2000) i zdegradowana w oczach pasjonatów nieudolną polityką ekscentrycznego szefa Thierrego Natafa (2001-2009) marka święci dziś triumfy i wielki come-back pod wodzą jednego z najwyżej cenionych CEO w całej zegarkowej branży – Jeana Frederica Dufoura. W całej masie ważnych i kluczowych dat jest jednak jedna absolutnie kluczowa – 1969. W roku, w którym swoją podniebną przygodę zaczynały ponaddźwiękowy Concorde i Boeing 747 „Jumbo Jet” a dowódca kosmicznej misji Apollo 11, Neil Armstrong, jako pierwszy człowiek postawił stopę na powierzchni księżyca, w Le Locle powstał mechanizm o znaczeniu równie fundamentalnym dla zegarmistrzostwa, co wspomniane wydarzenia dla historii ludzkości. Kaliber ten, oceniany jako jeden z najznamienitszych w całej wielkie „historii kalibrów mechanicznych”, to El Primero – legenda chronografów, tj. mechanicznych stoperów odmierzających określone odcinki czasu.</p>
<p>Od 40 lat produkowany w niemal niezmienionej formie, dostarczany takim zegarkowym markom jak Rolex, PANERAI, Parmigiani, Ebel, Concord i Tag Heuer, El Primero jest bezbłędnie rozpoznawalnym znakiem firmowym manufaktury Zenith. Bijący z częstotliwością 36.000 wahnięć mechanizm z chronografem zdolnym mierzyć czas z dokładnością do 1/10 sekundy to żywa, mechaniczna ikona firmy. Kaliber, którego powstanie pochłania 9 miesięcy pracy angażującej 20 zegarmistrzów wykonujących łącznie 5500 operacji, w ubiegłym roku wreszcie wykorzystano w pełnej, należytej formie.</p>
<div id="attachment_19205" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/Untitled-1-copy1.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero z 1969 i 2010 roku"><img class="size-large wp-image-19205" title="El Primero z 1969 i 2010 roku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/Untitled-1-copy1-573x404.jpg" alt="El Primero z 1969 i 2010 roku" width="573" height="404" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero z 1969 i 2010 roku</p></div>
<p><strong>Striking 10th</strong></p>
<p>Kiedy Jean Frederic Dufour obejmował stery manufaktury ZENITH po będącym swoim zupełnym przeciwieństwem, totalnie niepasującym do firmy Thierry Natafie, jego pomysł na rezurekcję świetności marki był prosty i wydawać by się mogło, oczywisty. ZENITH miał znów być firmą o wizerunku klasycznej zegarmistrzowskiej manufaktury, czerpiącej garściami ze swej tradycji i niewątpliwych dokonań na polu zegarkowej mechaniki. Radykalne zredukowanie liczby referencji, porzucenie szalonej i stylistycznie koszmarnej (to oczywiście kwestia gustu) linii Defy i wreszcie właściwe potraktowanie El Primero miały być sposobem na osiągnięcie sukcesu – z jak najbardziej pozytywnym zresztą skutkiem.</p>
<p>Bijący 10 razy na każdą odmierzoną sekundę balans kalibru El Primero nigdy tak naprawdę nie został w pełni wykorzystany w zegarku, nigdy bowiem odczytanie tak precyzyjnie odmierzonego czasu nie było możliwe bezpośrednio z cyferblatu czasomierza. Nigdy aż do roku 2010 i premiery modelu Striking 10th – zegarka z komplikacją w pełni wykorzystującą możliwości legendarnego mechanizmu dzięki czytelnej, centralnej wskazówce stopera, wykonującej jeden pełny obrót po tarczy wyskalowanej w 10 sekundach, każdej podzielonej na dokładnie 10 części.</p>
<div id="attachment_19149" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst11.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero w wersji 4052 B"><img class="size-large wp-image-19149" title="El Primero w wersji 4052 B" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst11-573x381.jpg" alt="El Primero w wersji 4052 B" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero w wersji 4052 B</p></div>
<p>Bazujący na podstawowym kalibrze El Primero mechanizm modelu Striking 10th określono numerem 4052 B. Za funkcję wprawiającą sekundnik chronografu w nadnaturalnie szybki, 10 sekundowy pełny obrót odpowiada zintegrowany z mechanizmem, 11elementowy moduł kół zębatych, z jednym podwójnym o 100 zębach, wykonanym z krzemu. Jego zadaniem, mówiąc obrazowo, jest przekonwertowanie impulsów płynących z regulatora tak, aby centralnie umocowana wskazówka sekundowa poruszała się z prędkością 6krotnie większą, niż standardowa. Wspomniane 100 zębów odpowiada 100 skokom wskazówki, przypadającym na każde 10 upływających sekund.</p>
<div id="attachment_19151" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst9opis.jpg" rel="lightbox[19137]" title="moduł Striking 10th&quot;"><img class="size-large wp-image-19151" title="moduł Striking 10th&quot;" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst9opis-573x381.jpg" alt="moduł &quot;Striking 10th&quot;" width="573" height="381" /></a><p class="wp-caption-text">moduł &quot;Striking 10th&quot;</p></div>
<p>Wyposażony w 50godzinną rezerwę chodu werk ma 30m średnicy, 6.6mm grubości, koło kolumnowe i rzecz jasna, pracuje z częstotliwością 5Hz (czyli 36.000 wahnięć/h). Stoper, oprócz „10sekundowego” sekundnika, posiada sprzęgnięty z nim licznik 60 sekundowy oraz 60 minutowy, niestety bez możliwości mierzenia dłuższych odcinków czasu. Poza chronografem El Primero pokazuj aktualny czas i płynnie zmieniającą się w okolicach północy datę, ulokowaną w okienku na godzinie 6.</p>

<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst8/' title='zenithst8'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst8-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst8" title="zenithst8" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst3/' title='zenithst3'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst3" title="zenithst3" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst10/' title='zenithst10'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst10-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst10" title="zenithst10" /></a>

<p>Jak na legendarny kaliber i nową/starą filozofię marki przystało, na opakowanie Striking 10th wybrano klasyczny i sprawdzony wzór. Design zegarka inspirowany jest bezpośrednio (można nawet powiedzieć, że odpowiednio powielony) vintage’owym, oryginalnym modelem El Primero A386. Kosmetyczne zmiany nowej wersji dotyczą gabarytów koperty, pozycji datownika i drobnych elementów związanych z komplikacją. Pięknie wykonana, polerowana stalowa koperta z płynnie przechodzącymi w korpus uszami i delikatnym bezelem ma teraz 42mm średnicy (w stosunku do 38mm w oryginale) i 12.75mm grubości. Gdyby odjąć do tego wypukłe, mocno wystające ponad profil koperty szafirowe szkiełko, grubość zredukowała by się do mniej więcej 10mm – niewiele jak na chronograf z automatycznym naciągiem i kołem kolumnowym. Koperta wraz z idealnie grubym, podszytym gumową powłoką skórzanym aligatorem (dostępna jest również opcja na stalowej bransolecie), zapinanym na prostą, delikatną klamerkę, zapewnia przyjemny komfort noszenia ważny przy użytkowaniu codziennego zegarka. Użycie gumowej podszewki praktycznie eliminuj problem związany z potem, skutecznie niszczącym standardowe skórzane paski większości zegarków. Inne manufaktury powinny gremialnie skopiować to rozwiązanie.</p>
<p><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst21.jpg" rel="lightbox[19137]" title="tarcza Striking 10th"><img class="size-medium wp-image-19164 alignright" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="tarcza Striking 10th" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst21-300x199.jpg" alt="tarcza Striking 10th" width="300" height="199" /></a></p>
<p>W kopercie pod szkłem zamknięto srebrną, subtelnie ozdobioną szlifem słonecznym tarczę z charakterystycznymi dla oryginalnego El Primero trójkolorowymi, nachodzącymi na siebie tarczami chronografu i małej sekundy. Patrząc od lewej tarcze te to szaro-srebrny sekundnik, czarny totalizator 60minutowy oraz ciemnoniebieski (zdecydowanie ciemniejszy od tego widocznego na komputerowych wizualizacjach) totalizator 60sekundowy stopera. Wszystkie ozdobiono koncentrycznym giloszowaniem. Centralną, czerwoną wskazówkę chronografu wieńczy z jednego końca gwiazdką ZENITHA. Drugim koniec zaś „dotyka” najbardziej zewnętrznego pierścienia tarczy z podziałką 10sekundową. Cyferblat jest czytelny, proporcjonalny i idealnie skomponowany. Mówiąc szczerze nie zmienił bym ani jednego elementu, ani jednego detalu stylistycznego. Jedynie nachodzące na siebie małe tarcze pewnie nie każdemu przypadną do gustu, a ich układ ma pewien, choć nieprzesadnie znaczący wpływ na czytelność niektórych wskazań.</p>
<p><strong>Limitowana przyjemność</strong></p>
<p>Z punktu widzenia fenomenalności ZENITHA Striking 10th, do miana jego głównych wad urasta cena, a przede wszystkim limitacja. Powstanie dokładnie 1969 sztuk (rzecz jasna na część daty premiery kalibru El Primero), a sądząc po numerze testowanego egzemplarza zegarek już jest, lub lada moment będzie nieosiągalny. Limitacja na poziomie 2 tysięcy zegarków to z jednej strony dużo, z drugiej jednak niewiele, gdy spojrzeć na to, co otrzymujemy. Katalogowe $10.700USD przekłada się na klasyczny, bez zarzutu wykonany czasomierz z legendarnym, bardzo dokładnym i cieszącym oko kalibrem. Widoczne na mocno otwartym mechanizmie dekoracje to m.in. pasy Genewskie na szkieletowanym wahniku, perłowanie mostków, polerowane stalowe oraz termicznie barwione na niebiesko śrubki i &#8211; choć to nie element dekoracji &#8211; krzemowe, błękitno-fioletowe koło modułu Striking 10th.</p>
<div id="attachment_19169" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst1.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero Striking 10th na nadgarstku"><img class="size-large wp-image-19169" title="El Primero Striking 10th na nadgarstku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst1-573x388.jpg" alt="El Primero Striking 10th na nadgarstku" width="573" height="388" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero Striking 10th na nadgarstku</p></div>
<p>ZENITH El Primero Striking 10th to zegarek idealny – o ile określenie ideału jest w jakikolwiek sposób miarodajne czy możliwe. Magazyn REVOLUTION przyznał czasomierzowi tytuł Najlepszego Zegarka Męskiego (Best Men’s Watch) 2010 podkreślając, że Striking 10th jest idealnym odzwierciedleniem filozofii ZENITHA, polegającej na zawieraniu praktycznych innowacji i użytecznych funkcji w pięknych i stylowych czasomierzach. Z kolei na swoim blogu HODINKEE Benjamin Clymer, podsumowując recenzję Striking 10th napisał o jego niezwykłym sexapilu – tu także zgadzam się w pełnej rozciągłości. Zegarek ZENITHA to klasyka, elegancja i historia zamknięte w jednym kapitalnym czasomierzu, „uderzająco” dobrym („striking” – ang. „uderzający”). Najlepszym, jaki dane mi było recenzować do tej pory.</p>
<div id="attachment_19197" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst14.jpg" rel="lightbox[19137]" title="El Primero Striking 10th"><img class="size-large wp-image-19197" title="El Primero Striking 10th" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst14-573x371.jpg" alt="El Primero Striking 10th" width="573" height="371" /></a><p class="wp-caption-text">El Primero Striking 10th</p></div>

<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst7/' title='zenithst7'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst7-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst7" title="zenithst7" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst20/' title='zenithst20'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst20-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst20" title="zenithst20" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst19/' title='zenithst19'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst19-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst19" title="zenithst19" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst18/' title='zenithst18'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst18-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst18" title="zenithst18" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst15/' title='zenithst15'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst15" title="zenithst15" /></a>
<a href='http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/zenithst12/' title='zenithst12'><img width="150" height="150" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/07/zenithst12-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="zenithst12" title="zenithst12" /></a>

<p><strong>Na (+)</strong><br />
- vintagowy, piękny, dyskretny design<br />
- komfort użytkowania<br />
- legendarny, precyzyjny kaliber z historią<br />
- podszyty gumą pasek<br />
- ponadprzeciętny fun-factor<br />
- bardzo dobry stosunek jakość/cena<br />
- limitacja</p>
<p><strong>Na (–)</strong><br />
- luźny dysk datownika<br />
- nieco oporny reset stopera<br />
- chronograf tylko do 60 minut<br />
- limitacja</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="580" height="360" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/rSyDHB48jGM?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;hd=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="580" height="360" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/rSyDHB48jGM?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;hd=1" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła firma <strong>APART</strong>.</p>
<p><em>Opracowanie własne: Łukasz Doskocz</em><br />
<em> Zdjęcia: <a href="http://www.fotodaro.pl/" target="_blank">Dariusz Lewiński</a></em><br />
<em> Materiały pomocnicze: Zenith</em><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/test-zenith-el-primero-striking-10th/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TAG Heuer Carrera Calibre 16 Day-Date</title>
		<link>http://chronos24.pl/tag-heuer-carrera-calibre-16-day-date/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/tag-heuer-carrera-calibre-16-day-date/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jun 2011 08:06:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[Calibre 16]]></category>
		<category><![CDATA[Carrera]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[Day-Date]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[TAG Heuer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=18438</guid>
		<description><![CDATA[Z pozoru wydawać by się mogło, że nazwa najlepiej rozpoznawalnej kolekcji zegarków marki TAG Heuer – Carrera – pochodzi od legendarnego modelu samochodu Porsche. Zwłaszcza, że debiut zegarka przypadł dokładnie w tym samym roku co premiera kultowej 911-tki. W istocie jednak doskonale kojarzona przez każdego miłośnika czasomierzy nazwa ma zgoła inne, choć także motoryzacyjne pochodzenie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Z pozoru wydawać by się mogło, że nazwa najlepiej rozpoznawalnej kolekcji zegarków marki TAG Heuer – Carrera – pochodzi od legendarnego modelu samochodu Porsche. Zwłaszcza, że debiut zegarka przypadł dokładnie w tym samym roku co premiera kultowej 911-tki. W istocie jednak doskonale kojarzona przez każdego miłośnika czasomierzy nazwa ma zgoła inne, choć także motoryzacyjne pochodzenie.</p>
<p><span id="more-18438"></span></p>
<p>Jack W. Heuer – legendarny zegarmistrz marki – zaprojektował i stworzył zegarek, któremu imię nadał na cześć jednego z najbardziej niebezpiecznych wyścigów samochodowych w historii motoryzacji – Carrera Panamericana Mexico. Rozegrana zaledwie pięć razy impreza (w latach 1950-54) przyciągała na świeżo oddaną do użytku autostradę Panamerican Highway przedstawicieli praktycznie każdej kategorii sportów motorowych znanych na świecie. Pięć kolejnych imprez pochłonęło łącznie życie 27 zawodników, aż po tragicznym wyścigu na torze Le Mans w roku 1955 (w następstwie wypadku Pierra Levegha śmierć poniosło 83 widzów oraz sam kierowca) imprezę uznano za niebezpieczną i została zamknięta. Raptem pięć lat wystarczyło jednak, aby stworzyć zupełnie nową jakość w sportach motorowych. W Carrera Panamericana Mexico udział wzięła całą gama najznamienitszych w owych czasach kierowców wyścigowych, ścigających się w pojazdach technologicznie daleko wyprzedzających motoryzację przełomu XX wieku. Uczestnikiem imprezy był m.in. Argentyńczyk Juan-Manuel Fangio, prywatnie miłośnik i posiadacz zegarków Heuer’a.</p>
<div id="attachment_18450" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera16.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera z 1964 roku "><img class="size-medium wp-image-18450" style="margin-top: 20px; margin-bottom: 20px;" title="Carrera z 1964 roku " src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera16-300x239.jpg" alt="Carrera z 1964 roku " width="300" height="239" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera z 1964 roku </p></div>
<p>Idea projektu czasomierza Jacka Heuera, nazwanego na część meksykańskiego wyścigu, polegała na stworzeniu prostego, czytelnego, elegancko-sportowego czasomierza nawiązującego designem do ukochanej przez twórcę motoryzacji. Finalny projekt chronografu Carrera powstał w roku 1963, a jego oficjalna premiera odbyła się rok później, początkując produkcję jednej z najlepiej rozpoznawalnych kolekcji sportowych zegarków w historii zegarmistrzostwa. Przez lata powstała niezliczona ilość modeli Carrery. Do tych najważniejszych zaliczyć należy model z automatycznym naciągiem w postaci kalibru 11 z roku 1969 (oryginał miał naciąg ręczny) czy kompletnie łamiącą koncepcję i projekt pierwowzoru awangardową kolekcję Grand Carrera z roku 2007, która zresztą jest jedynym jak do tej pory odstępstwem marki od wzorca Carrery nakreślonego przez Jacka W. Heuera przeszło 45 lat temu.</p>
<p>Recenzowany model chronografu Carrera w wersji Day-Date zadebiutował kilka lat temu jako największy w historii serii (gabarytowo), nieco przestylizowany model.</p>
<p><strong>Design</strong></p>
<div id="attachment_18455" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera2.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera Calibre 16 Day-Date"><img class="size-large wp-image-18455" title="Carrera Calibre 16 Day-Date" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera2-573x382.jpg" alt="Carrera Calibre 16 Day-Date" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera Calibre 16 Day-Date</p></div>
<p>Od kiedy sięgam pamięcią model TAG Heuer Carrera był jednym z moich absolutnie ulubionych stylistycznie zegarków. Szczególnie doskonale znana wersja Carrera Tachymetre w stalowej kopercie, na stalowej bransolecie i z czarną tarczą ozdobioną jedynie srebrnymi ringami totalizatorów chronografu była moim wielkim, zegarkowym marzeniem. Projekt pana Heuera zakładający minimalizm, czytelność i elegancję nigdy się nie zestarzał, mimo przecież dynamicznie zmieniających się w branży zegarkowej trendów. Elegancka Carrera ze sportowym smaczkiem w postaci zewnętrznego bezela ze skalą tachymetru, to zegarek w moim odczuciu stylistycznie kompletny. I, choć nie oferuje wielkich zegarmistrzowskich rozwiązań ani szczególnie wybitnego poziomu wykonania, jest jednym z najpopularniejszych chronografów (marka podaje, że 1 na 3 kupowane chronografy pochodzi z manufaktury TAG’a).</p>
<p>Carrea Day-Date była, tak przypuszczam, lekkim skłonieniem się nowym trendom. Przede wszystkim projektanci marki wyszli naprzeciw rosnącym gabarytom zegarków i stworzyli model w dużej, powiększonej o 2mm kopercie ze stali szlachetnej (teraz mierzącej 43mm), na szczęście zachowując jej formę i kształty. Niezmienione pozostały wiec nieco kanciaste, długie uszy oraz stalowy pierścień tachymetryczny. Lekko przeprojektowano jedynie koronkę z lakierowanym logo firmy i przyciski z dodanymi elementami kolorystycznymi, powtórzonymi również na czarnej tarczy (zegarek dostępny jest także w brązowej i białej kolorystyce).</p>
<div id="attachment_18458" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera9.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera - detale tarczy"><img class="size-medium wp-image-18458" style="margin-top: 20px; margin-bottom: 20px;" title="Carrera - detale tarczy" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera9-300x200.jpg" alt="Carrera - detale tarczy" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera - detale tarczy</p></div>
<p>Największe zmiany designerskie zaszły właśnie na cyferblacie. Tu niestety postanowiono pójść pod prąd założeniom Jacka Heuera i wzbogacono tarczę o wiele niekoniecznie potrzebnych czy słusznych elementów. Prosta do tej pory tarcza Carrery w modelu Day-Date jest nieco przeładowana. Najbardziej chybionym, niepotrzebnym i zwyczajnie nieładnym elementem projektu są duże, nakładane, cyfrowe indeksy minutowe, które zastąpiły obecne w innych wersjach prostsze rozwiązania. Zaaplikowanie na cyferblacie 12 dużych liczb przytłacza resztę elementów, a dodatkowo wypolerowane na wysoki połysk indeksy są gorzej widoczne i czytelne – choć to zależy od kąta padania światła. Niepotrzebne było również umieszczenie dużej liczby napisów, w tym zupełnie zbędny „Automatic Chronograph” wokół tarczy małej sekundy, na godzinie 9.</p>
<div id="attachment_18485" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera5.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera Calibre 16 Day-Date"><img class="size-large wp-image-18485" title="Carrera Calibre 16 Day-Date" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera5-573x382.jpg" alt="Carrera Calibre 16 Day-Date" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera Calibre 16 Day-Date</p></div>
<p>Z drugiej strony dobrze wkomponowany został podwójny datownik z dniem tygodnia i miesiąca (na godzinie 3) oraz dodające smaczku i elegancji stalowe logo TAG Heuer, nałożone na tarczę powyżej ładnie obramowanych okienek datownika. Gdyby projektanci zegarka nie zdecydowali się na aplikację wielkich stalowych indeksów i inskrypcji, to w zestawieniu z zachowanymi z poprzednich wersji wskazówkami, obwódkami totalizatorów stopera, tachymetrem i stalową konstrukcją (również bardzo przyjemną i ładną bransoletą z satynowano-polerowanymi ogniwami) Carrera Day-Date byłaby zegarkiem bliskim ideałowi – oczywiście w swojej kategorii. Powiększenie koperty do 43mm także zaliczam na plus, choć zegarek sprawia wrażenie dużego i być może 42mm byłyby rozwiązaniem lepszym.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<div id="attachment_18465" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera11.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Calibre 16 = Valjoux 7750"><img class="size-large wp-image-18465" title="Calibre 16 = Valjoux 7750" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera11-573x382.jpg" alt="Calibre 16 = Valjoux 7750" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Calibre 16 = Valjoux 7750</p></div>
<p>TAG Heuer, jak zresztą wielu innych szwajcarskich producentów zegarków, ma dziwną tendencję opisywania stosowanych przez siebie kalibrów własnymi nazwami, choć de facto 99% z nich pochodzi od zewnętrznych dostawców. Recenzowany zegarek napędza mechanizm opatrzony nazwą Calibre 16, czyli w rzeczywistości Valjoux 7750 w praktycznie oryginalnej wersji. Doskonale znany z napędzania całej gamy mechanicznych chronografów mechanizm, tworzony przez manufakturę ETA, wyposażony jest w podstawowy stoper oraz datownik ze wskazaniem dnia miesiąca i tygodnia. Chronograf pozwala odmierzać czas do maksymalnie 12 godzin.<br />
Calibre 16/Valjoux 7750 posiada automatyczny naciąg w postaci centralnie umieszczonego wahnika, 42-godzinną rezerwę chodu i balans pracujący z częstotliwością 28.800 A/h. Ta ostatnia wartość oznacza, że stoper mierzy czas z dokładnością do ¼ sekundy (odpowiednia podziałka umieszczona jest na wewnętrznym pierścieniu tarczy).</p>
<p>Niestety także w kwestii dekoracyjnej kaliber napędzający opisywanego TAG’a nie prezentuje niczego specjalnego. Jedyną dekoracją i jednocześnie modyfikacją dokonaną przez markę jest częściowo szkieletowany, grawerowany rotor, ozdobiony pasami genewskimi. Motyw ten pojawia się także na jednym z mostków. Dodatkowo płyta bazowa udekorowana jest perłowaniem. Jak na mechanizm widoczny w pełnej krasie przez szafirowy dekiel to niezbyt wiele.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<div id="attachment_18470" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera4.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask"><img class="size-large wp-image-18470" title="Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera4-573x382.jpg" alt="Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Calibre 16 i sygnowane zapięcie na zatrzask</p></div>
<p>Zmiany wprowadzone przez projektantów TAG Heuer do modelu Carrera Day-Date odbiły się także na jego wartościach użytkowych. Duża koperta wraz z solidną, stalową bransoletą robi spore wrażenie (zegarek wygląda na większy) i sporo waży, obniżając komfort codziennego noszenia (choć tu prostym rozwiązaniem jest zmiana na skórzany pasek). Jeśli jednak posiadacz zdecyduje się na noszenie zegarka na zintegrowanej bransolecie z bardzo przyjemnym zapięciem, nie będzie zawiedziony. Jedynym jej minusem jest brak jakiejkolwiek mikroregulacji – dopasowanie rozmiaru do nadgarstka odbywa się za pomocą zdejmowania lub dokładania ogniw i jest mało precyzyjne. W moim przypadku idealne przypasowanie nie było możliwe.</p>
<p>Jak każdy zegarek wyposażony w Valjoux 7750, tak i obsługa testowanej Carrery jest łatwa, prosta i przyjemna. Stoper chodzi płynnie, wskazanie minut przeskakuje w odpowiednim momencie gwarantując precyzję. Mała niedogodność związana jest z datownikiem, a konkretnie z czasem, jaki zajmuje zmiana daty na następny dzień. Proces rozpoczyna się w okolicach godziny 23 i trwa, lekko licząc do godziny 1 dnia następnego, więc przez całe 2 godziny dwa dyski mozolnie zmieniają swoje położenie o raptem 1 stopień.</p>
<p>Średnio prezentuje się łatwość odczytywania wskazania czasu, czyli po prostu aktualnej godziny. Smukłe, polerowane stalowe wskazówki na tle dość zajętej tarczy są momentami słabo widoczne (szczególnie nad datownikiem i tarczami stopera). W ciemności wskazówki świecą, dzięki niewielkiej ilości luminowy, dość intensywnie, lecz krótko.</p>
<p><strong>Video – TAG Heuer Carrera</strong></p>
<p><object width="580" height="465"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/G7-3qiYQuV4?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="465" src="http://www.youtube.com/v/G7-3qiYQuV4?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Jak zaznaczyłem wcześniej, jestem fanem kolekcji Carrera od wielu lat, a to nieco zmienia optykę patrzenia na ten konkretny zegarek. Mimo wszystkich wymienionych i opisanych niedociągnięć, model Calibre 16 Day-Date ma to, co każda Carrera od dnia narodzin linii – ducha sportowej elegancji. Przez to pompatyczne nieco określenie rozumiem zawartą w kolekcji czasomierzy Carrera myśl przewodnią Jacka W. Heuera (dziś honorowego prezydenta marki). Naręczne chronografy sygnowane nazwą serii miało charakteryzować minimalistyczne wzornictwo i sportowy (motoryzacyjny) sznyt.</p>
<div id="attachment_18475" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera15.jpg" rel="lightbox[18438]" title="Carrera Calibre 16 Day-Date"><img class="size-large wp-image-18475" title="Carrera Calibre 16 Day-Date" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarrera15-573x382.jpg" alt="Carrera Calibre 16 Day-Date" width="573" height="382" /></a><p class="wp-caption-text">Carrera Calibre 16 Day-Date</p></div>
<p>Choć minimalizm w przypadku recenzowanego modelu został nieco zatracony, a wprowadzone zmiany niekoniecznie trafiają w mój gust, to ta wersja kultowego TAG’a znajdzie z pewnością swoje grono odbiorców. Szczególnie tych o nieco większych nadgarstkach, kochających motoryzację, z którą bezbłędnie kojarzy się logo firmy. Dla siebie wybrałbym pewnie najnowszy model Carrery z manufakturowym kalibrem 1887, co w połączeniu z pachnącym nowością Porsche 911 Carrera (najlepiej w wersji GT) dałoby iście zabójczą kompozycję.</p>
<p><em><strong>Zegarek do testów użyczyła firma WPC Sp. z o.o. (oficjalny dystrybutor marki TAG Heuer na Polskę)</strong></em></p>
<p><strong>TAG Heuer Carrera Calibre 16 Day-Date</strong></p>
<p>Referencja: CV2A10.BA0796<br />
Kaliber: Calibre 16 (Valjoux 7750)<br />
Kamienie: 25<br />
Rezerwa chodu:42 godziny<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 43mm<br />
Grubość koperty: 14mm<br />
Wodoszczelność: 100m</p>
<p><strong>Końcowa ocena</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-18446" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/tagcarreradaydate.jpg" alt="" width="272" height="168" /></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-18447" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/06/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /></p>
<div class="podpis">opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
zdjęcia: Jakub Filip Szymaniak<br />
materiały pomocnicze: TAG Heuer</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/tag-heuer-carrera-calibre-16-day-date/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IWC Portuguese Yacht Club</title>
		<link>http://chronos24.pl/iwc-portuguese-yacht-club/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/iwc-portuguese-yacht-club/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 May 2011 21:34:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[IWC]]></category>
		<category><![CDATA[IWC Schaffhausen]]></category>
		<category><![CDATA[Portuguese]]></category>
		<category><![CDATA[Portuguese Yacht Club]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=17753</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy w latach 30-tych do manufaktury w Schaffhausen przybyło dwóch portugalskich handlarzy &#8211; Rodrigues i Teixeria &#8211; zapewne nie zdawali sobie sprawy, że złożone przez nich zamówienie zapoczątkuje jedną z najznamienitszych zegarkowych sag naszych czasów. Zamówienie to opiewało na zamknięty w stalowej kopercie zegarek naręczny łączący w sobie wszystkie zalety morskiego chronometru na czele z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Kiedy w latach 30-tych do manufaktury w Schaffhausen przybyło dwóch portugalskich handlarzy &#8211; Rodrigues i Teixeria &#8211; zapewne nie zdawali sobie sprawy, że złożone przez nich zamówienie zapoczątkuje jedną z najznamienitszych zegarkowych sag naszych czasów. Zamówienie to opiewało na zamknięty w stalowej kopercie zegarek naręczny łączący w sobie wszystkie zalety morskiego chronometru na czele z niezawodnością i precyzją. </p>
<p><span id="more-17753"></span></p>
<p>W roku 1939 powstał pierwszy, ochrzczony imieniem Portuguese, czasomierz w dużej (a jak na tamte czasy i standardy, wręcz olbrzymiej) stalowej kopercie z ręcznie nakręcanym kalibrem przeniesionym żywcem z zegarka kieszonkowego typu „hunter” (z koronką po prawej stronie i małą sekundą na godzinie 6). Zegarek ten, przełomowy z perspektywy czasu, w którym powstał, dał początek jednej z najlepiej rozpoznawalnych i cenionych kolekcji zegarkowych w historii – Portuguese (u nas nazywanej Portugalczyk).</p>
<div id="attachment_17771" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-17771" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="IWC Yacht Club (1967)" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/img56475068-300x210.jpg" alt="IWC Yacht Club (1967)" width="300" height="210" /><p class="wp-caption-text">IWC Yacht Club (1967)</p></div>
<p>Połowa lat 60-tych ubiegłego wieku przyniosła nowy sposób spędzania wolnego czasu. Europejska elita po uporaniu się z powojenną traumą zaczęła wieść coraz bardziej luksusowe i rozrywkowe życie. Jedną z ulubionych form odpoczynku stały się podróże i relaks na pokładach własnych, prywatnych jachtów, coraz liczniej pojawiających się na wodach Morza Śródziemnego, a nawet małych, lokalnych akwenów. To właśnie wtedy manufaktura IWC, wychodząc naprzeciw rosnącemu zapotrzebowaniu na adekwatne do nowej formy aktywności zegarki, stworzyła specjalną kolekcję Yacht Club. Nazwa oraz parametry techniczne zegarka miały bezbłędnie kojarzyć się z luksusem w lekko sportowym wydaniu. Automatyczne modele YC z lat 60-tych i 70-tych stały się prawdziwymi ikonami marki, marzeniem kolekcjonerów i jednymi z najlepiej sprzedających się zegarków w całej, bogatej historii marki. Prawie 37mm koperta, automatyczny mechanizm z podstawowym zestawem wskazań i 100m wodoszczelności dawało w rezultacie czasomierz wręcz idealnie dopasowany do potrzeb żeglującego klienta.</p>
<p>W ubiegłym roku, prawie pół wieku po premierze oryginalnego Yacht Cluba, manufaktura IWC Schaffhausen reaktywowała kultową i doskonale kojarzącą się wszystkim nazwę w zupełnie nowej i nijak nie podobnej do pierwowzoru wersji. Przypisany do kolekcji Portuguese, nowy Yacht Club, choć od oryginału różni się dokładnie wszystkim oprócz nazwy, można, z lekką dozą marketingowego fantazjowania, uznać za współczesną interpretację luksusowego zegarka quazi-sportowego dla posiadacza luksusowego jachtu… i nie tylko.</p>
<p><strong>Design</strong></p>
<div id="attachment_17775" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview4.jpg" rel="lightbox[17753]" title="Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami"><img class="size-large wp-image-17775" title="Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview4-573x429.jpg" alt="Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">Yacht Club - srebrna tarcza z nakładanymi, stalowymi indeksami</p></div>
<p>Jest kilka stylistycznych detali, które znakomicie definiują całą kolekcję Portuguese: minutowy ring okalający tarczę, zwany Railway Track (z racji tego, że przypomina tory kolejowe), nakładane na tarczę arabskie indeksy o charakterystycznym kroju czcionki oraz, również aplikowane ręcznie na powierzchnię tarczy, prostokątne indeksy godzinowe z masą luminescencyjną. Te, w połączeniu z czystą, czytelną tarczą znajdziemy w każdym z „Portugalczyków” – również w Yacht Clubie. Tworząc jedyny w kolekcji zegarek o sportowym zacięciu, projektanci z Schaffhausen umiejętnie połączyli charakterystyczne elementy DNA linii i elementy sportowe, nadające zegarkowi własnego charakteru.</p>
<p>Na pierwszy rzut oka Yacht Club bezbłędnie kojarzy się z linią Portuguese &#8211; i jest to niewątpliwie wartość dodana. Srebrna tarcza (dostępny jest również bardziej sportowy model z czarną i antracytową, przy złotej kopercie) w dużej mierze przypomina tę znaną z modelu Chronograph. Oprócz wspomnianych indeksów i pierścienia minutowego dołożono najbardziej zewnętrzny, okalający tarczę pod lekkim kątem ring z podziałką sekundową (dla stopera) oraz małe okienko datownika na godzinie 3. Podstawowa różnica dotyczy jednak totalizatorów chronografu. Dzięki manufakturowemu kalibrowi 89360 (o którym szerzej za chwilę) totalizatory stopera: 60-minutowy i 12-godzinny, zintegrowane są w jedną tarczę &#8211; niczym zegarek w zegarku. Rozwiązanie to ma swoje plusy i minusy, na pewno jednak znacznie upraszcza całą kompozycję, potęgując wrażenie bardziej casualowego, niż stricte sportowego czasomierza. Jedne kolorystyczne detale na monochromatycznym cyferblacie to krwistoczerwona wskazówka sekundowa chronografu oraz indeksy 12 i 60 na jego totalizatorze.</p>
<div id="attachment_17777" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview1.jpg" rel="lightbox[17753]" title="stylizowana osłona koronki i przyciski stopera"><img class="size-medium wp-image-17777" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="stylizowana osłona koronki i przyciski stopera" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview1-300x225.jpg" alt="stylizowana osłona koronki i przyciski stopera" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">stylizowana osłona koronki i przyciski stopera</p></div>
<p>Bardzo mocnym punktem Yacht Cluba jest koperta. Wykonana została ze szlachetnej stali i ma średnicę 45.4mm i grubość 14.5mm – czyniąc zegarek największym w historii kolekcji Portuguese (a przez wąski pierścień i dużą tarczę wrażenie rozmiaru jest jeszcze spotęgowane). Przyjrzenie się jej z bliska odkrywa całe piękno i ogrom pracy, jaki włożono w wykończenie. Większość powierzchni wypolerowano na wysoki połysk (włącznie z wąskim lekko wychodzącym poza obręb reszty koperty bezelem) – co niestety ma także swój wielki minus w postaci wręcz magnetycznego przyciągania zarysowań. Jedyną satynowaną powierzchnią są boki koperty płynnie przechodzące w masywne uszy, z góry polerowane.</p>
<div id="attachment_17793" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview10.jpg" rel="lightbox[17753]" title="stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia"><img class="size-medium wp-image-17793" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview10-300x225.jpg" alt="stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">stalowe zapięcie z pieczęcią Probus Scafusia</p></div>
<p>Świetny stylistyczny smaczek ulokowany jest po prawej stronie obudowy. Sygnowana pieczęcią „Probus Scafusia” koronka oraz przyciski chronografu chronione są „przyklejoną” do koperty osłoną przypominającą detale luksusowych jachtów. Same przyciski chronografu również odzwierciedlają marynistyczne konotacje – ich kształt przypomina pachołki służące do cumowania łodzi przy nabrzeżu portowym. Zgodnie z duchem sportowego charakteru Yacht Cluba zegarek dostarczany jest na ładnie zintegrowanym z kopertą gumowym, masywnym i ponad miarę długim pasku z delikatnym wzorem wytłoczonym w jego środkowej części i specjalnym tłoczeniem na spodzie, które zapobiega nadmiernemu poceniu się ręki. Pasek zapina się na piękne stalowe zapięcie z logo Probus Scafusia i skontrastowanymi, satynowano-polerowanymi powierzchniami.</p>
<p>Koperta z obu stron zwieńczona jest szafirowym szkłem. Od strony tarczy jest ono delikatnie wypukłe i pokryte obustronną powłoką antyrefleksyjną. Pełniąc rolę dekla szkło otoczone jest stalowym pierścieniem z wygrawerowanymi nazwami modelu, w tym stosowaną rzadziej niemiecką wersją nazwy kolekcji – Portugieser.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<div id="attachment_17767" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><img class="size-large wp-image-17767" title="kaliber IWC 89360" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwc89360-573x458.jpg" alt="kaliber IWC 89360" width="573" height="458" /><p class="wp-caption-text">kaliber IWC 89360</p></div>
<p>Komplikacja mechanicznego stopera, nazywana popularnie „chronografem”, jest jedną z najbardziej wymagających zegarmistrzowskich komplikacji, czego dowodem może być choćby fakt stworzenia pierwszego funkcjonalnego chronografu dużo później, niż pierwszego repetiera, torubillonu czy wiecznego kalendarza. Po dziś dzień posiadanie w kolekcji własnego kalibru z chronografem jest powodem do dumy każdej manufaktury. Dość powiedzieć, że w całej masie zegarkowych marek niewiele jest takich, które mają możliwość wyposażania zegarków w swój „in-housowy” werk z mechaniczną funkcją rejestrowania danego odcinka czasu. Kaliber 89360, napędzający Portuguese Yacht Club, jest dowodem klasy i poziomu zegarmistrzostwa manufaktury IWC. Proces jego tworzenia zajął projektantom firmy pełne 4 lata. Owocem pracy jest kilka technicznych rozwiązań unikatowych dla werku sygnowanego znakiem jakości marki &#8211; „Probus Scafusia”. Podstawowym założeniem, na jakim skupili się projektanci, było zintegrowanie wskazań stopera w jednym punkcie, na jednej tarczy, niczym zegarek w zegarku. W rezultacie totalizator godzinowy i minutowy połączone są w jedną małą tarczę (umieszczoną na godzinie 12) z dwoma wskazówkami pokazującymi odpowiednio upływające minuty i godziny. Stoper pozwala zmierzyć czas do maksymalnie 12 godzin. Bonusową funkcją stopera jest tzw.”flyback” – powracająca wskazówka sekundowa, pozwalająca na natychmiastowe rozpoczęcie nowego pomiaru, bez konieczności resetowania stopera w tradycyjny sposób (czyli kolejno start, stop, reset, start).</p>
<p>Drugim patentowym rozwiązaniem zastosowanym w mechanizmie jest automatyczny naciąg na bazie rozwiązania stworzonego przez legendarnego zegarmistrza IWC – Alberta Pellatona. W kalibrze 89360 użyto pary podwójnych kół zapadkowych i dźwigienek oraz czegoś na kształt wała korbowego (crankshaft) dla poprawienia wydajności naciągu. Efektywność wzrosła o mniej więcej 30% (wedle danych firmy). Drobny, aczkolwiek mocno drażniący minus naciągu Pellatona w recenzowanym mechanizmie to jego dość głośna i nieprzyjemna dla ucha praca. Dodatkowo kaliber doposażony jest w specjalny mostek absorbujący wszelkie drgania oraz centralne koło chronografu z 240 specjalnie profilowanymi zębami minimalizującymi efekt skoku wskazówki sekundowej przy starcie stopera. Sercem werku jest koło kolumnowe odpowiedzialne za maksymalnie precyzyjny start, stop i reset mechanizmu jak również wspomniany „flyback”.</p>
<div id="attachment_17779" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview3.jpg" rel="lightbox[17753]" title="szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem"><img class="size-large wp-image-17779" title="szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview3-573x429.jpg" alt="szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">szafirowy dekiel z widocznym, masywnym wahnikiem</p></div>
<p>Regulowany złotymi śrubkami balans wyposażony jest w sprężynę włosową Niverox i pracuje z częstotliwością 4Hz (28.800 A/h). Pełny naciąg sprężyny gwarantuje 68 godzin rezerwy chodu. Kaliber posiada także funkcję stop-sekundy i szybkiej korekty datownika – bezpośrednio za pomocą zakręcanej koronki. Na bardzo dobrym poziomie stoi dokładność chodu zegarka. Wedle wartości zmierzonych przez magazyn WatchTime (numer „Luty 2011”) kaliber osiąga średnią odchyłkę, we wszystkich testowych pozycjach, na poziomie -0.3s z włączonym i -0.8s z wyłączonym stoperem. Maksymalna różnica między wszystkimi pozycjami wyniosła 4s. W testowanym przez nas egzemplarzu wartości te oscylowałyby z pewnością na zbliżonym poziomie. Odchyłka obserwowana gołym okiem nie wyniosła więcej niż 1 -2 sekundy na dobę. Warto zaznaczyć, że pracujący chronograf nie ma znaczącego wpływu na dokładność zegarka.</p>
<p>Dość oszczędne podejście widać w udekorowaniu elementów kalibru 89360. Płyta bazowa wykończona jest perłowaniem, mostki zaś koncentrycznym wzorem przypominającym pasy genewskie. Duży, szkieletowany wahnik ozdobiono grawerowaną pieczęcią Probus Scafusia i informacją o wielkości rezerwy chodu. Jedynym dodatkowym elementem zdobienia są wypolerowane główki śrubek. Próżno zaś szukać polerowanych krawędzi czy termicznie barwionych na niebiesko śrubek, a niektóre wycięte z jednego kawałka szczotkowanej stali elementy wyglądają dość surowo i przeciętnie estetycznie.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<div id="attachment_17781" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview9.jpg" rel="lightbox[17753]" title="Portuguese Yacht Club na nadgarstku"><img class="size-large wp-image-17781" title="Portuguese Yacht Club na nadgarstku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview9-573x429.jpg" alt="Portuguese Yacht Club na nadgarstku" width="573" height="429" /></a><p class="wp-caption-text">Portuguese Yacht Club na nadgarstku</p></div>
<p>Portuguese Yacht Club to zdecydowanie duży zegarek na raczej spora rękę – na mniejszej może sprawiać wrażenie budzika, choć układa się i prezentuje nie najgorzej. Lekko ponad 45mm średnicy, 14.5mm grubości i 137g wagi czuć na nadgarstku, choć nie jest to uczucie w jakikolwiek sposób przeszkadzające. Płaski dekiel w połączeniu z wyprofilowanymi uszami pozwala zegarkowi dobrze układać się na przegubie, a gumowy pasek jest na tyle miękki, że dobrze okala rękę przytrzymując całość w miejscu. Niestety są przynajmniej dwa, a nawet trzy wyraźne czynniki, które negatywnie wpływają na ocenę użytkowania zegarka IWC. Pierwszym jest klamra. Stalowe, zapinane na zatrzask zapięcie pozbawione jest przycisków, przez co odpinanie go wymaga użycia sporej siły. A kiedy końcowa część paska jest przewleczona przez dwie gumowe szlufki, jest to czynność mocno utrudniona i po prostu niewygodna.</p>
<div id="attachment_17784" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview6.jpg" rel="lightbox[17753]" title="Portuguese Yacht Club"><img class="size-medium wp-image-17784" style="margin-top: 15px; margin-bottom: 15px;" title="Portuguese Yacht Club" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcycreview6-300x168.jpg" alt="Portuguese Yacht Club" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">Portuguese Yacht Club</p></div>
<p>Druga niedogodność dotyczy podstawowej funkcji czasomierza – stopera. Manufakturowy kaliber 89360 napędzający zegarek jest, mówiąc obrazowo, dość sztywną konstrukcją. Co to oznacza? Operowanie stoperem jest mało komfortowe. Przyciski dość „ciężko chodzą”, a ich przyciskanie wymaga większej siły, niż mogłoby się wydawać – choć z drugiej strony to urok większości chronografów z kołem kolumnowym. Wpływa to oczywiście na precyzje pomiaru – z drugiej strony pytanie, komu niedokładność ta będzie przeszkadzała. Niekoniecznie dobrym z punktu widzenia funkcjonalności rozwiązaniem jest również zintegrowanie obu wskazań chronografu na jednym totalizatorze. Płynnie poruszająca się wskazówka minutowa stopera jest słabo czytelna, również przez mały rozmiar totalizatora a więc i skali minutowej, która się z tą wskazówką zlewa. Niepokojący jest także fakt, że wskazówka ta czasami nie trafia w poszczególne indeksy minutowe w momencie, kiedy sekundowa przechodzi przez 0 – choć tu nie potrafię stwierdzić, czy to przypadłość tego egzemplarza, czy wszystkich modeli Yacht Club.</p>
<p>Sporym minusem zegarka jest również jego wodoszczelność. Jak na sportowy czasomierz, dedykowany dodatkowo aktywności &#8222;nawodnej&#8221; &#8211; poziom WR określony na 60m to stanowczo za mało. Ba&#8230; większość współcześnie tworzonych zegarków klasycznych może się poszczycić większym poziomem wodoszczelności niż sportowe IWC, które teoretycznie stawi czoła jedynie lekkiemu zachlapaniu.</p>
<p>Podstawowe elementy obsługi czasomierza nie sprawiają żadnych kłopotów. Po odkręceniu koronki intuicyjnie dokręca się mechanizm (w razie konieczności), ustawia aktualny czas i datę. Przy obu tych czynnościach pomocne są odpowiednio: stop-sekunda i szybka korekta datownika.</p>
<p>Jedna niezaprzeczalna wartość rekompensuje (do pewnego stopnia) wszystkie minusy dotyczące użytkowania Yacht Cluba. Zegarek jest po prostu bardzo ładny, odpowiednio czytelny (mimo, że srebrne wskazówki na jasnym tle nie są może idealnym zestawieniem) i więcej niż porządnie wykonany.</p>
<p><strong>Prezentacja video</strong></p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="360" src="http://www.youtube.com/v/rifP47Ot9nw?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Kampania promocyjna nowego Yacht Cluba przedstawiała kapitana Patrica Quesnela na pokładzie luksusowego jachtu Moon Bird, z sekstantem w ręku i oczywiście zegarkiem IWC na nadgarstku. Sugestia, jakoby czasomierz był idealnym kompanem elegancko ubranego dżentelmena oddającego się przyjemności rejsu na pokładzie ekskluzywnej łodzi, jest jak najbardziej słuszna – jeśli dysponujesz taka jednostką, zegarek jest wręcz dla Ciebie stworzony. Jeśli jednak, co bardziej prawdopodobne, jesteś „jedynie” miłośnikiem klasowych mechanicznych czasomierzy, nowe IWC jest równie dobrym wyborem. Zegarek ma kilka wyraźnych wad (włącznie z dość wysoką ceną), niemniej jednak jest to porządny, świetnie wykonany i piękny zegarek. Stylistyka „Portugalczyka”, sportowe zacięcie, własny kaliber i niewątpliwy prestiż marki dają dużo satysfakcji i bez cienia wątpliwości cieszą oko. Yacht Club jest solidnym i wyważonym dopełnieniem genialnej kolekcji Portuguese.</p>
<div id="attachment_17812" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/02_PG_Yacht_Club_Mood_4c.jpg" rel="lightbox[17753]" title="kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club"><img class="size-large wp-image-17812" title="kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/02_PG_Yacht_Club_Mood_4c-573x355.jpg" alt="kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club" width="573" height="355" /></a><p class="wp-caption-text">kapitan Patrice Quesnel: w reku sekstant, na nadgrastku Yacht Club</p></div>
<p><strong>IWC Portuguese Yacht Club</strong><br />
Referencja: IW390206<br />
Kaliber: 89360<br />
Kamienie: 40<br />
Rezerwa chodu: 68 godzin<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 45.4mm<br />
Grubość koperty: 14.5mm<br />
Wodoszczelność: 60m</p>
<p><strong>Końcowa ocena</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-17828" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/iwcyc1.jpg" alt="" width="272" height="168" /></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-17760" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/05/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /></p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła manufaktura <strong>IWC Schaffhausen</strong>.</p>
<div class="podpis">zdjęcia: Łukasz Doskocz; IWC<br />
opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
materiały pomocnicze: WatchTime</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/iwc-portuguese-yacht-club/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VULCAIN Cricket Anniversary Heart</title>
		<link>http://chronos24.pl/vulcain-cricket-anniversary-heart/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/vulcain-cricket-anniversary-heart/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Apr 2011 08:04:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[alarm]]></category>
		<category><![CDATA[Anniversary Heart]]></category>
		<category><![CDATA[Cricket]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Vulcain]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=17401</guid>
		<description><![CDATA[Własny mechaniczny alarm, bogata historia, niezwyli amabasadorowie i licząca sobie ponad półtora wieku tradycja, to wartości charakteryzujące manufakturę VULCAIN. Rocznicowy model Anniversary Heart jest tego doskonałym odzwierciedleniem. Jest wiele sposobów, jakimi marki zegarkowe promują swoje produkty, celem przekonania do nich potencjalnego klienta. Dzisiaj podstawową drogą do tego celu jest wszechobecny marketing. Niestety często marketing ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Własny mechaniczny alarm, bogata historia, niezwyli amabasadorowie i licząca sobie ponad półtora wieku tradycja, to wartości charakteryzujące manufakturę VULCAIN. Rocznicowy model Anniversary Heart jest tego doskonałym odzwierciedleniem.</p>
<p><span id="more-17401"></span></p>
<p>Jest wiele sposobów, jakimi marki zegarkowe promują swoje produkty, celem przekonania do nich potencjalnego klienta. Dzisiaj podstawową drogą do tego celu jest wszechobecny marketing. Niestety często marketing ten wiąże się z mało konkretnym i rzeczowym opowiadaniem o samych zegarkach, a skupia głównie na pompowaniu przysłowiowego balonika i niezliczonej ilości oh’ów i ah’ów. Coraz częściej dodatkową metodą zainteresowania klienta produktami danej firmy są również tzw. ambasadorzy, czasami dumnie nazywani przyjaciółmi marki. Choć zazwyczaj obie metody, przesadzony marketing i znana twarz, przynoszą pożądany efekt, niewiele jest firm, które mogą sobie pozwolić na niewymuszone podejście do sprawy.</p>
<p>W 1947 roku manufaktura VULCAIN przedstawiła swój pierwszy mechaniczny zegarek z alarmem, nazwany Cricket. Przydomek nadany modelowi odnosił się do charakterystycznego dźwięku wydawanego przez dzwonek alarmu, przypominający dźwięk grającego świerszcza (choć równie dobrze można go skojarzyć z metalową kuleczką zamknietą w blaszanym pudełeczku). Kilka lat później marka odniosła kolejny marketingowy sukces (choć nie jestem pewien, czy pojęcie marketingu w ogóle wtedy istniało, a już szczególnie w obecnej formie). 33 prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Harry S. Truman (urzędujący w latach 1945-1953) jako pierwszy otrzymał zegarek manufaktury VULCAIN – oczywiście model Criket. Po nim podobny czasomierz nosili również: Dwight D. Eisenhower (1953-1961) i Lyndon B. Johnson (1963-1969). Od tego okresu VULCAIN bezbłędnie kojarzony jest z tymi dwoma historycznymi faktami: zegarkiem prezydenckim (Presidents Watch) oraz mechanicznym alarmem Criket.</p>
<p>W ubiegłym roku w kolekcji marki zadebiutował model bezpośrednio nawiązujący do historii firmy i jej prezydenckich konotacji – 50s Presidents Watch (pisaliśmy o nim <a href="http://chronos24.pl/vulcain-50s-presidents-watch/">TUTAJ</a>) – wszystkie dzieła manufaktury są bezbłędnie kojarzone zarówno z przywódcami USA jak i z alarmem Criket – chlubą zegarmistrzostwa VULCAIN. Kilka lat temu w kolekcji pojawił się zegarek nawiązujący bezpośrednio do samego kalibru – Cricket Anniversary Heart – stworzony w 150. rocznicę założenia manufaktury z Le Locle. Limitowaną edycję napędza nowy, manualnie nakręcany kaliber in-house, rzecz jasna z „bzyczącym” alarmem. Przy okazji reaktywowano również tradycję – jeden z egzemplarzy został specjalnie zadedykowany i przekazany obecnemu prezydentowi USA, Barackowi Obamie.</p>
<p><em>„Alarm – najstarsza zegarmistrzowska komplikacja? Jeśli świat musiał aż do 1947 roku czekać na pierwszy prawdziwy zegarek naręczny z alarmem, w postaci Vulcain Cricket, to było to podyktowane przede wszystkim wyzwaniem, jakie od wieków dla zegarmistrzów stanowił mechanizm wybijający dźwięki. Alarm jest prawdopodobnie najstarszą zegarmistrzowską komplikacją. Jest wielce prawdopodobne, że już w XII wieku mnisi korzystali z zegarów wybijających czas modlitw – na długo przed pojawieniem się wskazówek określających czas. W wieku XV zegary stołowe często posiadały mechanizm wybijający czas małym dzwoneczkiem. W roku 1601 Corporation des Horlogers de Geneve (Genewska Korporacja Zegarmistrzowska) wymagała od wszystkich adeptów sztuki, pragnących zdobyć stopień mistrza, skonstruowania małego zegara z alarmem. Zegarki kieszonkowe z alarmem pojawiły się w wieku XVI. Ich obudowy szkieletowano, by umożliwić dźwiękowi pełne i swobodne brzmienie. Wiek XVII przyniósł zegary podróżne, które budzić miały podróżnych w momencie niezbędnej przesiadki.”</em></p>
<p><strong>Design</strong></p>
<div id="attachment_17411" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart2.jpg" rel="lightbox[17401]" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart"><img class="size-large wp-image-17411" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart2-573x322.jpg" alt="VULCAIN Cricket Anniversary Heart" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">VULCAIN Cricket Anniversary Heart</p></div>
<div id="attachment_17410" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart5.jpg" rel="lightbox[17401]" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart"><img class="size-large wp-image-17410" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart5-573x322.jpg" alt="VULCAIN Cricket Anniversary Heart" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">VULCAIN Cricket Anniversary Heart</p></div>
<p>Ściśle limitowana edycja Anniversary Heart powstała w kilku wariantach kolorystycznych oraz dwóch wariantach koperty: stalowej i z różowego złota. Wersja w stali dostępna była z czarną, białą lub miedzianą tarczą – i to ten właśnie model przypadł nam do testów. W 42mm kopercie zamknięto wszystkie charakterystyczne elementy designu i stylu bezbłędnie kojarzącego się z marką.</p>
<p>Jeśli chodzi o samą kopertę, tu również znajdziemy pewien stylistyczny detal typowy dla VULCAINA – rowkowane boki koperty, z angielskiego nazywane Coin Edge. Tarcza z kolei jest w większości szkieletowana, i tworzy ją jedynie wewnętrzny pierścień z podziałką alarmu, indeksy godzinowe i pierścień z podziałką 60-minutową. W testowanym egzemplarzu tarcza ma kolor miedziany – i szczerze mówiąc to moim zdaniem najmniej udany wariant kolorystyczny ze wszystkich dostępnych. Szczególnie w zestawieniu z jasnobrązowym paskiem (na szczęście to element, który podlega indywidualnym gustom każdego ewentualnego posiadacza). Świetnie wypada natomiast szkieletowanie, dzięki któremu specyficznie udekorowany kaliber widoczny jest także od strony tarczy, co pozwala obcować z jego widokiem każdego dnia, kiedy zegarek ląduje na ręku. Obserwacji w żaden sposób nie utrudniają wskazówki (typu Duphine) z niewielką ilością masy świecącej, które z drugiej strony gwarantują dobrą czytelność (ale o tym później).</p>
<p>Na plus projektantom VULCAINA należy zaliczyć stworzenie własnego stylu, nie powielającego cudzych wzorców. Widoczne gołym okiem serce zegarka daje bardzo fajny efekt i poczucie obcowania z mechaniką.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<div id="attachment_17420" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart13.jpg" rel="lightbox[17401]" title="kaliber V-18"><img class="size-medium wp-image-17420" title="kaliber V-18" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart13-300x285.jpg" alt="kaliber V-18" width="300" height="285" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber V-18</p></div>
<p>Obecna w zegarkach VULCAIN od przeszło 60 lat komplikacja alarmu Cricket znalazła swoje miejsce w całym szeregu automatycznych i manualnych kalibrów. Na potrzeby Anniversary Heart skonstruowano nowy, ręcznie nakręcany Calibre V-18 o wymiarach 28&#215;5.6mm i 157 komponentach. Tradycyjnie mechanizm wyposażono w dwa bębny sprężyny: jeden dostarczający energii wskazaniu czasu oraz drugi zasilający alarm. Rezerwa chodu kalibru wynosi 42 godziny, zaś w pełni nakręcona sprężyna „alarmowa” gwarantuje wybijanie dźwięku przez mniej więcej 15-20 sekund. Alarm generuje charakterystyczny, metaliczny dźwięk, dzięki stalowemu młoteczkowi uderzającemu o stalowy gong – cały proces jest doskonale widoczny przez szafirowy dekiel.</p>
<div id="attachment_17413" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart4.jpg" rel="lightbox[17401]" title="kaliber V-18 manufaktury VULCAIN"><img class="size-large wp-image-17413" title="kaliber V-18 manufaktury VULCAIN" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart4-573x322.jpg" alt="kaliber V-18 manufaktury VULCAIN" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber V-18 manufaktury VULCAIN</p></div>
<p>Pracujący z częstotliwością 18.000 A/h werk wyposażony jest w system Exactomatic. Jego zadaniem jest poprawienie amplitudy pracy i dokładności chodu całego mechanizmu (niestety nie jesteśmy w stanie określić tego precyzyjnie liczbami). Patent (pochodzący z 1946 roku) polega na modyfikacji kamieni końcowych systemu antywstrząsowego Incabloc, która zapewnia wyrównanie tarcia w osi koła balansowego.</p>
<p>Interesujący jest sposób wykończenia mocno eksponowanego kalibru. Płyty i mostki V-18 powleczono ciemno-stalowo-szarą powłoką i ozdobiono pasami genewskimi. Ich krawędzie zaś załamano i ręcznie wypolerowano na wysoki połysk. Do montażu użyto termicznie barwionych na niebiesko śrubek o przeróżnych rozmiarach, na niebiesko również wykończone są grawerunki. Trzeba przyznać, że staranność włożona w finalną dekorację w połączeniu z niespotykaną kolorystyką robi świetne estetyczne wrażenie. Całość wieńczy stalowy, polerowany mostek w kształcie logo marki &#8211; litery V, widoczny pod szklanym deklem.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<div id="attachment_17416" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart12.jpg" rel="lightbox[17401]" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart"><img class="size-medium wp-image-17416" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart12-300x168.jpg" alt="VULCAIN Cricket Anniversary Heart" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">VULCAIN Cricket Anniversary Heart</p></div>
<p>Jako, że kluczową funkcją modelu Anniversary Heart jest alarm, jego działanie ma największy wpływ na ocenę użyteczności zegarka. Za określenie godziny, o której wybrzmi brzęczyk, odpowiada centralnie umieszczona wskazówka z czerwonym grotem poruszającym się po podziałce wyskalowanej co 10 minut. Niestety, ponieważ wskazówka alarmu porusza się swobodnie, pedantycznie precyzyjne zaprogramowanie godziny jest prawie niemożliwe. Nie jest to jednak problem, zważywszy na fakt, że alarm nigdy nie aktywuje się dokładnie o pożądanym czasie. Samego ustawiania dokonujemy najpierw wciskając koronkę na godzinie 2, a następnie kręcąc koronką na godzinie 3, która automatycznie odskakuje do pożądanej pozycji. Pamiętać należy oczywiście o uprzednim nakręceniu sprężyny alarmu. Obie sprężyny zegarka nakręca się koronką główną, kręcąc do góry, aby nakręcić alarm i do dołu, by „naładować” kaliber. Wskazanie czasu przestawia się koronką odciągniętą do pozycji 1.</p>
<p>Noszony na co dzień, VULCAIN Anniversary Heart sprawia bardzo przyjemne wrażenie. Koperta ma akuratny rozmiar, który zapewnia komfortowe ułożenie na nadgarstku i odpowiednio czytelne rozłożenie wskazań. Mimo szkieletowania tarczy, wyraźne indeksy godzinowe i masywne wskazówki nie sprawiają żadnego kłopotu przy odczytywaniu godziny. Świetnie działa zapięcie skórzanego paska, zabezpieczone podwójnym przyciskiem. Zegarek można zakładać i zdejmować z ręki zamkniętymi oczami, bez konieczności użycia dodatkowej siły. Koronki są proste w obsłudze, a nakręcanie wygodne i bezproblemowe.</p>
<div id="attachment_17418" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart8.jpg" rel="lightbox[17401]" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart na ręku"><img class="size-large wp-image-17418" title="VULCAIN Cricket Anniversary Heart na ręku" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart8-573x322.jpg" alt="VULCAIN Cricket Anniversary Heart na ręku" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">VULCAIN Cricket Anniversary Heart na ręku</p></div>
<p>Wreszcie dźwięk alarmu. Jego intensywność stoi (a raczej brzmi) na więcej niż zadowalającym poziomie. Dla osób obdarzonych średnio-mocnym snem zegarek może śmiało pełnić nawet funkcję budzika. Brzmienie jest intensywne, głośne i wyraźne – pod warunkiem pełnego nakręcenia alarmu.</p>
<p><strong>Prezentacja video</strong></p>
<p><object width="580" height="356"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4kKXRP9PeY0?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="356" src="http://www.youtube.com/v/4kKXRP9PeY0?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Cała edycja modelu Anniversary Heart liczy sobie 600 egzemplarzy. 150 to modele w różowym złocie, 450 zaś to wersja stalowa, po 150 każdego wariantu kolorystycznego tarczy. Już dzisiaj można założyć, że każdy z zegarków można traktować jako egzemplarz kolekcjonerski, a być może nawet przyszłościową inwestycję. Zintegrowanie mechanicznego alarmu we własnym, manufakturowym kalibrze, piękna dekoracja, bardzo dobry poziom wykonania i relacja jakość/cena dają suma summarum ciekawy czasomierz w oryginalnym stylu. Mimo, że w dobie wszechobecnych urządzeń elektronicznych korzystanie z mechanicznego alarmu jest pewnego rodzaju ekstrawagancją, dźwięk generowany przez stricte mechaniczny mechanizm ma swój niewątpliwy urok. Akustyczne komplikacje od zawsze były cenionym elementem zegarmistrzowskiej sztuki, a w dziedzinie alarmów VULCAIN to absolutny top.</p>
<div id="attachment_17424" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart6.jpg" rel="lightbox[17401]" title="VULCAIN Anniversary Heart"><img class="size-large wp-image-17424" title="VULCAIN Anniversary Heart" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vaniheart6-573x322.jpg" alt="VULCAIN Anniversary Heart" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">VULCAIN Anniversary Heart</p></div>
<p><strong>VULCAIN Anniversary Heart</strong></p>
<p>Referencja: 1752421<br />
Kaliber: V-18<br />
Kamienie: 17<br />
Rezerwa chodu: 42 godziny<br />
Naciąg: ręczny<br />
Średnica koperty: 42mm<br />
Grubość koperty: 12.70mm<br />
Wodoszczelność: 50m</p>
<p><strong>Końcowa ocena zegarka</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-17458" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/vulcain.jpg" alt="" width="272" height="168" /><br />
</strong></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-17459" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/04/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /><br />
</strong></p>
<div class="podpis">zdjęcia: Łukasz Doskocz<br />
opracowanie własne: Łukasz Doskocz<br />
materiały pomocnicze: VULCAIN</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/vulcain-cricket-anniversary-heart/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2</title>
		<link>http://chronos24.pl/jaeger-lecoultre-master-compressor-chronograph-2/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/jaeger-lecoultre-master-compressor-chronograph-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Jan 2011 21:26:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[chronograf]]></category>
		<category><![CDATA[Jaeger-LeCoultre]]></category>
		<category><![CDATA[JLC]]></category>
		<category><![CDATA[Master Compressor Chronograph 2]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=15803</guid>
		<description><![CDATA[Master Compressor Chronograph 2 czyli idealny, codzienny chronograf po liftingu, autorstwa topowej szwajcarskiej manufaktury. Ponad 1000 własnych kalibrów, kilkanaście przełomowych modeli, kilkadziesiąt unikalnych rozwiązań, kultowe Reverso (na stałe wpisane do kanonu zegarmistrzostwa) i przeszło 175 lat historii zainicjowanej przez Antoina LeCoultre – wszystkie te elementy pospołu składają się na wizerunek marki, która absolutnie zasadnie jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="" alt=""/></p><p></p><p>Master Compressor Chronograph 2 czyli idealny, codzienny chronograf po liftingu, autorstwa topowej szwajcarskiej manufaktury.</p>
<p><span id="more-15803"></span></p>
<p>Ponad 1000 własnych kalibrów, kilkanaście przełomowych modeli, kilkadziesiąt unikalnych rozwiązań, kultowe Reverso (na stałe wpisane do kanonu zegarmistrzostwa) i przeszło 175 lat historii zainicjowanej przez Antoina LeCoultre – wszystkie te elementy pospołu składają się na wizerunek marki, która absolutnie zasadnie jest dziś uznawana za jedną z najdoskonalszych zegarmistrzowskich manufaktur. Nazywana „Grande Maison” (Wielki Dom), funkcjonująca nieprzerwanie w malowniczej Valle de Joux firma zatrudnia dzisiaj przeszło 1000 osób specjalizujących się w ponad 40 zegarmistrzowskich profesjach. Kultywowanie tradycyjnej sztuki umiejętnie łączonej z technologicznym postępem pozwala kierowanej przez Jeroma Lamberta firmie tworzyć zegarki z najwyższej półki, dostępne także dla mniej zamożnych pasjonatów. Szerokie portfolio firmy, zawierające zarówno klasykę jak i nowoczesność, elegancję jak i sport buduje wizerunek marki, która śmiało sama mogłaby wypełnić zegarkową szkatułkę wybrednego kolekcjonera. Poczynając od kultowego, uwielbianego przez mężczyzn i kobiety Reverso (obchodzącego w tym roku swoje 80 urodziny), poprzez wielkie komplikacje, na czele z fenomenalnym Gyrotourbillonem, repetierami i wiecznymi kalendarzami po prostsze modele Master Control i Compressor – w kolekcji Jaeger’a każdy znajdzie coś dla siebie.</p>
<p>Ze wspomnianych 1000 mechanicznych dzieł zegarmistrzów JLC, ponad 200 stanowią kalibry wyposażone w komplikację mechanicznego stopera, w języku zegarmistrzowskim nazywanego chronografem – zresztą nie do końca zgodnie z prawdą. Stworzona w 1821 roku przez Nicholasa Riusseca (dedykowane mu modele tworzy manufaktura Montblanc) komplikacja pozwalała na zapisywanie odmierzanych odcinków czasu dzięki kropli atramentu wypuszczanej na tarczę przez odmierzającą czas wskazówkę – stąd nazwa pochodząca od zestawienia słów „chrono-grafe” (zapisywać czas). Stopery, jakie znamy dzisiaj, od dawna już nie posiadają tej archaicznej funkcji, zgodnie z definicją winny więc nazywane być chronoskopami.</p>
<p>Pierwsza taka konstrukcja narodziła się w warsztatach Grande Maison już w roku 1884 (kaliber 420TMS). Na premierowy automatyczny chronograf przyszło jednak czekać kolejne kilkanaście dekad. Manufakturowy kaliber 751 z centralnie umieszczonym wahnikiem, napędzający model Master Compressor Chronograph zapoczątkował kolejny rozdział w zegarmistrzowskiej historii Jaeger-LeCoultre. Sam czasomierz zaś był poprzednikiem MC Chronoraph 2, bohatera poniższej recenzji. Podczas gdy oba zegarki wyposażono w ten sam wspomniany kaliber 751, nowy model wprowadza kilka kosmetyczno-stylistycznych zmian do ulubionego przez fanów marki, casualowego chronografu.</p>
<div id="attachment_15818" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch12.jpg" rel="lightbox[15803]" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2"><img class="size-large wp-image-15818" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch12-573x322.jpg" alt="" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2</p></div>
<p><strong>Design</strong></p>
<p>Jest jeden element designu linii Master Compressor, który bezbłędnie, zawsze kojarzy się z tą właśnie kolekcją. Będący jednocześnie rozwiązaniem technologicznym i stylistycznym system Master Compressor wizualnie objawia w postaci charakterystycznych osłon koronki oraz przycisków chronografu. W przeciwieństwie do tradycyjnych rozwiązań zakręcanej koronki czy przycisków, Jaeger-LeCoultre stworzył rozwiązanie polegające na zastosowaniu obracanych pierścieni, które zabezpieczają zegarek i pozwalają na uzyskanie wodoszczelności na poziomie 100 metrów. Charakterystycznie zaprojektowane, sporych rozmiarów zabezpieczenia, wraz z koronką i przyciskami stopera ulokowane po prawej stronie koperty ciężko pomylić z jakimkolwiek innym rozwiązaniem stosowanym obecnie w zegarkach. System używany jest przez Jaegera zarówno w linii sportowej &#8211; Master Compressor Diving jak i casualowej, do której należy recenzowany czasomierz. Choć z pozoru przy dość skromnej gabarytowo kopercie (41mm średnicy) patent JLC może wydawać się wielkościowo przesadzony (stylistycznie rzecz jasna), jest to w gruncie rzeczy fajne rozwiązanie, nadające całości charakteru i wyróżniające spośród całej masy standardowo wyglądających chronografów.</p>
<div id="attachment_15817" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch4.jpg" rel="lightbox[15803]" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2"><img class="size-large wp-image-15817" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch4-573x322.jpg" alt="" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2</p></div>
<p>Cała koperta wraz z deklem i zapięciem wykonana jest z obecnie najpopularniejszego luksusowego kruszcu wykorzystywanego w zegarkach – różowego złota, próby 750. Choć złoto w zegarkach to zdecydowanie nie moja bajka (bynajmniej nie ze względu na aspekt finansowy) zastosowanie go w modelu Master Compressor uczyniło ze sportowo-codziennego czasomierza całkiem elegancki zegarek. Na szczęście nie przesadnie skierowany w kierunku garniturowej klasyki. Doskonale widać to, kiedy porówna się ze sobą model złoty z dostępnym również modelem stalowym, zdecydowanie bardziej sportowym, także za sprawą innych, drobnych detali. Złota koperta wykończona jest polerowanymi powierzchniami górnymi (bezel i wierzch uszu) oraz subtelnie satynowanymi bokami. Lity dekiel ozdobiono charakterystycznym, wytłoczonym logo linii Master Compressor plus szeregiem grawerowanych napisów, opisujących zegarek i próbę użytego złota. Podwójnie przeszyty białą nicią, gruby w środkowej części pasek z aligatora, z zapięciem motylkowym dodaje sportowego smaczku.</p>
<div id="attachment_15822" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch11.jpg" rel="lightbox[15803]" title="Master Compressor Chronograph 2"><img class="size-medium wp-image-15822" title="Master Compressor Chronograph 2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch11-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">Master Compressor Chronograph 2</p></div>
<p>Z „różową” kopertą skomponowana została czarna, lekko połyskująca tarcza z wewnętrznym, nachylonym pierścieniem ze skalą tachometru – na wypadek, gdyby ktoś zapragnął zmierzyć szybkość poruszania się swojego auta na odcinku precyzyjnie 1 kilometra. Nakładane indeksy godzinowe, duże indeksy arabskie 12 oraz 6 jak i prostokątne wskazówki wykonane są z tego samego materiału, złota, i dość obficie wypełnione  niestety przeciętnie świecącą masą luminescencyjną. Wyposażony w zestaw dwóch liczników chronograf posiada tarczę 30 minutową w klasycznej, analogowej formie oraz licznik 12 godzinny w postaci dysku obracającego się pod złotym mostkiem ze strzałką wskazującą daną godzinę. Na nim, na srebrnym tle, naniesione są godziny. Okienko datownika wkomponowane jest w tarczę między godzinami 4 a 5. Projekt dopełnia mała… naprawdę malutka mini-tarczka sekundnika oraz tradycyjne logo manufaktury.</p>
<p>Jest pewien smaczek, pewna nuta perfekcji we wszystkich projektach ekipy Jaeger-LeColutre dowodzonej przez Janka Deleskiewicza. Idealne zbalansowanie każdego elementu sprawia, że wszystkie, nawet najdrobniejsze detale do siebie pasują. Choć nieco bardziej podobał mi się design tarczy poprzedniej wersji Master Compressor Chronograph (bardziej „sportowy”), to i nowej odsłonie ciężko cokolwiek zarzucić. Zwyczajowo dość „zajęta” tarcza typowego chronografu typu three-compax (tzn. z trzema totalizatorami) tutaj jest maksymalnie czytelna i &#8222;charakterna&#8221; zarazem – a to efekt do uzyskania niełatwy.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<div id="attachment_15829" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch14.jpg" rel="lightbox[15803]" title="kaliber 752"><img class="size-medium wp-image-15829" title="kaliber 752" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch14-300x261.jpg" alt="" width="300" height="261" /></a><p class="wp-caption-text">kaliber 752</p></div>
<p>Jak wszystkie zegarki sygnowane logo manufaktury Jaeger-LeCoultre, model Master Compressor Chronograph 2 napędza własny kaliber – w tym przypadku 751/1 ze zintegrowanym chronografem. Mechanizm (jeden z ponad 200 własnych chronografów w bogatej historii firmy) używany jest obecnie, w różnych wariantach, w innych modelach ze stoperem, produkowanych prze manufakturę, np. jako kaliber 752 w MC Extreme World Chronograph czy 751B i E w chronografach Amvox.</p>
<p>Zbudowany z 277 w większości powstających in-house komponentów kaliber posiada 65 godzinną rezerwę chodu uzyskiwaną dzięki dwóm bębnom sprężyny. Chronograf wyposażony jest w centralny sekundnik oraz liczniki: 30-minutowy i 12-godzinny. Ten drugi w postaci wspomnianego wcześniej, obrotowego dysku, zastąpił stosowane powszechnie analogowe rozwiązanie z małą wskazówką. Kluczowe elementy 751 to dwa techniczne rozwiązania gwarantujące możliwie perfekcyjną funkcjonalność: koło kolumnowe oraz pionowe sprzęgło (vertical coupling clutch). Zestawienie obu tych elementów zapewnia bardziej płynną pracę chronografu. Kluczowym momentem operowania stoperem jest start, kiedy maksymalne zminimalizowanie efektu skoku wskazówki pozwala na dokonanie precyzyjniejszego pomiaru – rzecz jasna z uwzględnieniem najbardziej niedoskonałego elementu, czyli operującego nim człowieka.</p>
<div id="attachment_15825" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch2.jpg" rel="lightbox[15803]" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2"><img class="size-large wp-image-15825" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch2-573x322.jpg" alt="" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2</p></div>
<p>Kaliber 751/1, choć niewidoczny gołym okiem, zgodnie z przyjętymi przez najlepsze manufaktury zwyczajami, został udekorowany. Zdobienia sprowadzają się do aplikowanych ręcznie: perłowania (zwanego także groszkowaniem) płyty bazowej oraz koncentrycznych pasów genewksich na mostkach i wahniku, połączonych ze złotymi grawerami. Ten umieszczony na rotorze przypomina o słynnym teście jakościowym „1000 Hours Control”, który przechodzi zarówno mechanizm, jaki gotowy zegarek.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<p>Każdy dobry zegarek o casualowym charakterze powinien, oprócz odpowiedniego designu, charakteryzować się dwiema cechami: funkcjonalnością i wysokim komfortem. Niezwykle istotne jest, aby noszenie takiego czasomierza sprawiało przyjemność do tego stopnia, by momentami jego obecność na nadgarstku była niezauważalna. Master Compressor Chronograph niemal spełnia te kryteria, poza dwoma drobnymi elementami.</p>
<p>18-karatowe różowe złoto jest przeszło 2 razy cięższe niż stal nierdzewna (porównując identycznej wielkości próbki). Wykonany w całości ze złota, opisywany zegarek na skórzanym pasku waży wedle mojej przeciętnie precyzyjnej wagi 167g. Jak na ledwie 41.5mm kopertę to całkiem konkretna masa, odczuwalna na nadgarstku, szczególnie po zdjęciu czasomierza noszonego cały dzień. Ciężar nie jest może bardzo niekomfortowy (wszak jest cała gama zegarków ważących w okolicach ćwierci kilograma), jednak trzeba trochę czasu, aby się do niego przyzwyczaić. Drugi, nieco poważniejszy problem dotyczy motylkowego zapięcia Jaegera. Złota klamra zamykana jest na zatrzask i przy tej czynności nie ma żadnego problemu. Ten pojawia się w momencie odpinania, które wykonujemy przecież tak samo często. Niestety zapięcie pozbawione jest przycisków odbezpieczających, co oznacza, że aby zdjąć zegarek z ręki, trzeba dość mocno pociągnąć za pasek. Za każdym razem miałem nieodparte wrażenie, że nieumyślnie urwę albo klamrę, albo sam pasek. Wrażenie to potęgowało się jeszcze, kiedy zegarek trafiał w ręce osoby postronnej.</p>
<div id="attachment_15836" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch3.jpg" rel="lightbox[15803]" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2"><img class="size-large wp-image-15836" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch3-573x322.jpg" alt="" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2</p></div>
<div id="attachment_15833" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch6.jpg" rel="lightbox[15803]" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2"><img class="size-large wp-image-15833" title="Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/mastercompressorch6-573x322.jpg" alt="" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">Jaeger-LeCoultre Master Compressor Chronograph 2</p></div>
<p>Poza tymi dwoma, dla wielu zapewne mało istotnymi niedogodnościami, użytkowanie MCC 2 to czysta przyjemność. Wszystkie funkcje są łatwo dostępne, korekta ustawień intuicyjna (z nieco tylko opornie regulowanym datownikiem). Dzięki mechanicznym rozwiązaniom chronograf działa precyzyjnie, a używanie go to czysta przyjemność. Niezależnie, czy do gotowania jajek, czy jakiejś nieco bardziej istotnej czynności. Czytelność wskazań jest więcej niż zadowalająca, z malutkim minusem za przeciętnej mocy luminowę. Dzięki wspomnianym już gabarytom, czasomierz idealnie nadaje się na mniejszy i na większy nadgarstek, na każdym sprawiając pożądane, dyskretne wrażenie.</p>
<p>Warto też wspomnieć o zaimplementowanym w nowym Master Compressorze Chrono systemie szybkiej zmiany pasków. Dwa ulokowane na spodniej stronie koperty przyciski umożliwiają (jednym szybkim ruchem) błyskawiczną wymianę paska na inny lub na bransoletę, dostępną również z opisywanym modelem. Rozwiązanie, niemal identyczne jak to z modeli Aquatimer manufaktury IWC, zapewne przypadnie do gustu maniakom tuningowania swoich zegarków customowymi paskami wszelkiej maści.</p>
<p><strong>Prezentcja video</strong></p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="580" height="351" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/tMqofWDitxY?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="351" src="http://www.youtube.com/v/tMqofWDitxY?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Ze wszystkich zegarmistrzowskich komplikacji, wliczając te małe i te wielkie, mechaniczny chronograf zawsze był i niezmiennie pozostaje moją ulubioną. Możliwość kontrolowania upływającego czasu, mierzenia go i ustalania, z mojego punktu widzenia jest najbardziej „czasową” funkcją zegarkową. Czasową w sensie mechanicznego obcowania z łacińską sentencją tempus fugit – czas płynie. Każdorazowo niezwykle przyjemne jest startowanie, stopowanie i resetowanie mechanizmu połączone z obserwowaniem płynnie poruszającej się po tarczy wskazówki i przeskakującego co 60 sekund licznika minutowego. Jaeger-LeCoultre jest znakomicie wykonanym, zaprojektowanym i skonstruowanym chronografem. Stosunek jakości do ceny jest więcej niż znakomity (co zresztą tyczy się wszystkich zegarków manufaktury z Valle de Joux), a kiedy spojrzeć na ceny in-housowych chronografów konkurencji, może to być najciekawsza dostępna na rynku propozycja i kolejny powód stawiania manufaktury bardzo wysoko w hierarchii luksusowych wyrobów zegarmistrzowskiego Haute Horlogerie… przez duże Z.</p>
<p><strong>Master Compressor Chronograph 2</strong></p>
<p>Referencja: 1752421<br />
Kaliber: 751/1<br />
Kamienie: 39<br />
Rezerwa chodu: 65 godzin<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 41.5mm<br />
Grubość koperty: 13 mm<br />
Wodoszczelność: 100m (10 ATM)</p>
<p><strong>Końcowa ocena zegarka</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-15854" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/jlcmcc.jpg" alt="" width="272" height="168" /><br />
</strong></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-15855" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2011/01/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /><br />
</strong></p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła manufaktura <strong>Jaeger-LeCoultre</strong></p>
<div class="podpis"><em>zdjęcia: Łukasz Doskocz<br />
opracowanie: Łukasz Doskocz<br />
materiały pomocnicze: Jaeger-LeCoultre</em></div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/jaeger-lecoultre-master-compressor-chronograph-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LONGINES Legend Diver</title>
		<link>http://chronos24.pl/longines-legend-diver/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/longines-legend-diver/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Oct 2010 10:37:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[Diver]]></category>
		<category><![CDATA[Legend Diver]]></category>
		<category><![CDATA[Longines]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=13362</guid>
		<description><![CDATA[foto: Wiktor RuzikBył rok 1960 kiedy Longines przedstawił model tzw. divera w kopercie typu super-compressor, z charakterystycznymi dwoma koronkami i wewnętrznym pierścieniem nurkowym, obsługiwanym jedną z nich. W 2007 roku, podczas corocznych targów BaselWorld, Longines zaprezentował model Legend Diver. Projektanci marki postanowili sięgnąć do korzeni i zgodnie z panującą na reedycje modą, wskrzesili niezwykle popularny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd12.jpg" alt="foto: Wiktor Ruzik"/></p><p>foto: Wiktor Ruzik</p><p>Był rok 1960 kiedy Longines przedstawił model tzw. divera w kopercie typu super-compressor, z charakterystycznymi dwoma koronkami i wewnętrznym pierścieniem nurkowym, obsługiwanym jedną z nich. W 2007 roku, podczas corocznych targów BaselWorld, Longines zaprezentował model Legend Diver. Projektanci marki postanowili sięgnąć do korzeni i zgodnie z panującą na reedycje modą, wskrzesili niezwykle popularny w latach 60-tych wzór divera. Czasomierz swoim designem daleko odbiega od obecnie przyjętej definicji zegarka nurkowego.</p>
<p><span id="more-13362"></span></p>
<p><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd14.JPG" title="oryginalny Legend Diver"><img class="alignright size-medium wp-image-13370" title="oryginalny Legend Diver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd14-300x225.jpg" alt="oryginalny Legend Diver" width="300" height="225" /></a> Klienci, którym na pojawienie się zegarka w salonach przyszło czekać ponad 12 miesięcy (na wersję z datą jeszcze dłużej), wyrazili ogromny zachwyt dla Legend Divera. Mając w pamięci takie czasomierze jak choćby IWC Aquatimer, JLC Polaris czy też produkcje Sinna, Bulovy, Jacquet Droz i Enicara, miłośnicy zegarków vintage dostali produkt trafiający idealnie w ich gusta, a dodatkowo stworzony, a raczej wskrzeszony, przez firmę nieustannie cieszącą się uznaniem miłośników zegarmistrzostwa. Dla Longinesa uznanie takie (a więc i wartość dodana modelu) jest nie do przecenienia w momencie, kiedy marka straciła bardzo wiele ze swojej świetności (w stosunku do tego, czym mogła się pochwalić w nie tak znowu odległej przeszłości).</p>
<p><strong>Design</strong></p>
<p>Vintage w 100% &#8211; tak można precyzyjnie, choć krótko opisać design modelu Legend Diver. Jak przystało na prawdziwą reedycję, projektanci Longinesa postanowili pozostać wierni oryginałowi w stosunku niemal 1:1, wprowadzając jedynie wynikające z postępu technologicznego i nowych standardów zmiany. Praktycznie każdy widoczny element czasomierza jest identyczny z pierwowzorem. Wykonana z nierdzewnej stali 316L koperta mierzy 42mm średnicy i jest wodoszczelna do 300m. Cała jej powierzchnia jest wypolerowana na wysoki połysk, włącznie z uszami i grawerowanym deklem. Prostota formy emanuje z każdego jej elementu, a szczególnie z dość surowych i dziwnie nachylonych uszu. Od góry kopertę wieńczy szafirowe, wypukłe szkło, swoim profilem wystające wyraźnie ponad profil bezela (wygląda to bardzo ładnie). Od spodu zaś stalowy, wkręcany dekiel udekorowany jest wytłoczoną postacią nurka w akwalungu oraz standardowymi inskrypcjami opisującymi model. Ulokowane po prawej stronie, zakręcane koronki ozdobione są wzorem Clou de Paris.</p>
<div id="attachment_13365" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd3.jpg" title="Legend Diver"><img class="size-large wp-image-13365" title="Legend Diver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd3-573x380.jpg" alt="foto: Wiktor Ruzik" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">foto: Wiktor Ruzik</p></div>
<p>Jako, że oryginalny Legend Diver (podobnie zresztą jak 99% ówczesnych nurków) posiadał tarczę w kolorze czarnym, tak też oczywiście jest w przypadku nowej wersji. Lakierowana powierzchnia tejże ozdobiona jest jedynie logotypem tj. uskrzydloną klepsydrą oraz tekstem Automatic, pisanym kursywą w stylu retro. Pozostała część &#8211; podobnie jak i wewnętrzny, obrotowy pierścień &#8211; opatrzone są naniesionymi indeksami minutowymi oraz godzinowymi. Jedynie  niewielkie punkty na indeksach godzinowych zostały wypełnione bardzo skąpą ilością Super-LumiNovy. Tą samą masą świecącą pokryte są małe fragmenty polerowanych, płaskich, stalowych wskazówek (poza sekundową). Ostatnim elementem tarczy jest okienko datownika, ulokowane na godzinie 3. O ile styl vintage jest bliski mojemu gustowi, a sama tarcza recenzowanego czasomierza jest niewątpliwie ładną i spójną kompozycją, o tyle jej sporym minusem są wspomniane wskazówki. Minimalnie przemodelowano je w stosunku do oryginału, niestety na niekorzyść całości. Dziwnie wygląda malutki czubek z luminowy na wskazówce godzinowej (w oryginale była ona wypełniona w całości), a prosty jak szpilka, minimalnie za krótki sekundnik jest praktycznie niewidoczny, póki nie spojrzy się na zegarek pod odpowiednim kątem. Trochę skoda, że ten jedyny (poza paskiem) element zegarka został zmieniony. Sam pasek jest wykonany z syntetycznego materiału przypominającego kewlar (z białym przeszyciem, podszyty od spodu czarnym filcem). Stalowe zapięcie (na trzpień) ozdobione jest od góry motywem „Clou de Paris” i logotypem marki Longines.</p>
<div id="attachment_13376" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd9.jpg" title="Legend Diver"><img class="size-large wp-image-13376" title="Legend Diver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd9-573x380.jpg" alt="foto: Wiktor Ruzik" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">foto: Wiktor Ruzik</p></div>
<div id="attachment_13373" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd6.jpg" title="Legend Diver"><img class="size-large wp-image-13373" title="Legend Diver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd6-573x380.jpg" alt="foto: Wiktor Ruzik" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">foto: Wiktor Ruzik</p></div>
<p>Longines Legend Diver to stylistycznie bardzo prosty, ascetyczny, prawdziwie old-school’owy zegarek. Już na pierwszy rzut oka jego stylistyka przywodzi na myśl czasomierze produkowane przed 30, 40 laty. Jeśli taka stylistyka jest Ci bliska, nie będziesz zawiedziony, bo pomimo swoich wad to piękny, stylowy produkt. W przeciwieństwie do współczesnych diverów, łączy w sobie cechy zegarka sportowego i casual’owego (codziennego), a nawet eleganckiego (w mniej formalnych okolicznościach).</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<p>Czasy, kiedy Longines mógł być pełnoprawnie, zgodnie z przyjętymi przez szwajcarów kryteriami, nazywany zegarmistrzowską manufakturą, zapewne bezpowrotnie minęły. Ciężko bowiem przypuszczać, aby tak a nie inaczej pozycjonowana przez swojego właściciela (Swatch Group) firma, pokusiła się w niedługim czasie o stworzenie własnego mechanizmu (będącego de facto podstawą sytuowania marki w danym segmencie rynku).</p>
<p>Choć bez cienia wątpliwości werk „in-house” znacząco podniósłby wartość Legend Divera, pogodzić trzeba się z faktem, że ten &#8211; jak i inne zegarki firmy &#8211; napędzają mechanizmy stworzone przez firmę ETA. W opisywanym modelu pracuje automatyczny kaliber L633 będący w istocie kalibrem ETA 2824-2. Posiadający automatyczny naciąg werk pracuje z częstotliwością 4Hz (28.800 A/h) i ma dość niewielką, bo 38 godzinną rezerwę chodu. Dokładność mieści się w więcej niż przyzwoitych granicach +/- 5s na dobę (producent podaje tu wartości rzędu -6/+14s). Kaliber wyposażony jest również w bardzo użyteczną funkcję stop-sekundy (w momencie odciągnięci koronki).</p>
<p>Niewidoczny z racji pełnego dekla kaliber L633 jest ozdobiony jedynie grawerowanym, złoconym napisem Longines na wahniku.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<div id="attachment_13378" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd7.jpg" title="Legend Diver"><img class="size-medium wp-image-13378" title="Legend Diver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd7-300x199.jpg" alt="foto: Wiktor Ruzik" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">foto: Wiktor Ruzik</p></div>
<p>42mm to jak na współczesne normy rozmiar standardowy. Na nim kończą się (poza nielicznymi wyjątkami) zegarki typowo klasyczne, a zaczynają zegarki do codziennego użytku i sportowe. Mierzący dokładnie tyle Legend Diver idealnie prezentuje się na nadgarstku, a nawet &#8211; za sprawą długich uszu (włącznie z nimi mierzy 52mm), bardzo cienkiego bezela i szerokiego szkła &#8211; sprawia wrażenie większego. Sam komfort noszenia zegarka na co dzień również jest dobry, choć nieco zbyt sztywny pasek troszeczkę to pozytywne wrażenie osłabia. Nieco gorzej jest w przypadku obsługi funkcji czasomierza poprzez dwie dedykowane temu koronki. O ile z odkręceniem obu nie ma żadnego problemu, a ustawianie czasu i daty jest intuicyjne, o tyle zakręcenie ich do pozycji wyjściowej nastręcza sporo problemów. W przypadku zegarka założonego na rękę zabezpieczenie koronek jest jeszcze bardziej uciążliwe. Szkoda także, że nie zdecydowano się na skokowe przesuwanie wewnętrznego pierścienia dekompresyjnego. Zastosowany płynny system jego obracania utrudnia precyzyjne ustawienie, a przy dociskaniu i dokręcaniu koronki (za pierścień odpowiada ta na godzinie 2) niemal zawsze nieco się on poruszy. I choć nie jest to de facto istotny problem, zastosowanie zapadkowego, minutowego przesuwania pierścienia, stosowanego we współczesnych diverach z zewnętrznym bezelem dekompresyjnym, rozwiązałoby go i jednocześnie ułatwiło obsługę.</p>
<p>Zakładając, że zegarek ciągle służy do pokazywania czasu, bardzo istotnym elementem funkcjonalności jest czytelność wskazań. Cienkie, delikatne, w stylu vintage wskazówki Legend Divera sprawiają, że nie jest to najbardziej czytelny zegarek, z jakim miałem do czynienia. Ciężko dostrzec jest przede wszystkim wskazówkę minutową, która niknie często na tle połyskującej tarczy. Sprawy nie ułatwia również brak powłoki antyrefleksyjnej na wypukłym szkiełku. Za to datownik, choć jego okienko jest malutkie a tło czarne, jest zaskakująco czytelny i wyraźny – a to dla mnie duży plus.</p>
<div id="attachment_13380" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd4.jpg" title="Legend Diver"><img class="size-large wp-image-13380" title="Legend Diver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legendd4-573x380.jpg" alt="foto: Wiktor Ruzik" width="573" height="380" /></a><p class="wp-caption-text">foto: Wiktor Ruzik</p></div>
<p><strong>Prezentacja video</strong></p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="580" height="351" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/tVij2IQ-pME?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="351" src="http://www.youtube.com/v/tVij2IQ-pME?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Mniej więcej w tym samym okresie, kiedy na rynek trafił Legend Diver, IWC Schaffhausen wypuściło reedycję swojego Aquatimera, a Jaeger-LeCoultre modelu Polaris (zbliżonego stylistycznie, choć nie nurka). Mimo, że są to zegarki z zupełnie innej bajki niż opisywany Longines, można produkt firmy uznać za znakomitą alternatywę dla dwóch o wiele droższych konkurentów. Mimo kilku drobnych wad i niedociągnięć, w moim odczuciu LD jest obecnie najbardziej udanym elementem kolekcji marki. Ośmielę się nawet postawić go na równi z flagowym czasomierzem Longinesa – Master Collection Retrograde (choć to dwa odmienne zegarki). Za bardzo niewygórowaną cenę otrzymujemy uniwersalny zegarek o sportowych korzeniach z historycznym sznytem. Z powodzeniem można w Legend Diverze nurkować, a następnie wskoczyć w wygodny garnitur i koszulę, bez zdejmowania zegarka z nadgarstka (tu być może milej widziana byłaby wersja w kopercie z różowego złota 5N, na pasku ze skóry aligatora). Powrót do korzeni, przynajmniej w kwestii designu, modelami takimi jak recenzowany LD, Lindbergh czy ostatnio Expedition Polaires, to bez wątpienia dobre i słuszne posunięcie firmy. Jednak do poziomu i pozycji sprzed dekad jeszcze daleka droga. Z drugiej strony Longines jest obecnie producentem oferującym bardzo przyzwoity poziom, za bardzo dobrą jak na Swiss Made, przystępną cenę. Tworzy więc segment rynku, który niewtajemniczonym i niepochłoniętym jeszcze zegarkową pasją klientom pozwala rozpocząć przygodę z mechanicznymi zegarkami bez konieczności rujnowania portfela. Wszystkim tym osobom polecam Legend Divera z czystym sumieniem. Mi osobiście czasomierz podoba się niezmiennie od momentu premiery.</p>
<p><strong>Legend Diver</strong></p>
<p>Referencja: L3.674.4.50.0<br />
Kaliber: L633 (ETA 2824-2)<br />
Kamienie: 25<br />
Rezerwa chodu: 38 godzin<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 42mm<br />
Grubość koperty: 13.6 mm<br />
Wodoszczelność: 300m (1000 feet)</p>
<p><strong>Końcowa ocena zegarka</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-13384" title="legenddiver" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/legenddiver.jpg" alt="legenddiver" width="272" height="168" /><br />
</strong></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-13385" title="punktacja" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/10/punktacja.jpg" alt="punktacja" width="308" height="107" /></p>
<p>Zegarek do recenzji udostępniła firma <strong>The Swatch Group (Polska) Sp. z o.o.</strong></p>
<div class="podpis">zdjęcia: Wiktor Ruzik<br />
opracowanie i tekst: Łukasz Doskocz<br />
materiały pomocnicze: TimeZone.com, LONGINES</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/longines-legend-diver/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PANERAI Luminor GMT</title>
		<link>http://chronos24.pl/panerai-luminor-gmt/</link>
		<comments>http://chronos24.pl/panerai-luminor-gmt/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Sep 2010 19:59:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Doskocz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy i recenzje zegarków]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[GMT]]></category>
		<category><![CDATA[Luminor]]></category>
		<category><![CDATA[Officine Panerai]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chronos24.pl/?p=13061</guid>
		<description><![CDATA[foto: CHRONOS24Mało jest na zegarmistrzowskim runku marek, które osiągnęły na przestrzeni stosunkowo niewielu lat pozycję kultową, nie będąc jednocześnie twórcą wybitnych, skomplikowanych mechanizmów czy unikatowych rozwiązań technicznych. Do głowy przychodzą mi jedynie dwie takie firmy: Rolex oraz PANERAI. Mająca swoje korzenie w słoneczniej Italii, a tworząca zegarki w Szwajcarii manufaktura Officine PANERAI (Oficyna Panerai) nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt.jpg" alt="foto: CHRONOS24"/></p><p>foto: CHRONOS24</p><p>Mało jest na zegarmistrzowskim runku marek, które osiągnęły na przestrzeni stosunkowo niewielu lat pozycję kultową, nie będąc jednocześnie twórcą wybitnych, skomplikowanych mechanizmów czy unikatowych rozwiązań technicznych. Do głowy przychodzą mi jedynie dwie takie firmy: Rolex oraz PANERAI. <span id="more-13061"></span></p>
<p>Mająca swoje korzenie w słoneczniej Italii, a tworząca zegarki w Szwajcarii manufaktura Officine PANERAI (Oficyna Panerai) nie jest zegarmistrzowskim tuzem, nie specjalizuje się w tzw. Haute Horlogerie. Ba, nie może się nawet pochwalić historią tak bogatą w wydarzenia, jak wielu jej potencjalnych konkurentów. A jednak, mimo tych wszystkich braków, PANERAI wypracował sobie przez lata pozycję, jakiej może mu pozazdrościć gro firm specjalizujących się w produkcji dóbr luksusowych z całego świata. Która bowiem marka może się pochwalić niesłabnącym wciąż zainteresowaniem (mimo bardzo skonkretyzowanej i wyraźnie nieewoluującej gamie produktów) i skupianiem wokół siebie rzesz fanów, tzw. PANERISTI, kochających zegarki sygnowane logo manufaktury absolutnie bezgraniczną miłością. To im dedykują monotematyczne fora dyskusyjne, spotkania kolekcjonerów i pasjonatów, to wreszcie dla nich szyją i kupują niezliczone ilości customowych pasków i pachów oraz klamerek służących do ich zapinania (jednym z najbardziej cenionych twórców tych ostatnich jest nasz rodak). Na czym polega ten niebywały fenomen, mówiąc zupełnie szczerze, nie mam pojęcia. Jednak uznając wszystkie powyższe tezy za fakt oczywisty, warto przyjrzeć się bliżej jednemu z modeli PANERAI, pochodzącemu z kolekcji Luminor – GMT088 (dla przypomnienia, model z serii Radiomir recenzowałem wcześniej, <a href="http://chronos24.pl/officine-panerai-radiomir-8-days-czyli-8-dni-mocy/" target="_blank">TUTAJ</a>).</p>
<p><strong>Krótka geneza</strong></p>
<p>Teoretycznie początek marki PANERAI datować należy na rok 1860, kiedy to Giovanni Panerai, po nawiązaniu kontaktów z zegarmistrzami ze Szwajcarii, otworzył we Florencji swój pierwszy zegarkowy sklep. Przez kolejne dziesięciolecia oferowane w nim produkty nie były publicznie dostępne. Tworzone tu urządzenia pomiarowe, zegary i zegarki kupowała armia (głównie włoska Royal Italian Navy). „Cywilna” historia marki rozpoczęła się tak naprawdę całkiem niedawno, bo dopiero w roku 1993, kiedy to publiczności zaprezentowane zostały modele Luminor Marina oraz Mare Nostrum (chronograf). Ten pierwszy, początkujący najlepiej rozpoznawalną kolekcję firmy, swój wzór zawdzięcza militarnej wersji Luminora, stworzonej pod koniec lat 40-tych na potrzeby wojskowe.<br />
Po dziś dzień zegarek zachował zdefiniowane 70 lat temu wzorce: wysoką czytelność, duża ilość świecącej luminowy, wysoką wodoszczelność, prostą, charakterystyczną kopertę oraz niezawodny mechanizm. Nie bez słuszności uznano, że to co dobre i sprawdzone w ekstremalnych warunkach militarnych, sprawdzi się i w codziennym życiu. Sama nazwa Luminor pochodzi od substancji luminescencyjnej bazującej na trycie, którą firma opatentowała w roku 1949.</p>
<div id="attachment_13067" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt3.jpg" title="Luminor GMT"><img class="size-large wp-image-13067" title="Luminor GMT" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt3-573x322.jpg" alt="foto: CHRONOS24" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">foto: CHRONOS24</p></div>
<p><strong>Design</strong></p>
<p>PANERAI to zegarek, który naprawdę ciężko pomylić z jakimkolwiek innym, jeśli o design chodzi. Z definicji wszystkie modele marki charakteryzuje jeden rozpoznawalny styl – minimalistyczna, bardzo techniczna prostota.</p>
<div id="attachment_13069" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt1.jpg" title="Luminor GMT"><img class="size-medium wp-image-13069" title="Luminor GMT" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt1-300x168.jpg" alt="foto: CHRONOS24" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">foto: CHRONOS24</p></div>
<p>Mierząca spore 44mm średnicy koperta modelu Luminor wykonana jest ze stali AISI 316L polerowanej na wysoki połysk. Tak wykończona jest cała koperta, łącznie z uszami, bezelem i kultową, opatentowaną przez OP osłoną koronki. Jedynym widocznym elementem, którego powierzchnia nie błyszczy, jest dźwigienka zabezpieczenia koronki, wykończona matowym szczotkowaniem. Kwestią gustu jest, czy bardziej podoba się tak wykończona, „świecąca” koperta, czy bardziej surowa, szczotkowana (obecna w innych modelach marki) – fakt faktem, że takie wykończenie można w całościowo bardzo surowym zegarku uznać za dekorację dość przyjemną dla oka, choć oczywiście bardzo podatną na zarysowania.</p>
<p>Nie mniej techniczne niż zewnętrze, jest „widoczne wnętrze” czasomierza, czyli jego tarcza. Na matowej, czarnej powierzchni jedynymi detalami są nakładane, wykonane ze świecącej LUMINOWY indeksy oraz tarcza tzw. małego sekundnika, dla kontrastu w kolorze srebrnym. Detal ten znakomicie ożywia prostą twarz zegarka, dodając fajnego, nietypowego jak na PANERAI akcentu. Niezbędnej całości (wszak zegarek bez wskazówek byłby przejawem przesadnej prostoty) dopełniają polerowane wskazówki z masą świecącą, w tym wskazówka GMT z pokrytym luminową grotem. Okienko datownika, ulokowane tradycyjnie na godzinie 3, wzbogacone jest o umieszczoną na szkle lupkę powiększającą, znaną doskonale z zegarków marki ROLEX. Nie dość, że wizualnie jest to rozwiązanie raczej nielubiane, to dodatkowo wybitnie nie wpływa ono na funkcjonalność &#8211; o czym później.</p>
<p><strong>Mechanizm</strong></p>
<p>Jak podaje Officine PANERAI, model Luminor GMT napędzany jest automatycznym mechanizmem kaliber OP VII. Precyzyjnie mówiąc jest to bazowy mechanizm Valjoux 7750-P1, który w manufakturze firmy jest doposażony w system anty-wstrząsowy Incabloc, poddawany regulacji oraz dekoracji. Według producenta mechanizm posiada 42-godzinną rezerwę chodu i 21 kamieni. Balans pracuje z częstotliwością 28.800 A/h (wahnięć/h) wykonany jest z Glucyduru, stopu berylu, miedzi oraz żelaza, odpornego na korozję oraz charakteryzującego się małym współczynnikiem rozszerzalności cieplnej.</p>
<p>Choć zdobień wykonanych przez zegarmistrzów Officine PANERAI nie możemy podziwiać gołym okiem, po otwarciu dekla (czego jednak nie radzę próbować robić samemu) naszym oczom ukazałyby się m.in. pasy genewskie na mostkach oraz personalizowany logo marki wahnik.</p>
<div id="attachment_13072" class="wp-caption alignnone" style="width: 583px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt5.jpg" title="Luminor GMT"><img class="size-large wp-image-13072" title="Luminor GMT" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt5-573x322.jpg" alt="foto: CHRONOS24" width="573" height="322" /></a><p class="wp-caption-text">foto: CHRONOS24</p></div>
<p>Chwilowo nie dysponujemy kompensatorem chodu, który pozwoliłby faktycznie określić precyzję działania zegarka i jego rzeczywiste wartości robocze. Mając jednak na względzie certyfikat C.O.S.C. (Contrôle Officiel Suisse des Chronomètres) jakim opatrzony jest werk testowanego zegarka oraz obserwację podczas codziennego noszenia, odchyłka dobowa mieści się w regulowanych przez szwajcarskie normy wartościach. Dla przypomnienia, jest to zakres -4/+6s na każde 24 godziny pracy. Niedokładność wskazywania czasu mieszcząca się w tych wartościach jest wynikiem jak najbardziej zadowalającym, a w rzeczywistości zegarek chodzi (podkreślam, że jest to pomiar &#8222;na oko&#8221;) jeszcze dokładniej.</p>
<p><strong>Użytkowanie</strong></p>
<p>Wszystkie zegarki z linii Luminor mają jedną, wspólną cechę dotyczącą komfortu ich użytkowania. Mimo nie przekraczającej granic przyzwoitości średnicy, wynoszącej 44mm, zegarki na nadgarstku sprawiają wrażenie dużych i masywnych. Stalowa koperta waży swoje, co daje poczucie noszenia na przegubie solidnego kawałka stali. Jednak dzięki szerokiemu rozstawowi uszu (24mm) a co za tym idzie, szerokiemu paskowi, zegarek dobrze i stabilnie układa się na ręku. Dodatkowo całkowicie wypolerowana powierzchnia jest bardzo podatna na mniejsze i większe zarysowania, niestety dość widoczne gołym okiem. O paskach, które dla wielu są obiektem kultu nie mniejszym, niż same czasomierze, można by napisać cały osobny tekst. Dodam więc, że ich wymiana odbywa się poprzez odkręcenie zakręcanych uszu śrubokrętem, który dostarczany jest w pudełku razem z zegarkiem (w nowych modelach system ten zastąpiono jeszcze wygodniejszymi, wciskanymi teleskopami).</p>
<div id="attachment_13074" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="lightbox" href="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt2.jpg" title="Luminor GMT"><img class="size-medium wp-image-13074" title="Luminor GMT" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmt2-300x168.jpg" alt="foto: CHRONOS24" width="300" height="168" /></a><p class="wp-caption-text">foto: CHRONOS24</p></div>
<p>Po odbezpieczeniu osłony koronki (tzn. po odciągnięciu w bok małej dźwigienki) obsługa funkcji zegarka odbywa się w prosty i intuicyjny sposób. Ogromnym ułatwieniem jest zastosowanie w mechanizmie rozwiązania pozwalającego na szybką korektę datownika oraz równie szybkie, w odstępach godzinowych, przestawianie wskazówki GMT. Kolejnym plusem jest czytelność. Prosta (choć jak na PANERAI dość zajęta) czarna tarcza, duże wskazówki, wyraźna podziałka minutowa i spora ilość substancji świecącej zapewnia naprawdę wzorcowo łatwe odczytywanie aktualnej godziny czy czasu w drugiej strefie. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, dużo gorzej ma się sprawa z datownikiem. Jego białe cyfry umieszczone na czarnym tle są dość słabo widoczne pomimo zastosowania lupki. Oprócz kolorystyki winne temu faktowi jest bardzo głębokie osadzenie tarczy datownika w tarczy zegarka.</p>
<p><strong>Prezentacja video</strong></p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="580" height="360" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/qwYyGUZDz9U?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999&amp;border=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="580" height="360" src="http://www.youtube.com/v/qwYyGUZDz9U?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999&amp;border=1" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always"></embed></object></p>
<p><strong>Konkluzja</strong></p>
<p>Mimo obcowania z zegarkiem przez kilka dni, dalej nie jestem w stanie pojąć fenomenu marki PANERAI. Owszem, testowany zegarek jest bardzo dobrze wykonany, wyposażony w dobrej klasy mechanizm z wygodną komplikacją GMT i ogólnie samemu produktowi nie można wiele zarzucić. Jako, że design jest kwestią gustu (a o gustach się ponoć nie dyskutuje), a ten, jak i cała otoczka towarzysząca marce mnie zupełnie nie przekonuje, zegarek z manufaktury Officine PANERAI z duża dozą prawdopodobieństwa nigdy nie zagości na moim nadgarstku. Oczywiście jestem więcej niż pewien, że PANERAI ciągle będzie zyskiwać coraz to nowych wyznawców (w przypadku tej firmy nie jest to określenie przesadzone) ceniących zarówno militarne korzenie, bardzo ascetyczny, surowy, wyjątkowy design jak i żonglowanie paskami mające rzekomo przy każdej zmianie owocować „zupełnie nowym” zegarkiem. A gdy dodać, że za sprawą własnych mechanizmów w kolekcji Manifatura i ci szukający w czasomierzach przede wszystkim ponadstandardowej mechaniki znajdą coś dla siebie – mamy w sumie zegarek prawie idealny. Tylko, że nie dla mnie &#8211; co oczywiście niczego obiektywnie istotnego nie oznacza.</p>
<p><strong>LUMINOR GMT00088</strong></p>
<p>Referencja: PAM00088<br />
Kaliber: OP VIII<br />
Kamienie: 21<br />
Rezerwa chodu: 42 godziny<br />
Naciąg: automatyczny<br />
Średnica koperty: 44 mm<br />
Grubość koperty: 13 mm<br />
Wodoszczelność: 300m (30 bar)</p>
<p><strong>Końcowa ocena zegarka</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-13082 alignnone" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/luminorgmtocena.jpg" alt="" width="272" height="168" /><br />
</strong></p>
<p><strong>Punktacja</strong></p>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-13083" src="http://chronos24.pl/wp/wp-content/uploads/2010/09/punktacja.jpg" alt="" width="308" height="107" /><br />
</strong></p>
<div class="podpis">zdjęcia: Łukasz Doskocz<br />
tekst: Łukasz Doskocz<br />
materiały pomocnicze: PANERAI</div>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chronos24.pl/panerai-luminor-gmt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Minified using disk: basic
Database Caching using disk: basic
Object Caching 3644/3730 objects using disk: basic

Served from: chronos24.pl @ 2012-02-07 14:20:38 -->

<!-- W3 Total Cache: Page cache debug info:
Engine:             disk: enhanced
Cache key:          kategoria/recenzje/feed/_index.html
Caching:            disabled
Reject reason:      DONOTCACHEPAGE constant is defined
Status:             not cached
Creation Time:      1.187s
Header info:
Expires:            Thu, 19 Nov 1981 08:52:00 GMT
Cache-Control:      no-store, no-cache, must-revalidate, post-check=0, pre-check=0
Pragma:             no-cache
X-Pingback:         http://chronos24.pl/wp/xmlrpc.php
Last-Modified:      Tue, 07 Feb 2012 11:54:10 GMT
ETag:               "128321cf080ec667de273360c9525cd2"
Content-Type:       text/xml; charset=UTF-8
-->
